Najnowsze dane GUS potwierdzają, że
Polska wciąż dość opornie poddaje się kryzysowi. Wprawdzie sytuacja na rynku pracy się pogarsza, ale dzieje się to stopniowo. W grudniu, w sektorze przedsiębiorstw ubyło 12,8 tys. etatów (miesiąc wcześniej mieliśmy nieoczekiwany wzrost).
W porównaniu z sytuacją sprzed roku zatrudnienie jest o 2,3 proc. wyższe (to wynik gorszy od oczekiwań analityków). Licząc miesiąc do miesiąca zatrudnienie spadło o o 0,2 procent do 5,5 miliona osób.
Niestety, pozytywnych sygnałów nie da się wyczytać z danych o płacach. Nie dość, że roczny wzrost znów jest niższy od 5 proc., to na dodatek realnie nasze
pensje skurczyły się. Wszystko przez
inflację, która w grudniu wynosiła 4,6 proc. Natomiast nominalny wzrost średniej pensji to 4,4 proc. W skali miesiąc do miesiąca przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło aż o 9 proc.
- Spodziewamy się nieznacznego obniżenia wzrostu zatrudnienia. Wskaźniki koniunktury są stabilne oraz brak jest oznak gwałtownego hamowania w strukturze zatrudnienia. Na niską dynamikę płac wpływają głównie dwa czynniki: dwa dni robocze mniej w ujęciu rocznym oraz premie barbórkowe przesunięte na grudzień - napisali analitycy
BRE Banku w swoim porannym komentarzu.