Prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka odrzucił w środę sugestie mówiące, że może zostać kandydatem na stanowisko dyrektora zarządzającego Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Trwają dyskusje, kto może zastąpić aresztowanego Dominique'a Straussa-Kahna
- Myślę, że jest to czysta spekulacja, żeby w tym festiwalu nazwisk pojawiało się moje nazwisko, czy w ogóle nazwisko z Polski - powiedział reporterom. - Jestem prezesem NBP zaledwie od niecałego roku i bardzo poważnie traktuję swoją pracę, którą można nazwać misją. Ja nie jestem do dyspozycji. Nie jestem kandydatem, nie będę kandydatem. Wydaje mi się to absolutnie nieprawdopodobne - oświadczył.
Rośnie presja na Dominique'a Straussa-Kahna, by ustąpił ze stanowiska szefa MFW, po tym gdy w weekend został aresztowany w Nowym Jorku pod zarzutem napaści seksualnej. Prawnicy oceniają, że do rozpoczęcia jego procesu może minąć pół roku, a tak długa nieobecność utrudniłaby mu zarządzanie Funduszem.
Dwa źródła poinformowały Reutersa, że MFW zamierza zapytać Straussa-Kahna, czy zamierza pozostać na stanowisku.
Jednocześnie toczone są dyskusje na temat tego, kto mógłby zostać jego następcą. Widoczna jest zwłaszcza presja ze strony największych krajów wschodzących, by to ich przedstawiciel objął tę funkcję, choć tradycyjnie od czasu utworzenia Funduszu w 1945 roku przypadała ona Europejczykom.
Przedstawiciele Starego Kontynentu argumentują natomiast, że w sytuacji gdy MFW odgrywa kluczową rolę w rozwiązywaniu kryzysu zadłużenia w strefie euro, dobrze byłoby, by jego szefem był Europejczyk.