Nie sposób nie zauważyć ostatnich zawirowań na rynkach finansowych, które mają miejsca nie tylko na giełdach. Wydarzenia ostatnich miesięcy nie przechodzą bez echa na rynku walutowym. Coraz większe problemy strefy euro z opanowaniem kryzysu zadłużenia, pogarszająca się kondycja amerykańskiej gospodarki zwiastująca nadejście recesji czy polityczne targi we Włoszech i Grecji nad przyjęciem reform wpływają na decyzje inwestorów powodując, że jedne waluty tracą na wartości, a inne na tym zyskują. Tylko w ciągu ostatnich 3 miesięcy polska waluta na fali pogarszających się nastrojów straciła 15 proc. do amerykańskiego dolara. W tym samym czasie kurs dolara do japońskiego jena spadł do najniższego poziomu w powojennej historii. Co powoduje, że jedne waluty zyskują kosztem drugich?
Waluty chodzą parami Na rynku walutowym każda z walut, która jest przedmiotem handlu, występuje w określonym stosunku do każdej z pozostałych walut. Jaki jest ten stosunek, określa nam kurs walutowy. Mówi on inwestorowi, ile za jednostkę jednej waluty, np. jednego dolara, musimy zapłacić inną walutą. Mówiąc, że kurs dolara rośnie, mamy na myśli wzrost ceny dolara wyrażonej w innej walucie. W takim przypadku wartość drugiej waluty w stosunku do dolara spadnie.
Waluty na rynku pogrupowane są w parach, w których każda z walut ma swój symbol, np. para EUR/USD (euro/dolar amerykański). Para walutowa jest podstawowym instrumentem rynku
Forex. Każda para składa się z waluty bazowej i waluty kwotowanej, np. dla pary EUR/USD euro jest walutą bazową, a dolar kwotowaną. Kiedy inwestor kupuje parę walutową, kupuje walutę bazową i sprzedaje walutę kwotowaną. Przykładowo zakup pary EUR/USD polega na kupnie euro za dolary. Zarabiamy na wzrostach euro do dolara, a nasz zysk liczony jest w dolarach.
Kurs walutowy wskazuje, ile waluty kwotowanej inwestor musi zapłacić za jedną jednostkę waluty bazowej. Przykładowo kurs pary EUR/USD równy 1,4500 oznacza, że inwestor musi zapłacić 1,45 dolara za jedno euro albo sprzedając jedno euro, dostanie 1,45 dolara.
Ulubieńcy graczy Handel na rynku Forex polega na zawieraniu transakcji na parach walutowych. Do najpopularniejszych wśród inwestorów i zarazem najbardziej płynnych par walutowych należą EUR/USD (euro/dolar amerykański), USD/JPY (dolar amerykański/jen), GBP/USD (funt brytyjski/dolar amerykański), USD/CHF (dolar amerykański/frank szwajcarski), a więc pary waluty najsilniejszych gospodarek światowych. Ich popularność wynika przede wszystkim z wysokiej wiarygodności emitentów i związanego z tym faktu, że stanowią dla innych banków centralnych walutę rezerwową.
Handel na
Foreksie nie ogranicza się jednak do par dolarowych. Istnieją też tzw. pary krzyżowe (crossy), w których składzie nie znajdziemy dolara. Wprawdzie kursy takich par wynikają z przemnożenia (podzielenia) kursów odpowiednich par dolarowych, ale podawane są niezależnie. Do najpopularniejszych crossów należą pary, które mają w składzie euro, funty, jeny i franki szwajcarskie.
Do mniej popularnych par walutowych należą pary oparte na walutach gospodarek wschodzących, takich jak polski
złoty. W przypadku rodzimej waluty handel skupia się głównie na parach EUR/PLN i USD/PLN.
Na dobre i na złe czasy Podstawowa zależność występująca pomiędzy parami walutowymi wynika z podziału walut w kategoriach inwestycyjnych na tzw. defensywne i ofensywne. Te pierwsze, jak japoński jen i amerykański dolar, zyskują w sytuacji spadków na giełdach akcji i na rynku surowcowym. Te drugie, jak chociażby euro czy cały segment walut krajów z rynków wschodzących, zachowują się odwrotnie (m.in. z reguły zyskują wraz ze zwyżkami na giełdach akcji).
W okresach poprawy ogólnoświatowych nastrojów inwestycyjnych inwestycje (zarówno na rynkach akcji, jak i obligacji) w krajach o wysokiej stopie wzrostu gospodarczego (tzw. rynków wschodzących) finansowane są pożyczkami w walutach z rynków dojrzałych o najniższym oprocentowaniu. Najniższe krótkoterminowe
stopy procentowe dla swoich walut posiadają banki centralne Japonii i
USA, odpowiednio przedziały 0,1-0,3 proc. dla jena i 0-0,25 proc. dla dolara. Żeby zainwestować na rynkach wschodzących, konieczne jest jednak przewalutowanie dolarów czy jenów na waluty obowiązujące w tych krajach. Wprawia to w ruch rynek walutowy, a zmiana kursu potrafi często wydatnie zwiększyć całkowitą stopę zwrotu tych inwestycji. Mechanizm ten, zwany w żargonie finansistów „carry trade ”, przybiera jednak diametralnie inny kierunek w sytuacji pogorszenia nastrojów inwestycyjnych. Wówczas inwestorzy w pierwszej kolejności wycofują środki właśnie z rynków wschodzących, powodując głębokie ruchy na rynku walutowym, ale w przeciwnym kierunku.