Siostry Tous – Alba, Marta, Laura i Rosa – mają wszystko, za co kocha się Hiszpanów: charyzmę, otwartość, kipiącą energię. Wszystkie cztery zarządzają firmą Tous, którą tworzyli ich rodzice, a wcześniej - dziadkowie.

Sprzedają głównie biżuterię, ale też torebki i perfumy. W zeszłym roku miały 400 mln euro przychodów. Symbolem marki jest miś. W ich sklepach można kupić biżuterię o tym kształcie: zawieszki, kolczyki, naszyjniki. Siostry zostały hiszpańskimi zwyciężczyniami konkursu EY Przedsiębiorca Roku.

Spotykam je w restauracji na tarasie przepięknego hotelu Hermitage urządzonego w secesyjnym stylu w zabytkowym pałacu. Na stole stoją jeszcze resztki śniadania i kilka paczek papierosów. Tylko jedna siostra decyduje się zapalić.

Muszę o to spytać od razu: dlaczego taki mały miś musi kosztować 100 euro?

Nie każdy, niektóre kosztują 60 euro. Ale mamy też takie za tysiąc. Surowce kosztują. Srebro, złoto, szlachetne kamienie. Poza tym biżuterię od początku do końca produkujemy we własnych zakładach. Chcemy, żeby dla klientek to był wydatek nie na kilka lat, ale już na całe życie. Pod tym kątem nasza biżuteria wcale nie jest taka droga w porównaniu z innymi markami.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej