- Nie ma już czegoś takiego jak społeczna przedsiębiorczość. Bo społeczny aspekt nie może być dłużej opcją biznesu, a koniecznością – mówił po ogłoszeniu werdyktu Murad Al-Katib, zwycięzca konkursu Przedsiębiorca Roku organizowanego przez firmę doradczą EY.


Al-Katib jest synem tureckich imigrantów. Poznałam go podczas konferencji w Monte Carlo kilka dni wcześniej. – Cześć, przetwarzam 20 proc. strączków świata. A ty co robisz? – powiedział mi na powitanie z szerokim uśmiechem, który praktycznie nie schodzi mu z twarzy.

Kilkanaście lat temu zaczynał biznes od przekonywania kanadyjskich rolników do zmiany upraw z pszenicy na rośliny wysokobiałkowe, jak soczewica, ciecierzyca i fasola. Al-Katib przetwarza je i sprzedaje w kilkudziesięciu krajach. Uprawy jego dostawców zajmują powierzchnię kilkunastu milionów akrów. – Tych roślin potrzebuje dzisiaj świat. Do wykarmienia jest 10 miliardów ludzi. Potrzebują wolnych od GMO i bezglutenowych nasion – mówił zwycięzca po ogłoszeniu wyników.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej