Kamil Bargiel założył SentiOne sześć lat temu, podczas studiów w warszawskiej Szkole Głównej Handlowej, z dwoma kolegami z Politechniki Gdańskiej – Michałem Brzezickim i Bartoszem Bazińskim. Studenci w ramach pracy licencjackiej stworzyli sprytny algorytm, który w czasie rzeczywistym wyszukuje i bada opinie publikowane w internecie. System ocenia, czy są pozytywne, czy negatywne, określa płeć autora.

Czytaj też: Fotobudka dla biznesu. Ta firma wie, jak zarabiać na e-handlu

Z demo do giganta 

- Z wersją demo poszliśmy do jednych z największych firm, jak PKP, BP czy Nivea, i zapytaliśmy, czego jeszcze potrzeba naszemu systemowi, by go kupiły. Zebraliśmy opinie i na trzy miesiące usiedliśmy do programowania w garażu Bartka – opowiada Bargiel.

Z bardziej zaawansowanym systemem, spełniającym oczekiwania klientów, wrócili do potencjalnych klientów i podpisali z nimi listy intencyjne, w których firmy deklarowały się, że kupią produkt, gdy chłopaki założą spółkę.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej