Humberto Rodriguez to kolumbijski założyciel i szef firmy Grupo Sala. Od 1996 roku przedsiębiorca wprowadza proste, a jednak rewolucyjne dla wielu tonących w śmieciach miast i wsi rozwiązania: stawia kontenery przed domami mieszkańców i organizuje wywózki odpadów i nieczystości z osiedli. Z czasem rozszerzył działalność i teraz dostarcza wodę do kolumbijskich domów, a na wsiach instaluje przenośne toalety.

Firma Rodrigueza zatrudnia 4,3 tys. osób w Kolumbii i w Panamie. Wywozi prawie milion ton śmieci rocznie.

Wyzwania? Przekonać Kolumbijczyków, że kosz na śmieci przed domem to nic złego. Ale jeszcze trudniej bywa z lokalnymi politykami. – Nie zgodzą się na twój projekt, jeśli sami nie będą mogli się pod nim podpisać i potem nim chwalić – mówi Rodriguez.

Jak tłumaczy, prócz śmieci Kolumbia ma masę innych środowiskowych zmartwień. Może się pochwalić drugą największą bioróżnorodnością świata, ale znajduje się ona wśród 10 najbardziej zagrożonych. Problemem są m.in. wycinki drzew i zanieczyszczenie wód wiążące się z nieekologicznym rolnictwem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej