Markus Villig założył Taxify w 2013 roku, w wieku 19 lat. Ze starszym bratem Martinem, rozwinął aplikację tak, że działa teraz w około 30 krajach w Europie, na Bliskim Wschodzie, w Afryce i Ameryce Południowej. Ale w Polsce, jak mówi Markus, przez rok działalności kierowcy z Taxify obsłużyli kilkuset pasażerów.

Szczyci się tym, że, bardziej niż inne tego typu aplikacje, dba o kierowców i pobiera od nich niskie prowizje. – Chcemy pokazać, że nie trzeba powstać w Dolinie Krzemowej, żeby stać się technologicznych gigantem – mówią bracia.

Markus i Martin wygrali w zeszłym roku konkurs EY Przedsiębiorca Roku i w połowie czerwca reprezentowali Estonię na światowym finale w Monte Carlo.

Edyta Bryła: Dlaczego to Estonia jako pierwsza w Europie wprowadziła przepisy regulujące działalność platform szeringowych, jak Uber i Airbnb?

Markus Villig: Te platformy użytkowników mają prawie wszędzie. W niektórych krajach politycy reagują na nie wolniej niż w innych. Estonia jest mała, otwarta na innowacje, patrzy do przodu, więc nic dziwnego, że akurat ona jako pierwsza wprowadziła regulacje dotyczące platform.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej