XTPL to skrót od Extremely Thin Printed Lines, co po polsku oznacza: ekstremalnie cienkie linie drukowane. Firma drukuje bowiem linie, a właściwie nitki, precyzyjne i tak cienkie, że ludzkie oko ich nie widzi.

Zasilanie pikseli 

Po co to komu? Filip Granek wymyślił, że nitki można by było wykorzystać do doprowadzania zasilania pikseli w wyświetlaczach. Bo zwykle używa się takiej metody, w której nakłada się na matrycę przewodnik (ze złota lub srebra), a potem 90 proc. usuwa, zostawiając cienką linię. Usunięty materiał oczywiście można użyć powtórnie, ale trzeba go wtedy najpierw oczyścić, a cały proces jest energochłonny i drogi.

Natomiast precyzyjne nadrukowywanie cieniutkiej nitki może być znacznie bardziej oszczędne. Na opatentowanie tej metody w różnych krajach XTPL wydaje setki tysięcy złotych, a zapewne koszty pójdą wkrótce w miliony.

Nadrukowywanie nitek na pikselach to niejedyna dziedzina, na której Granek chce się koncentrować. Drugą jest produkcja półprzewodników – małych chipów, które są częścią telefonów komórkowych i komputerów. Przedsiębiorca chciałby produkować je coraz mniejsze i lżejsze, jednocześnie redukując koszty ich wytwarzania.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej