9 mln telefonów komórkowych, 3,5 mln pralek, lodówek i kuchenek, ponad 1,5 mln telewizorów - tyle kupiliśmy w Polsce w 2009 r. I jeszcze dziesiątki milionów drobnego sprzętu - odtwarzaczy DVD, czajników, suszarek. W sumie to 44 tys. ton nowych urządzeń elektrycznych. Stare wyrzuciliśmy na śmietnik.
- W połowie lat 90. klienci przynosili do naprawy drobny sprzęt. Teraz wyrzucają 90 proc., bo taniej kupić nowy, niż naprawić - mówi Dariusz Okoń z Bis Serwisu, ogólnopolskiej sieci serwisowej. - Coraz więcej części albo nie jest w ogóle oferowanych, albo dużych, drogich modułach. Na przykład tzw. blok piorący do pralki kosztuje 600 zł. Nowa - 800 zł - dodaje Okoń.
Przeczytaj rozmowę z ministrem środowiska Jak zauważają serwisanci, w ostatnich latach skrócił się okres życia urządzeń. Jeszcze 15 lat temu pralki czy lodówki pracowały po kilkanaście lat. Obecnie - po 5-6 lat. Efekt? Przeciętny Europejczyk co 5-7 lat wymienia sprzęt RTV i AGD, komputer - co 3 lata, komórkę - co półtora roku. To masa zmarnowanych surowców i energii. Według wyliczeń niemieckiego Instytutu Wuppertalskiego do wyprodukowania jednego komputera potrzeba około 1,5 tony surowców.
Nowe rządzenia są bardziej oszczędne, np. obecnie pralka potrzebuje jedną trzecią mniej wody i jedną czwartą mniej prądu niż wyprodukowana w 1995 r. Ale sprzętu w domach przybywa w takim tempie, że zużycie energii, zamiast spadać, rośnie. W 1995 r. polskie gospodarstwo domowe zużywało rocznie średnio 1600 kWh energii. 12 lat później było to już około 1800 kWh.
Dlatego minister środowiska Andrzej Kraszewski zaproponował, żeby Unia opracowała przepisy, które zmuszą producentów do wytwarzania "długowiecznego" sprzętu. Producenci nie są zachwyceni. - Idea jest ciekawa, ale kompletnie nierealna - mówi o inicjatywie Kraszewskiego Wojciech Konecki, dyrektor CECED Polska, organizacji skupiającej największych europejskich producentów sprzętu AGD. - Żaden producent przy zdrowych zmysłach nie postarzałby celowo sprzętu. Europejscy producenci dbają, żeby ich urządzenia działały jak najdłużej.
Według Koneckiego badania sprzętu, które proponuje minister, są prawie niemożliwe do realizacji. Trzeba byłoby sprawdzić każdy produkt, a są ich tysiące. Do tego potrzebna byłaby armia specjalistów. - W sumie koszty byłyby olbrzymie. Pytanie, czy konsumenci zgodzą się więcej zapłacić - dodaje.
Producenci nie do końca zgadzają się z argumentami o marnowaniu surowców. - Przy rozwiniętym systemie recyklingu żadne surowce się nie marnują - dodaje. Ale w Unii prawidłowemu recyklingowi poddawana jest jedna trzecia elektrośmieci. Dwie trzecie "znikają" - kończą porzucone w lesie albo są nielegalnie rozbierane na części. Według producentów krótszy okres życia urządzeń to efekt postępu technologicznego. - Kiedyś urządzenia pracowały 20 lat, ale były zbudowane z 200 części. Teraz składają się z kilku tysięcy - mówi Konecki.
- Coś za coś. Sprzęt ma coraz więcej funkcji, a kiedy rośnie ich liczba, to jednocześnie rośnie podatność na uszkodzenia. Coraz częściej w urządzeniach montowane są procesory. Wtedy problem jest w softwarze - dodaje Ryszard Katulski, profesor Politechniki Gdańskiej. Ale też wspomina, że pogorszyła się jakość wykonania, części wytwarza się z tańszych, słabszych materiałów.
Dariusz Okoń z Bis Serwisu opowiada o zepsutych urządzeniach, których boją się dotykać nawet serwisanci. Sam Konecki przyznaje że problem istnieje: - Skusiłem się raz na czajnik za 99 zł. Zepsuł się po kilku miesiącach.
Ale jego zdaniem problemy z jakością są wynikiem zalewania rynku przez tani sprzęt ze Wschodu. - Przez coś takiego pogarsza się wizerunek branży - dodaje Konecki. Minister Kraszewski zapowiada, że do października będą przygotowane propozycje konkretnych rozwiązań.