Pamiętacie, jak sieci barów szybkiego żywienia i producenci napojów gazowanych obiecali, że już nie będą kierować swoich reklam do dzieci młodszych niż 12 lat?
Otóż mowa była o reklamie, a nie product placement. Z badań przeprowadzonych przez
Uniwersytet Yale wynika, że producenci żywności i napojów wciąż docierają do młodych przy pomocy ukrytej reklamy, czyli umieszczając swoje marki w programach telewizyjnych. - To bardzo subtelna wiadomość, której dzieci raczej nie zrozumieją - mówi Jennifer Harris, współautorka badania z Rudd Center for Food Policy and Obesity działającego na uczelni.
Badacze policzyli, ile razy marki pojawiły się w programach nadawanych przez amerykańskie stacje w porze najwyższej oglądalności. I sprawdzili, ile razy dzieci je zauważyły. Otóż w 2008 r. marki wystąpiły tam 35 tys. razy. W ciągu dnia przeciętny nastolatek widzi 14 tradycyjnych reklam jedzenia i napojów oraz jedną reklamę ukrytą. Jednak - zdaniem Jennifer Harris - nie jest w stanie zrozumieć, że pojawienie się batonika czy puszki coli np. w serialu czy magazynie sportowym jest formą marketingu. Za najbardziej udany przykład product placement badaczka uważa obecność coca-coli na stole jurorów w amerykańskiej edycji "Idola". Dzieci widziały ją pięciokrotnie częściej niż tradycyjne spoty coca-coli w przerwach na reklamy.
Blisko jedna trzecia amerykańskich dzieci jest otyła albo ma problem z nadwagą. Spożywanie napojów nie tylko pogłębia ten problem, ale również naraża dzieci na choroby serca, cukrzycę czy nadciśnienie - twierdzi Harris, która opublikuje swoje badanie w "American Journal of Preventive Medicine".
Dotychczas w Polsce umieszczanie produktów w programach telewizyjnych było traktowane jako ukryta
reklama, ale to nie oznacza, że go nie było. Prawnicy stacji wymyślili określenie "sponsoring użyczeniowy" i w polskich serialach oraz widowiskach pojawiły się auta, kawa, sprzęt kuchenny, przyprawy, a nawet Neostrada TP. Według danych amerykańskiej firmy PQ Media w 2005 r. polski rynek product placement był wart 27 mln dolarów, podczas gdy w zeszłym roku jego wartość sięgnęła blisko 70 mln dolarów.
Po nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji podpisanej w kwietniu tego roku przez prezydenta product placement stał się w Polsce legalny w filmach, serialach, programach sportowych, rozrywkowych. Wyjątkiem są programy informacyjne i dla dzieci. Jednak stacje muszą oznaczać programy znaczkiem "Audycja zawiera lokowanie produktu", który pojawi się na początku programu oraz za każdym razem po przerwie reklamowej.