- Wielu ministrów państw kartelu eksporterów ropy naftowej OPEC ma teraz bezsenne noce, bo wiedzą, że USA nie będą już importować milionów baryłek ropy - z zadowoleniem mówił agencji Reuters demokratyczny kongresman Edward Markey, gdy pod koniec zeszłego tygodnia Obama ogłosił nowe standardy zużycia paliwa dla nowych aut w USA.
W 2025 r. przeciętne nowe
auto sprzedawane w USA ma zużywać 4,3 l paliwa na 100 km, podczas gdy obecnie ta norma wynosi ok. 9 l/100 km. - To porozumienie w sprawie standardów zużycia paliwa stanowi najważniejszy krok, jaki kiedykolwiek zrobił amerykański naród, aby zmniejszyć zależność od zagranicznej ropy - z emfazą podkreślił Obama. I dodał, że nowe przepisy zmniejszą zużycie ropy naftowej w USA o około 60 mln ton. Tyle ropy polskie rafinerie Orlenu i Lotosu przerabiają w ciągu trzech lat. Nowe standardy mają też zmniejszyć emisje dwutlenku węgla w USA o 6 mld ton przez 15 lat.
Przedstawiciele Białego Domu podkreślali, że po wprowadzeniu nowych standardów kierowcy zaoszczędzą około 8 tys. dol. rocznie na tankowaniu paliwa. A ceny ropy, które od początku roku wzrosły o jedną czwartą po zamieszkach w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie, to zmora nie tylko dla amerykańskiej gospodarki. Wczoraj w południe baryłka europejskiej ropy Brent kosztowała na giełdzie w Londynie 115,5 dol., a w Nowym Jorku za baryłkę amerykańskiej ropy trzeba było zapłacić 95,7 dol.
Tylko produkcja aut, które będą spalać mało paliwa, ochroni portfele kierowców przed coraz większym haraczem dla nafciarzy.
Ogłoszone teraz nowe standardy zużycia paliwa dla nowych aut w USA to już druga taka decyzja Obamy. Kilka miesięcy po objęciu urzędu ten prezydent USA postanowił już, że od 2017 r. przeciętne nowe auto sprzedawane w Stanach Zjednoczonych będzie zużywać ok. 6 l paliwa na 100 km. To średnia dla wszystkich aut sprzedawanych przez jeden koncern, czyli może on oferować auta spalające więcej benzyny. Ale wtedy musi to zrekompensować, sprzedając auta spalające mniej paliwa od przeciętnej. A koncern, który nie dotrzyma standardów zużycia paliwa, musi płacić słone kary.
Biały Dom przez wiele miesięcy negocjował z koncernami samochodowymi nowe standardy, bo ich wprowadzenie wymaga znaczących inwestycji. A jednocześnie wzrosną
ceny aut produkowanych przy wykorzystaniu technologii ograniczających zużycie paliwa. O ile? Według firmy doradczej Center for Automotive Research nawet o 7,6 tys. dol. - Będzie bardzo trudno spełnić nowe standardy zużycia paliwa i obawiam się, że będzie to również drogo kosztować - uznał Denis Virag, wiceszef firmy doradczej Automotive Consulting Group. Aby ułatwić życie koncernom Obama postanowił już, że do 2021 r. ograniczenia zużycia paliwa będą wprowadzane wolniej w samochodach terenowych niż w samochodach osobowych.
Jednak inni analitycy są większymi optymistami. - Wysłaliśmy człowieka na Księżyc, więc możemy też wprowadzić te standardy. Jeśli tylko nie zabraknie nam woli, to uda nam się - powiedział Fadel Gheit, analityk firmy inwestycyjnej Oppenheimer. Optymizmu nie kryją też przedstawiciele przemysłu motoryzacyjnego. - Wielcy producenci aut w USA wreszcie odkryli znaczenie oszczędzania na paliwie i to jest dziś dla nich najważniejsze - powiedział Tom Manganello, szef koncernu BorgWarner produkującego części samochodowe.