Prezydent nie zdecydował jeszcze, czy ustawę zawetuje. Ma na to czas do 24 sierpnia.
Ustawa nie reguluje sprawy upraw genetycznie modyfikowanych (GMO), ale też ich nie zakazuje. Określa ona tryb rejestracji i wytwarzania materiału siewnego głównie tradycyjnych odmian. Zawiera ona jednak przepis dotyczący możliwości rejestracji odmian transgenicznych, który wywołuje wiele kontrowersji.
- Fatalnie się kończy bardzo zła praktyka legislacyjna, że wrzucamy do ustawy w ostatniej chwili problemy kontrowersyjne społecznie, bez debaty publicznej, bez dobrego przygotowania opinii publicznej - oświadczył Komorowski.
W czasie konsultacji z ekspertami prezydent podkreślał jednak, że nie znajduje żadnego potwierdzenia na to, że żywność GMO jest niezdrowa i że nie istnieją żadne naukowe dowody na jej szkodliwość. W ocenie prezydenta istnieją tylko lęki dotyczące potencjalnej szkodliwości żywności GMO, które - według niego - należy rozładować.
Komorowski ubolewał też, że w parlamencie poszło się na skróty. - Zamiast zmierzyć się z całym problemem GMO, przeprowadzić debatę publiczną, parlamentarzyści wpadli na pomysł i wrzucili do ustawy zapisy dotyczące inżynierii genetycznej. Jest to przykład złej i nieodpowiedzialnej legislacji - powiedział.
Większość ekspertów, którzy uczestniczyli w środowej debacie u prezydenta, przekonywała, że nie ma zagrożeń dla zdrowia związanych ze stosowaniem żywności GMO. Niektórzy przyznawali jednak, że zapisy o GMO pojawiły się w ustawie o nasiennictwie niepotrzebnie.
Do zawetowania ustawy o nasiennictwie namawiały prezydenta w trakcie środowej debaty prof. Katarzyna Lisowska z Instytutu Onkologii w Gliwicach oraz prof. Ewa Rembiałkowska z SGGW. Prof. Lisowska oceniła, że ustawa to furtka prawna do upraw roślin GMO. Mówiła o trzech rodzajach zagrożeń z tym związanych: o zagrożeniach dla środowiska i bioróżnorodności, zdrowotnych i o charakterze społeczno-ekonomicznym.
Także prof. Ewa Rembiałkowska mówiła o tym, że wdrożenie ustawy o nasiennictwie w obecnym kształcie otwiera furtkę do legalizacji upraw GMO. Przywoływała wyniki badań, które mówią o tym, że 70 proc. Polaków nie chce upraw GMO w naszym kraju. Przekonywała, że oprócz potencjalnych zagrożeń dla zdrowia konsekwencją takich upraw w Polsce będzie zanikanie drobnych gospodarstw, a także ograniczenie możliwości
eksportu polskiej żywności.