Przemysł tekstylny Pakistanu odpowiada za połowę
eksportu tego kraju. W lipcu 2011 r. był jednak o 15 proc. niższy. Problemy z dostawami gazu powodują bowiem, że całkowite zapotrzebowanie na energię w lecie przewyższa jej podaż o 22 proc. Rząd wprowadził zatem program zmuszający do przerywania pracy fabryk na 3 dni w tygodniu pod groźbą grzywny.
- Przemysł pracuje na 30-40 proc. swoich możliwości - powiedział agencji Reuters Wasim Latif, przewodniczący Pakistańskiego Stowarzyszenia Eksporterów Tekstyliów.
W kraju dochodzi ponadto do ataków talibów. Gangi i przemoc na tle etnicznym są na porządku dziennym. W samym lipcu w Karaczi, głównym ośrodku przemysłu tekstylnego, zginęło 300 osób.
A tymczasem w Bangladeszu, który oddzielił się od Pakistanu w 1971 r., jest względnie bezpiecznie. Dodatkowo minimalna płaca miesięczna wynosi 40 dol. w porównaniu z 80 dol. w Pakistanie. Zagranicznym inwestorom oferuje się ponadto zwolnienie z podatku na 10 lat. Braki w dostawach energii również występują, lecz w przeciągu najbliższych 5 lat planuje się budowę 89 elektrowni.
Ponieważ Bangladesz należy do kategorii najmniej rozwiniętych na świecie, jego eksport do Unii Europejskiej i 10 innych rozwiniętych krajów takich jak
Japonia,
Kanada i
Australia nie podlega ocleniu na mocy dwustronnych porozumień. Wysokie stawki celne ograniczają natomiast sprzedaż Pakistanu do tych państw. Pakistańczycy od lat domagają się ich zmniejszenia, posługując się sloganem: "Trade, not Aid" ("Handel, nie pomoc").
Wszystkie powyższe czynniki powodują, że Bangladesz staje się inwestycyjnie coraz bardziej atrakcyjny. Produkuje się tam już ubrania dla takich marek jak
H&M, Marks & Spencer, Wal-Mart czy Carrefour. Obserwuje się także przenoszenie zakładów z Pakistanu. Pięć firm włókienniczych, z którymi rozmawiała agencja Reuters, ma już oddziały w Bangladeszu lub planuje ich otwarcie w najbliższym czasie. Zjawisko to sygnalizuje nadejście kolejnej fazy globalizacji.
- W miarę jak niektóre rynki wschodzące wspinają się po drabinie wartości dodanej, nowe rynki wschodzące w coraz większym stopniu znajdują dla siebie konkurencyjną niszę - powiedział Frederic Neumann, główny ekonomista w HSBC w Hongkongu