Przypomnijmy, że
Niemcy, gdzie społeczeństwo jest nastawione bardzo negatywnie do energetyki jądrowej, zdecydowały o szybszym zamknięciu swoich elektrowni. Rezygnację z budowy nowych siłowni zapowiedzieli także Szwajcarzy, a we Włoszech w referendum naród sprzeciwił się planom budowy pierwszej elektrowni jądrowej (Włochy już raz zrezygnowały z atomu po katastrofie w Czarnobylu).
- Wyłączenie źródeł mocy węglowej ze względu na unijną politykę klimatyczną i jednocześnie rezygnacja z energetyki atomowej powoduje, że to się nie zbilansuje. Albo energii zabraknie, albo będzie za droga i nasza europejska gospodarka będzie niekonkurencyjna. Niemcy będą naciskać na inne kraje, aby szybciej wdrażały politykę klimatyczną i aby także rezygnowały z energetyki jądrowej, jeśli ich gospodarka będzie tracić konkurencyjność - mówił Marzec.
Pełnomocnik rządu ds. energetyki jądrowej Hanna Trojanowska przypomniała, że polskie plany nie zmieniają się. - Chcemy wybudować naszą pierwszą siłownię do 2020 r. Ma być wybudowana w szybkim tempie 48-60 miesięcy, ale Trojanowska przyznała, że takie tempo jest znane wyłącznie w krajach azjatyckich. Inwestorzy z Azji twierdzą, że są w stanie powtórzyć to w Polsce, ale nie wiadomo, czy jest to realne.
Trojanowska przyznała także, że decyzja niemiecka ma ogromny wpływ na to, co będzie się działo w Europie. - Wyłączenie najstarszych elektrowni atomowych może spowodować perturbacje w Niemczech i jest niepokojące. Nastąpi wzrost cen energii.
Tymczasem decyzja niemieckiego rządu ma już wpływ na przykład na niemieckie prywatne banki. Michał Popiołek z
BRE Banku przyznał, że jego spółka matka, niemiecki Commerzbank, nie będzie kredytował elektrowni jądrowych.
Ale prezesi firm energetycznych z atomówek rezygnować nie chcą - obecni na panelu Dariusz Lubera (Tauron
Polska Energia) i Philippe Castanet (polska spółka francuskiego giganta EdF) zgodnie twierdzili, że trudno myśleć o przyszłości energetyki bez atomu. - Alternatywą dla energetyki jądrowej w Polsce może być tylko
gaz łupkowy, ale jest za wcześnie, żeby o tym mówić - stwierdził Lubera.