Jak odmienne modele zarządzania wpływają na funkcjonowanie Unii Europejskiej? Główny wniosek - rozpowszechniony podział na oszczędną Północ i rozrzutne Południe jest fałszywy. - Beztroska nie zależy od położenia geograficznego. Najwięcej wydawały kraje Północy -
Irlandia,
Estonia,
Niemcy - mówił Andreas Wörgötter z OECD. Jedyne różnice, jakie widzi Wörgötter, to podejście do programów oszczędnościowych i wydawanie środków strukturalnych.
W niektórych krajach, np. Estonii czy Niemczech, rządom o wiele łatwiej było wprowadzić cięcia. Podobnie z funduszami strukturalnymi - w części państw środki unijne nie były wydawane mądrze i zamiast poprawić sytuację, doprowadziły do zwiększenia zadłużenia.
- Problemy nie są zakorzenione w różnicach kulturowych. Wszyscy jesteśmy za nie odpowiedzialni - podkreślała Petra Erler, dyrektor w niemieckiej firmie European Experience Company. Jej zdaniem za obecną sytuację w Grecji w dużym stopniu odpowiedzialne są instytucje europejskie, które przez lata nie przejmowały się brakiem konkurencyjności tamtejszej gospodarki. - Teraz wszyscy wołają o nowe regulacje, ale nikt nie pyta, jak mamy poprawić konkurencyjność gospodarek, jeśli nie można korzystać z polityki monetarnej ani ustalać wysokości stóp procentowych - mówiła Niemka. - Bez odciążenia małych i średnich przedsiębiorstw, bez lepszej regulacji, ale po sprawdzeniu, czy na pewno jej potrzebujemy, bez tego wszystkiego słabsze państwa nie będą w stanie wyjść na prostą - apelowała Erler.
Sergio Cesaratto, profesor na uniwersytecie w Sienie, pokazał, że włoski dług nie powstał w wyniku nadmiernych wydatków państwa, bo te były stosunkowo niewielkie, ale przez zły system podatkowy i niską ściągalność daniny na rzecz państwa. Jego zdaniem sposobem na wyjście z kryzysu są niskie
stopy procentowe w strefie euro, gwarancja EBC dla zadłużonych państw - takie działania mają rozruszać gospodarki zadłużonych państw.
Z kolei Jan Toporowski, ekonomista na uniwersytecie w Londynie, zwrócił uwagę, że w wypadku gospodarki, która opiera się na systemie kredytowym, a tak jest dziś, każdy jest narażony na ryzykowne zachowania innych uczestników rynku.
Jan Porvaznik, profesor na bratysławskim uniwersytecie ekonomicznym, apelował o zmianę myślenia. - Teraz jest myślenie mechaniczne, które prowadzi do tego, że każdy - poszczególne kraje, politycy, biznesmeni - myślą o sobie jak o indywidualnych bytach. Potrzebujemy myślenia holistycznego. Tak aby patrzeć całościowo na problemy Europy - mówił Porvaznik.
Bardzo mocno dostało się Niemcom. Wörgötter podkreślał, że Niemcy są bardzo nieatrakcyjnym krajem dla prywatnych inwestorów. Erler zarzucała rządowi federalnemu, że naciska na oszczędności, a nie ma podejścia prowzrostowego. - Programy oszczędnościowe tylko pogorszą sytuację - wtórował Cesaratto. - Niemcy prezentują neomerkantylizm. Chcą tak finansować kraje peryferyjne, żeby sprzedawać tam swoje nadwyżki - grzmiał Włoch. - Większość zaleca redukowanie długu, ale kiedy zmniejsza się dług, jeszcze szybciej zmniejsza się
PKB - ostrzegał Toporowski.