Biznes Ludzie Pieniądze

Północ kontra południe. Kto naprawdę wydaje, a kto oszczędza w Unii

Katarzyna Zachariasz, Krynica
08.09.2011 , aktualizacja: 08.09.2011 17:35
A A A Drukuj
Świnie (PIGS), kraje peryferyjne, południowcy nie potrafią oszczędzać - takimi epitetami określa się pogrążone w kryzysie południowe kraje UE. Ich przeciwieństwem ma być oszczędna, rozsądna północ Unii. Eksperci zebrani na Forum Ekonomicznym w Krynicy pokazywali, że obraz "rozrzutne Południe kontra oszczędna Północ" nie jest prawdziwy.
 Krynica 2011, panel 'Oszczędna Północ kontra rozrzutne Południe'
Fot. Krzysztof Karolczyk / Agencja Gazeta
Krynica 2011, panel 'Oszczędna Północ kontra rozrzutne Południe'
Profesor Jan Toporowski, Krynica 2011, panel 'Oszczędna Północ kontra rozrzutne Południe'
Fot. Krzysztof Karolczyk / Agencja Gazeta
Profesor Jan Toporowski, Krynica 2011, panel 'Oszczędna Północ kontra rozrzutne Południe'
Leon Podkame z Wiedeńskiego Instytutu Badań nad Gospodarką. Krynica 2011, panel 'Oszczędna Północ kontra rozrzutne Południe'
Fot. Krzysztof Karolczyk / Agencja Gazeta
Leon Podkame z Wiedeńskiego Instytutu Badań nad Gospodarką. Krynica 2011, panel 'Oszczędna Północ kontra rozrzutne Południe'
Petra Earler, dyrektor European Experience Company, Krynica 2011, panel 'Oszczędna Północ kontra rozrzutne Południe'
Fot. Krzysztof Karolczyk / Agencja Gazeta
Petra Earler, dyrektor European Experience Company, Krynica 2011, panel 'Oszczędna Północ kontra rozrzutne Południe'
Prof. Sergio Cesaratto z Uniwersytetu w Sienie, Krynica 2011, panel 'Oszczędna Północ kontra rozrzutne Południe'
Fot. Krzysztof Karolczyk / Agencja Gazeta
Prof. Sergio Cesaratto z Uniwersytetu w Sienie, Krynica 2011, panel 'Oszczędna Północ kontra rozrzutne Południe'
Jak odmienne modele zarządzania wpływają na funkcjonowanie Unii Europejskiej? Główny wniosek - rozpowszechniony podział na oszczędną Północ i rozrzutne Południe jest fałszywy. - Beztroska nie zależy od położenia geograficznego. Najwięcej wydawały kraje Północy - Irlandia, Estonia, Niemcy - mówił Andreas Wörgötter z OECD. Jedyne różnice, jakie widzi Wörgötter, to podejście do programów oszczędnościowych i wydawanie środków strukturalnych.

W niektórych krajach, np. Estonii czy Niemczech, rządom o wiele łatwiej było wprowadzić cięcia. Podobnie z funduszami strukturalnymi - w części państw środki unijne nie były wydawane mądrze i zamiast poprawić sytuację, doprowadziły do zwiększenia zadłużenia.

- Problemy nie są zakorzenione w różnicach kulturowych. Wszyscy jesteśmy za nie odpowiedzialni - podkreślała Petra Erler, dyrektor w niemieckiej firmie European Experience Company. Jej zdaniem za obecną sytuację w Grecji w dużym stopniu odpowiedzialne są instytucje europejskie, które przez lata nie przejmowały się brakiem konkurencyjności tamtejszej gospodarki. - Teraz wszyscy wołają o nowe regulacje, ale nikt nie pyta, jak mamy poprawić konkurencyjność gospodarek, jeśli nie można korzystać z polityki monetarnej ani ustalać wysokości stóp procentowych - mówiła Niemka. - Bez odciążenia małych i średnich przedsiębiorstw, bez lepszej regulacji, ale po sprawdzeniu, czy na pewno jej potrzebujemy, bez tego wszystkiego słabsze państwa nie będą w stanie wyjść na prostą - apelowała Erler.

Sergio Cesaratto, profesor na uniwersytecie w Sienie, pokazał, że włoski dług nie powstał w wyniku nadmiernych wydatków państwa, bo te były stosunkowo niewielkie, ale przez zły system podatkowy i niską ściągalność daniny na rzecz państwa. Jego zdaniem sposobem na wyjście z kryzysu są niskie stopy procentowe w strefie euro, gwarancja EBC dla zadłużonych państw - takie działania mają rozruszać gospodarki zadłużonych państw.

Z kolei Jan Toporowski, ekonomista na uniwersytecie w Londynie, zwrócił uwagę, że w wypadku gospodarki, która opiera się na systemie kredytowym, a tak jest dziś, każdy jest narażony na ryzykowne zachowania innych uczestników rynku.

Jan Porvaznik, profesor na bratysławskim uniwersytecie ekonomicznym, apelował o zmianę myślenia. - Teraz jest myślenie mechaniczne, które prowadzi do tego, że każdy - poszczególne kraje, politycy, biznesmeni - myślą o sobie jak o indywidualnych bytach. Potrzebujemy myślenia holistycznego. Tak aby patrzeć całościowo na problemy Europy - mówił Porvaznik.

Bardzo mocno dostało się Niemcom. Wörgötter podkreślał, że Niemcy są bardzo nieatrakcyjnym krajem dla prywatnych inwestorów. Erler zarzucała rządowi federalnemu, że naciska na oszczędności, a nie ma podejścia prowzrostowego. - Programy oszczędnościowe tylko pogorszą sytuację - wtórował Cesaratto. - Niemcy prezentują neomerkantylizm. Chcą tak finansować kraje peryferyjne, żeby sprzedawać tam swoje nadwyżki - grzmiał Włoch. - Większość zaleca redukowanie długu, ale kiedy zmniejsza się dług, jeszcze szybciej zmniejsza się PKB - ostrzegał Toporowski.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów