Dyskusja zaczęła się od prognozowania przyszłości
strefy euro. Jaka będzie za dziesięć lat? Silniejsza? Słabsza? A może w ogóle jej nie będzie? - Wydaje mi się, że za dziesięć lat
strefa euro nadal będzie istnieć. Jest czymś, o co warto walczyć. Powinna być przemyślana, wzmocniona. Trzeba uwzględnić doświadczenia dziesięciu lat - mówiła minister finansów Chorwacji Martina Dalić.
- Sądzę, że euro utrzyma swoją moc. Za dziesięć lat będzie istnieć - stwierdził Horst Köhler, były prezydent Niemiec.
Z tego tonu dyskusji wyłamał się polski minister finansów. - Mam dziś ważniejsze rzeczy do robienia, niż zgadywanie, czy euro będzie istnieć za dziesięć lat - powiedział Jacek Rostowski. I tłumaczył, że w Europie i strefie mamy
kryzys gospodarczy, porównywalny, choć mniejszy do tego, co się działo 80 lat temu.
- Kryzys uderza w najsłabsze ogniwa. Trzeba je wzmocnić. Problem, który stoi przed politykami - jak poprowadzić Europę, żebyśmy mogli szybko i skutecznie reagować na kryzys - mówił Rostowski.
Przekonywał, że do pokonania kryzysu potrzeba więcej solidarności po stronie silniejszych krajów Europy. I więcej odpowiedzialności po stronie krajów słabszych. Jeśli nie będzie solidarności, to kryzys z krajów słabych, jak
Grecja, może się rozszerzyć na Hiszpanię czy Włochy, a wtedy nie da się uratować spójności strefy euro - ostrzegał Rostowski. Jego zdaniem EBC daje nam czas na zbudowanie mechanizmów, które zapobiegną rozszerzaniu się kryzysu.
- Nie zgadzam się z ministrem Rostowskim - stwierdził prezydent Köhler. - Problem polega na tym, że zbyt wiele krajów żyje na kredyt. Minister uważa, że wszystko zadziała, gdy wpompuje się w kraje ogarnięte kryzysem trochę pieniędzy. Ale my musimy wprowadzić nowy system. Mamy problem strukturalny w gospodarce. Potrzeba zmian. Głębokich reform strukturalnych - tłumaczył.
- Powinniśmy pomyśleć o takich reformach. Choćby opieki zdrowotnej czy systemów emerytalnych - wtórowała mu Martina Dalić.
- Ależ oczywiście, że reformy strukturalne są konieczne. Tylko w ten sposób możemy się pozbyć problemów - odparł Jacek Rostowski. - Odpowiedzialność, o której mówiłem, oznacza właśnie reformy strukturalne - wyjaśnił.
- Toniemy nie dlatego, że się zanurzamy, ale dlatego, że pozostajemy pod wodą - stwierdził na to Jan Kulczyk, przewodniczący rady nadzorczej Kulczyk Investments SA. - Ciągle dyskutujemy o tym, jak reformować, ale nie działamy. Boję się permanentnych dyskusji zamiast działań. Problem Europy to ciągłe dyskusje - przekonywał. Jego zdaniem trzeba powiedzieć obywatelom, że można wydawać tylko tyle, ile się zarabia. - Trzeba się odważyć i powiedzieć prawdę, bez względu na to, czy są wybory, czy nie - mówił.
- Musimy odejść od nadmiernego zadłużania się społeczeństw - zgodził się były prezydent Niemiec.
Jan Kulczyk przekonywał, że zjednoczona Europa jest największym organizmem gospodarczym na świecie. - Jeśli zostawimy inicjatywę tym, którzy działają, będzie dobrze. To my płacimy podatki, za te pieniądze wychodzimy z kryzysu - mówił.
Zaapelował o oddzielenie polityki od gospodarki. Jego zdaniem dziesiątka nowych krajów UE notuje wyższy
wzrost gospodarczy właśnie dlatego, że wyzwolono tu inicjatywę obywateli. Państwa jest mniej w gospodarce. Kryzys bierze się stąd, że gospodarka nie jest w stanie nadążyć za potrzebami państw w wydawaniu pieniędzy. - Państwa wydają pod wybory, a nie pod możliwości gospodarki - diagnozował Kulczyk.