Biznes Ludzie Pieniądze

Europa XXI wieku: skoro tak silna, to dlaczego taka słaba

Piotr Skwirowski, Krynica
08.09.2011 , aktualizacja: 08.09.2011 19:15
A A A Drukuj
Na to pytanie próbowali odpowiedzieć w czwartek w Krynicy politycy i eksperci gospodarczy.
Krynica 2011. Panel 'Czy Europa potrzebuje wspólnego rządu'
Fot. Krzysztof Karolczyk / Agencja Gazeta
Krynica 2011. Panel 'Czy Europa potrzebuje wspólnego rządu'
Dyskusja zaczęła się od prognozowania przyszłości strefy euro. Jaka będzie za dziesięć lat? Silniejsza? Słabsza? A może w ogóle jej nie będzie? - Wydaje mi się, że za dziesięć lat strefa euro nadal będzie istnieć. Jest czymś, o co warto walczyć. Powinna być przemyślana, wzmocniona. Trzeba uwzględnić doświadczenia dziesięciu lat - mówiła minister finansów Chorwacji Martina Dalić.

- Sądzę, że euro utrzyma swoją moc. Za dziesięć lat będzie istnieć - stwierdził Horst Köhler, były prezydent Niemiec.

Z tego tonu dyskusji wyłamał się polski minister finansów. - Mam dziś ważniejsze rzeczy do robienia, niż zgadywanie, czy euro będzie istnieć za dziesięć lat - powiedział Jacek Rostowski. I tłumaczył, że w Europie i strefie mamy kryzys gospodarczy, porównywalny, choć mniejszy do tego, co się działo 80 lat temu.

- Kryzys uderza w najsłabsze ogniwa. Trzeba je wzmocnić. Problem, który stoi przed politykami - jak poprowadzić Europę, żebyśmy mogli szybko i skutecznie reagować na kryzys - mówił Rostowski.

Przekonywał, że do pokonania kryzysu potrzeba więcej solidarności po stronie silniejszych krajów Europy. I więcej odpowiedzialności po stronie krajów słabszych. Jeśli nie będzie solidarności, to kryzys z krajów słabych, jak Grecja, może się rozszerzyć na Hiszpanię czy Włochy, a wtedy nie da się uratować spójności strefy euro - ostrzegał Rostowski. Jego zdaniem EBC daje nam czas na zbudowanie mechanizmów, które zapobiegną rozszerzaniu się kryzysu.

- Nie zgadzam się z ministrem Rostowskim - stwierdził prezydent Köhler. - Problem polega na tym, że zbyt wiele krajów żyje na kredyt. Minister uważa, że wszystko zadziała, gdy wpompuje się w kraje ogarnięte kryzysem trochę pieniędzy. Ale my musimy wprowadzić nowy system. Mamy problem strukturalny w gospodarce. Potrzeba zmian. Głębokich reform strukturalnych - tłumaczył.

- Powinniśmy pomyśleć o takich reformach. Choćby opieki zdrowotnej czy systemów emerytalnych - wtórowała mu Martina Dalić.

- Ależ oczywiście, że reformy strukturalne są konieczne. Tylko w ten sposób możemy się pozbyć problemów - odparł Jacek Rostowski. - Odpowiedzialność, o której mówiłem, oznacza właśnie reformy strukturalne - wyjaśnił.

- Toniemy nie dlatego, że się zanurzamy, ale dlatego, że pozostajemy pod wodą - stwierdził na to Jan Kulczyk, przewodniczący rady nadzorczej Kulczyk Investments SA. - Ciągle dyskutujemy o tym, jak reformować, ale nie działamy. Boję się permanentnych dyskusji zamiast działań. Problem Europy to ciągłe dyskusje - przekonywał. Jego zdaniem trzeba powiedzieć obywatelom, że można wydawać tylko tyle, ile się zarabia. - Trzeba się odważyć i powiedzieć prawdę, bez względu na to, czy są wybory, czy nie - mówił.

- Musimy odejść od nadmiernego zadłużania się społeczeństw - zgodził się były prezydent Niemiec.

Jan Kulczyk przekonywał, że zjednoczona Europa jest największym organizmem gospodarczym na świecie. - Jeśli zostawimy inicjatywę tym, którzy działają, będzie dobrze. To my płacimy podatki, za te pieniądze wychodzimy z kryzysu - mówił.

Zaapelował o oddzielenie polityki od gospodarki. Jego zdaniem dziesiątka nowych krajów UE notuje wyższy wzrost gospodarczy właśnie dlatego, że wyzwolono tu inicjatywę obywateli. Państwa jest mniej w gospodarce. Kryzys bierze się stąd, że gospodarka nie jest w stanie nadążyć za potrzebami państw w wydawaniu pieniędzy. - Państwa wydają pod wybory, a nie pod możliwości gospodarki - diagnozował Kulczyk.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy