Zdaniem takich firm, jak Forrester Research czy eMarketer, do 2015 r. na świecie będzie 195-208 mln tabletów. Już w przyszłym roku te lekkie, przenośne komputery pozwalające surfować po internecie, sprawdzać pocztę, czytać książki i prasę, słuchać muzyki czy grać, wyprzedzą na rynku amerykańskim pod względem sprzedaży laptopy. Wydawcy prasy potraktowali tablety jako urządzenia, które w przyszłości mogłyby zastąpić tradycyjne papierowe wydania ich tytułów.
iPad produkowany przez firmę
Apple zadebiutował w kwietniu zeszłego roku, a już kilka miesięcy później największe gazety i magazyny na świecie miały aplikacje umożliwiające ich czytanie na tym tablecie. Powstały nawet całe tytuły przygotowane wyłącznie dla użytkowników iPadów, jak np. "The Daily" czy "Project".
Dziś na tabletach można czytać już większość polskich opiniotwórczych tytułów, w tym "Newsweek Polska", "Politykę", "Rzeczpospolitą" czy "Dziennik Gazetę Prawną". Jednak papierowe wydania nie zamierzają odchodzić do lamusa i wciąż przynoszą wydawcom zdecydowaną większość przychodów, a łączna sprzedaż tabletowych wydań w Polsce nie przekracza kilku tysięcy egzemplarzy, podczas gdy sprzedaż papierowa wynosi ok. 1,8 mln egzemplarzy miesięcznie.
- Jestem fanem tabletów. Gadżeciarzem. A mimo to większość gazet czytam w wersji papierowej - mówił prowadzący panel Marcin Sobczyk, szef warszawskiego biura agencji Dow Jones Newswires. - Dlaczego tak się dzieje?
- Nie czytam już gazet w papierze. Nie mam na to czasu - deklarował Grzegorz Hajdarowicz, prezes Grupy Gremi, wydawca m.in. "Przekroju", "Sukcesu", a wkrótce także "Rzeczpospolitej". Jego zdaniem czytanie gazet drukowanych to taki sam komfort, jak jeżdżenie dorożką. - Tablet to nie gadżet. To urządzenie będzie ważniejsze od telefonu komórkowego. To nie tyle
moda, co wymóg cywilizacyjny. Konieczność. Na tablecie czytam szybciej, oszczędzam czas - przekonywał. Jego zdaniem w ciągu czterech-pięciu lat Polacy będą masowo korzystać z tabletów.
- Zgadzam się - stwierdził Alexander Diekmann, partner zarządzający Verlagsgruppe Passau. Zaraz dodał jednak, że jeśli ma czas, czyta gazety drukowane. - Tablet to jednak nie to samo. Gazetę się otwiera, dotyka papieru. Gazety pozostaną na rynku - przekonywał. Jego zdaniem newsów można szukać na tablecie, ale komentarze czy opinie lepiej czyta się na papierze.
Na razie jednak tablety nie zdominowały polskiego rynku m.in. dlatego, że pojawiły się u nas stosunkowo późno. Na przykład iPad, produkowany przez firmę Apple lider tej kategorii, zadebiutował w polskich sklepach dopiero na początku grudnia zeszłego roku, czyli osiem miesięcy po zagranicznej premierze. Z kolei Galaxy Tab, produkowany przez
Samsung, był dostępny zaledwie miesiąc wcześniej. Nie pomaga też cena tych urządzeń. Waha się ona na poziomie od 1,5 tys. zł do 3,3 tys. zł i jest wciąż zbyt wysoka jak na przeciętną kieszeń.
Zdaniem Griga Davidovitza, dyrektora zarządzającego RGB Media z Izraela, przyszłość leży w połączeniu różnych nośników. - Książka nie jest już rzeczą fizyczną. Jest gdzieś w chmurach i możemy się z nią łączyć na różne sposoby - tłumaczył. A Anatolij Strunin, kierownik w Agencji Informacyjnej ITAR-TASS, cieszył się, że dzięki nowym nośnikom przybywa mu nowych klientów. Dodał, że nie przewiduje szybkiej śmierci gazet drukowanych.
- Najważniejszym powód, dla którego gazety nie upadły, jest taki, że panuje przekonanie, że to, co jest wydrukowane, jest trwalsze, niezmienne. Przynajmniej do następnego wydania. Tekst w wersji elektronicznej można w każdej chwili zmienić. Druk ma wagę. Jakość informacji drukowanej jest ciągle wyższa - przekonywał Marcin Sobczyk.
- Jakość kosztuje - przyznał Alexander Diekmann. I dyskusja przeniosła się na opłaty za informacje udostępniane w wersji elektronicznej. Paneliści byli zgodni, że wprowadzenie opłat za takie informacje to konieczność. I kwestia czasu.
- Jeśli wydawcy dają informacje za darmo, to nie mogą się dziwić, że spada im sprzedaż papieru, za który trzeba płacić - mówił Grzegorz Hajdarowicz. - Opłaty to konieczność. Ogromna szansa dla wydawców, żeby uzyskali pieniądze za treści, które wytwarzają. Dobra informacja, treść kosztują - mówił. - Jeśli płacimy za informacje z gazet sprzedawane w kiosku, to trzeba będzie płacić za te dostarczane na tablety - dodał. - Przyjdzie czas, że trzeba będzie płacić za informacje dostarczane tą drogą, choćby po to, by wzrosła ich jakość - stwierdził Diekmann.
Pozostaje ustalenie wysokości tych opłat (nie mogą być wysokie) i przekonanie czytelników, że trzeba będzie płacić za coś, co dziś jest za darmo. A z tym na razie jest problem.