Co roku na jednego mieszkańca Unii Europejskiej przypada 16 ton zużytych surowców - wody, energii, metali. 6 ton trafia na śmieci. Z tego połowa - na wysypiska. Wczoraj Komisja Europejska przedstawiła harmonogram działań, które w 40 lat mają pomóc zmniejszyć te liczby i doprowadzić do lepszego wykorzystania surowców naturalnych w Unii.
- To program mający nie tylko chronić środowisko, ale też wzmocnić konkurencyjność naszej gospodarki w przyszłości - mówił wczoraj unijny komisarz ds. środowiska Janez Potoenik.
Po pierwsze,
Bruksela chce zmienić styl życia Europejczyków na bardziej przyjazny środowisku. Jak? Metodą kija i marchewki.
Marchewką miałoby być: • zachęcanie przedsiębiorstw do ekologicznych inwestycji, • wytwarzanie produktów przyjaznych środowisku (np. dłużej działających urządzeń), • wprowadzenie „ekoetykiet” z informacjami dla klientów o ilości surowców zużytych przy produkcji, • ustalenie minimalnych wymogów środowiskowych, jakie muszą spełniać wszystkie produkty • czy też częstsze branie pod uwagę parametru „ekologiczności” podczas zamówień publicznych.
Kijem mają być podatki. Komisja chce, aby w przyszłości opodatkowana była nie
praca, jak to jest dziś, ale zanieczyszczenie środowiska i zużycie energii. Do 2020 r. mają być zlikwidowane wszelkie subsydia dla zanieczyszczających firm. Chodzi o to, aby ceny dóbr i usług w krajach UE odzwierciedlały także koszt ekologiczny.
Spore zmiany Komisja Europejska chciałaby wprowadzić w rolnictwie, budownictwie i transporcie - trzech branżach, które odpowiadają za wykorzystanie około 80 proc. zasobów. Chodzi m.in. o zaostrzenie wymogów efektywności energetycznej budynków i ograniczenie o jedną piątą wykorzystania surowców w produkcji żywności.
Z propozycji Brukseli zadowolona jest
Polska. - Cieszymy się, że Komisja przedstawiła harmonogram. Efektywne wykorzystanie zasobów jest jednym z priorytetów polskiej prezydencji - mówi Magdalena Sikorska, rzeczniczka Ministerstwa Środowiska.
Przedstawiony wczoraj plan to ogólny zarys tego, co Komisja chciałaby osiągnąć. Konkretne cele do zrealizowania w kolejnych latach zostaną zaproponowane dopiero do 2013 r., po dyskusjach w państwach członkowskich. Te, jak przyznała wiceminister środowiska Joanna Maćkowiak-Pandera, mogą być trudne. - Kraje unijne są zainteresowane efektywnym wykorzystywaniem zasobów, ale różne są wizje, jak ta polityka powinna być kształtowana oraz czy powinniśmy wyznaczać w niej jakieś cele i środki - powiedziała wiceminister.
Po co Unia chce lepiej wykorzystywać zasoby naturalne? Bo jest niebezpieczeństwo, że wkrótce może ich zabraknąć. Szacuje się, że do 2050 r. zapotrzebowanie na żywność i paszę wzrośnie o 70 proc., tymczasem obecnie ponad połowa ekosystemów, które je dostarczają, jest już zniszczona.
Co więcej, Europa sprowadza olbrzymie ilości gazu, ropy, surowców.
- Nasza gospodarka jest uzależniona od
importu energii i surowców. Dochodzimy do końca okresu, kiedy były one łatwo i tanio dostępne - mówił komisarz Potoenik.