Biznes Ludzie Pieniądze

BNP Paribas połknie polski bank, pewnie Millennium. Chyba że...

Maciej Samcik, Paryż
23.09.2011 , aktualizacja: 24.10.2011 11:08
A A A Drukuj
BNP Paribas, mimo kryzysu zaufania na rynku, spróbuje w najbliższym czasie przejąć któryś z polskich banków - wynika z wypowiedzi jego szefów w Paryżu. Prezes BNP Paribas zapewnia, że upadek Grecji nie zagroziłby bankowi. Byłoby gorzej, gdyby zbankrutowały Włochy...
Maciej Samcik, BNP Paribas, gospodarka Francji, gospodarka Grecji, gospodarka Włoch

BNP Paribas, jeden z trzech największych francuskich banków, przeżywa na paryskiej giełdzie trudne chwile. W czwartek jego kurs spadł do zaledwie 23 euro za akcję. Do rekordu bessy z końca 2009 r. brakuje już tylko niecałych 3 euro. To oznacza, że dziś wartość rynkowa tego giganta, który w zeszłym roku na czysto zarobił 7,8 mld euro, wynosi tylko trzecią część tego, co BNP Paribas był wart wiosną! Choć to i tak wciąż jest 28 mld euro, czyli prawie cztery razy tyle, ile wynosi kapitalizacja największego polskiego banku - PKO BP.

Tym niemniej przy obecnej wartości majątku BNP Paribas przypadającego na każdą akcję (56,7 euro), na giełdzie jedno euro wartości księgowej majątku banku można kupić za niecałe 50 eurocentów. Tak źle z rynkową wyceną aktywów BNP Paribas jeszcze w historii nie było.

Traf chciał, że akurat w takich okolicznościach prezes BNP Paribas Baudouin Prot spotykał się na dorocznej konferencji z dziennikarzami z całego świata. Być może właśnie ze względu na dramatyczne okoliczności i spadek ceny akcji o prawie 7 proc. w ciągu kilku godzin, jak ognia unikał odnoszenia się do bieżących wydarzeń na rynku. Przedstawił jedynie prezentację, która miała przekonać wszystkich, że bank trzyma się dobrze, a jego przecena nie jest uzasadniona sytuacją finansową.

Polska strategicznym rynkiem, bez przejęć ani rusz

Dziennikarzom nie udało się wycisnąć z Prota oficjalnego potwierdzenia wiadomości, że bank złożył oficjalną ofertę na zakup polskiego Banku Millennium, ale w nieoficjalnych rozmowach wysocy menedżerowie BNP Paribas przyznawali, że akwizycje w Polsce są możliwe i że francuski bank na nie stać, nawet pomimo obciążenia, jakim są dla jego bilansu greckie obligacje. Ambicją BNP Paribas jest być największym francuskim bankiem w Polsce, a jak na razie Credit Agricole zdziałał więcej, rozwijając Lukas Bank, zaś Société Générale - inwestując w Eurobank.

- Polska jest dla nas strategicznym rynkiem i chcemy się na nim rozwijać. Może się to odbywać poprzez rozwój organiczny, ale nie tylko - tyle oficjalnie powiedział o swoich planach rozwoju w Polsce Baudouin Prot. Do tej pory BNP Paribas w Polsce rósł właśnie poprzez przejęcia. Dwa lata temu kupił bankrutujący belgijski Fortis wraz z jego polskimi placówkami i klientami. Wcześniej Fortis przejął wrocławski Dominet i dzięki temu dziś BNP Paribas w Polsce mieści się w rankingach największych banków na 15. miejscu, z portfelem kredytów wynoszącym 14 mld zł.

Ale zyski polski BNP Paribas ma niewielkie, raptem 9,6 mln zł w pierwszym półroczu. Kiepsko jak na jedną z dwóch filii BNP Paribas w Europie Środkowej - poza Polską bank ma w naszym regionie bank już tylko na Ukrainie, bo w Rosji wycofał się z bankowości detalicznej. Stąd jest niemal pewne, że BNP Paribas będzie licytował w przetargu na zakup Banku Millennium. Prawdopodobnie Portugalczycy z BCP Millennium wycenią swój polski bank na 1,2-1,4 mld euro. Dla BNP Paribas nie byłby to wielki wydatek. Przynajmniej na razie, bo bank zapewnia, że ma wystarczająco dużo kapitału, by przetrwać europejską zawieruchę.

Francuzi prawdopodobnie będą mieli konkurencję. Z nieoficjalnych informacji "Gazety", potwierdzanych przez media we Włoszech - m.in. pisze o tym w piątek dziennik "Linkiesta" - zakupem Millennium zainteresowana jest też włoska Intesa. Nie wiadomo czy złożyła pisemną ofertę uprawniającą do przejrzenia dokumentów Millennium. Wiadomo za to, że trzecim zainteresowanym oferentem jest PKO BP. Mówi się też, że ofertę złożył włoski UniCredit. Jednak BCP Millennium podał kilka dni temu, że pisemnych ofert jest tylko trzy.

Grecja to pikuś, ale gdyby padły Włochy...

Prezes Prot podkreślił, że BNP Paribas zagwarantował sobie na ten rok całe średnio- i długoterminowe finansowanie działalności, pozyskując 35 mld euro, głównie w obligacjach o średnim terminie wykupu 6 lat. Jeszcze latem bank zgarnął z rynku, w ramach emisji prywatnych, dodatkowe 3 mld euro. Prot zapewnia, że nawet ewentualne bankructwo Grecji nie zachwiałoby stabilnością banku, gdyż w greckie obligacje włożył tylko 4 mld euro, z czego na prawie połowę już utworzył rezerwy. Gdyby Grecja dziś upadła, BNP musiałby dopisać do strat dodatkowe 1,7 mld euro, czyli jedną czwartą zysku z pierwszego półrocza.

BNP Paribas zapewnia, że nie ma też dużej liczby obligacji Portugalii (kupił ich za 1,4 mld euro) ani Irlandii (400 mln euro). Gorzej z obligacjami włoskimi, których portfel - jak ujawnił Baudouin Prot - opiewa na astronomiczną wartość prawie 21 mld euro. Szef BNP Paribas uspokaja jednak, że Włochy są w zupełnie innej sytuacji, niż Grecja. Deficyt budżetu wynosi 4,6 proc. rocznego PKB tego kraju, program reform o wartości najpierw 48 mld euro, a potem 55 mld euro został uchwalony przez parlament, zaś do 2013 r. włoski budżet ma w ogóle nie "produkować" żadnego deficytu. Poza obligacjami Włoch BNP Paribas ma w portfelu jeszcze dużo papierów dłużnych wyemitowanych przez Francję (15 mld euro) i Belgię oraz Holandię (łącznie 25,5 mld euro).

BNP oszczędza i zbiera pieniądze

Niezależnie od tego BNP Paribas poinformował, że likwiduje część swoich inwestycji, by gromadzić gotówkę i zagwarantować sobie jeszcze większą płynność. W pierwszej połowie roku inwestycyjna i korporacyjna część BNP Paribas upłynniła w USA ponad 22 mld dol., zaś w przyszłym roku ta kwota ma wzrosnąć do 60 mld dol. Francuzi zmniejszyli wartość udzielanych kredytów hipotecznych na Węgrzech, w Holandii, Norwegii, Hiszpanii i Szwajcarii, wycofali się z finansowania leasingu w niektórych krajach i skupili na wyciskaniu większych zysków z klientów posiadanych na "domowych" rynkach we Francji, Belgii i Włoszech. Ma to przynieść dodatkowe 36 mld euro oszczędności bądź dodatkowej płynności w tym roku i 12 mld euro w przyszłym.

Prezes Prot podkreśla, że BNP Paribas wciąż cieszy się jednym z najwyższych ratingów wśród wszystkich banków komercyjnych na świecie. W klasyfikacji agencji S&P ma AA, czyli oceną taką jak hiszpańskie Santander i BBVA, brytyjski HSBC oraz amerykańskie Wells Fargo. Więcej (AAA) ma tylko Rabobank (właściciel naszego BGŻ), zaś mniej (AA- lub A+) takie tuzy, jak JP Morgan Chase, Barclays, Intesa, Credit Suisse, Société Générale, Deutsche Bank, Citibank czy UBS. Na razie inwestorów panicznie wyprzedających akcje BNP Paribas oraz innych banków to nie przekonuje. W piątek akcje BNP Paribas wciąż kosztowały tylko 23 euro.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy