Biznes Ludzie Pieniądze

"Złote spódniczki", czyli kobiety w biznesie - spór o zasady czy patologia

Katarzyna Gryga
01.10.2011 , aktualizacja: 01.10.2011 08:25
A A A Drukuj
Podczas tegorocznego Kongresu Kobiet zaczęto rozmawiać o parytetach dla kobiet w radach nadzorczych spółek akcyjnych z udziałem skarbu państwa. System, który nazywa się kwotowym, jest już w Norwegii, Szwecji, Hiszpanii, Finlandii i Francji. Gwarantuje on kobietom od 30 do 40 proc. miejsc w radach nadzorczych. Jego efekt to powstanie kasty "złotych spódniczek"
Według danych PKPP Lewiatan kobiety są prezesami w zaledwie 6,8 proc firm
ISTOCK
Według danych PKPP Lewiatan kobiety są prezesami w zaledwie 6,8 proc firm
SONDAŻ
Czy powinny być parytety dla kobiet w radach nadzorczych firm?

tak
nie
nie mam zdania

Według Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan" kobiety są prezesami w zaledwie 6,8 proc firm. Po przebadaniu polskich spółek giełdowych zaledwie 6 proc posiada kobietę prezesa. Norwegia zagwarantowała kobietom 40 proc. miejsc w radach nadzorczych i zarządach spółek giełdowych państwowych. Wcześniej wyniki były podobne do naszych.

Przeciwnicy parytetów uważają, że uprzywilejowanie kobiet w Szwecji doprowadziło do sytuacji, w której jedna kobieta zasiada w kilku radach nadzorczych - zrodziła się tzw. kasta "złotych spódniczek". W efekcie następuje awans zawodowy nie wielu kobiet, ale wybranej, wąskiej grupy. I chodzi o jeszcze jedno: - Źle czułabym się mając świadomość, że jestem w radzie nadzorczej tylko ze względu na swoją płeć. Nigdy nie byłabym pewna, czy ktoś docenia moje umiejętności - mówi Anna Potocka, wiceprezes Business Centre Club.

Statystycznie najwięcej kobiet pracuje w administracji, handlu, usługach, edukacji i ochronie zdrowia. Według badań Eurostatu 35,4 proc. działalności gospodarczych prowadzą kobiety. Jest tak bez parytetów i ułatwień. Są też dziedziny, w których kobiet nie da się zastąpić. Tak powstała np. firma dwóch kobiet Patrycji Szymichowskiej i Julii Bąkowskiej, która produkuje zabawki dla niemowląt. Tylko one zauważyły, że na rynku nie ma zabawek dla małych dzieci w kolorach kontrastowych (tylko takie kolory widzi niemowlak). Ich produkty są doceniane przez inne matki. Powstają kawiarnie przeznaczone dla rodziców z dziećmi, je też najczęściej tworzą kobiety. Jeśli 35,4 proc. polskich firm założyły kobiety, to może potrzebują one wsparcia ale z innej strony?

Dyskryminacja pozytywna - tak określa się parytety dla kobiet. Dyskryminacja pozytywna polega na tym, że państwo stosuje czasowe rozwiązania prawne dla grup, które należą do mniejszości. I tu pojawia się pytanie: Czy kobiety są mniejszością? - Nie jestem przekonany, czy takie rozwiązanie jest potrzebne. To edukacja powinna być najważniejsza - mówi Ludwik Sobolewski, prezes Warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych. Profesor Magda Środa ma inne zdanie: - Dopóki społeczeństwo nie nauczy się innych standardów ułatwienia powinny być, w Norwegii dało to efekty.

- Ależ kobiety chcą pracować i chcą być aktywne zawodowo, tylko niech ten pracodawca się nie dziwi, że kobieta w pewnym momencie chce urodzić dziecko. Takich działań, czy kampanii świadomościowych brakuje, ja nie czułam się nigdy dyskryminowana, jeśli kobietom jest gdzieś trudniej, to właśnie z powodu biologicznego, bo w pewnym momencie muszą się z tej pracy na trochę wyłączyć - komentuje Anna Potocka z BCC. - Pewnych rozwiązań prawnych potrzebujemy, abyśmy czuły się spokojne, a nie parytetów, czy kwot. Co więcej jeśli wprowadzimy przymus wprowadzania kobiet do zarządów, tylko podzielimy społeczeństwo, a zamiast zrozumienia otrzymamy wrogie nastawienie. Dyskryminacja pozytywna jest środkiem nadzwyczajnym i powinna być stosowana z umiarem, trudno porównać sytuację kobiet do sytuacji osób niepełnosprawnych. Idei broni jednak Magdalena Środa: - My tu na razie nie mówimy o żadnym przymusie, wprowadzenie systemu kwotowego, czyli 35 proc. kobiet do 2015 roku w radach nadzorczych, w których udziały ma państwo, jest dobrowolne. Po prostu świadczy o spółkach, nie wyklucza to oczywiście innych działań, jak walkę o powrót młodych matek do życia zawodowego - podkreśla.

Dyskryminacja pozytywna powinna być stosowana z ostrożnością. Z pewnością jest potrzebna, ale czy nie lepiej pomyśleć nad zabezpieczeniem materialnym kobiet, które wykonują nieodpłatną pracę w domu? Kodeks Rodzinny zapewnia ją, ale tylko w sytuacji, gdy kobieta jest żoną. W końcu nie każda przedstawicielka płci pięknej chce być członkiem rady nadzorczej, równie dobrze może realizować się dbając o dom, w którym również wykonuje pracę. Tylko, że nieodpłatną. Po latach często zostaje z niczym, bez zabezpieczenia materialnego i bez wypracowanej emerytury. Co im po kwotach i parytetach, jeśli nie będą miały gdzie zostawić małego dziecka, bo nie każda firma dysponuje przedszkolem. - Kobiety na co dzień mają naprawdę więcej problemów, niż kwotowe udziały w zarządach, akurat w niektórych miejscach kobiet bez parytetów jest więcej, np. właśnie w BCC - podsumowuje Anna Potocka.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów