Jeszcze w środę rano litr benzyny 95 na stacjach koncernu kosztował 5,17 zł, a litr oleju napędowego 5,14 zł. Kilka godzin później za obydwa paliwa trzeba było zapłacić 5,09 zł. Przecena wyniosła 8 gr na litrze w przypadku benzyny i 5 gr w przypadku oleju napędowego.
W oficjalnym komunikacie koncern tłumaczy obniżki "obserwowanym ostatnio spadkiem notowań ropy i gotowych paliw na giełdach oraz realizacją strategii wzmacniania popytu na paliwa".
Analitycy nie kryli zaskoczenia. - Mam nadzieję, że to nie jest decyzja wyborcza, tylko uzasadniona ekonomicznie - powiedział nam Jakub Bogucki z firmy e-petrol.pl.
- To prawda, że ceny ropy nieco spadły w ostatnich dniach i
kursy walut do złotego przestały rosnąć. Ale nie było podstaw do tak dużych obniżek cen - uważa Urszula Cieślak z firmy doradczej BM Reflex.
A europejska ropa Brent po trzech dniach przeceny zdrożała wczoraj do ponad 102 dol. za baryłkę.
We wrześniu
Polska Izba Paliw Płynnych, a potem koncern BP złożyły skargi do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów na Orlen. Zarzuciły koncernowi, że wykorzystuje dominującą pozycję na rynku paliw, sprzedając na swoich stacjach paliwo zaledwie o 1 gr drożej niż w hurcie. A taka marża nie wystarcza na utrzymanie stacji.
Orlen zaprzeczał tym zarzutom, a UOKiK pod koniec października zdecyduje, czy rozpatrzy skargi.