Wszystko zaczęło się kilka tygodni temu, kiedy w centrum Krakowa
policja zatrzymała pana Krzysztofa do rutynowej kontroli, gdy - jak twierdzi - chciał przeparkować
samochód poza strefę płatnego postoju. Był jednak pod wpływem alkoholu. Policjanci zatrzymali mu prawo jazdy. Sprawa trafiła do sądu karnego. Pan Krzysztof nie kwestionował swojej winy, dobrowolnie poddał się karze pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz grzywnie. Sąd zakazał mu też na dwa lata kierowania pojazdami. Wyrok przyszedł do niego pocztą.
Tyle że ku swemu zaskoczeniu pan Krzysztof dowiedział się, że o jego skazaniu został powiadomiony nie tylko on. Informację o wyroku przesłano też do jego przełożonego w banku.
- Popełniłem błąd, nie kwestionuję nałożonej na mnie kary. Ale to zdarzenie nie miało nic wspólnego z moją pracą. Nie jestem zawodowym kierowcą, pracuję w biurze. Na dodatek jechałem prywatnym
samochodem - dziwi się pan Krzysztof.
Informacja o wyroku może mieć dla niego spore reperkusje. Przełożeni już rozmawiali z nim w tej sprawie. Kwestią zajmą się teraz bankowi prawnicy. Tymczasem w najbliższym czasie miały zostać podjęte decyzje w sprawie przedłużenia jego umowy o pracę.
Bank, w którym pracuje pan Krzysztof, o wyroku powiadomił sąd. Dlaczego? Sędzia Beata Górszczyk, rzeczniczka krakowskiego sądu, tłumaczy, że w uzasadnieniu powołano się na artykuł 21 Kodeksu postępowania karnego. - Mówi on, że w razie zakończenia postępowania prowadzonego z urzędu przeciwko osobom zatrudnionym w instytucjach państwowych, samorządowych i społecznych, uczniom i słuchaczom szkół oraz żołnierzom należy zawiadomić o tym przełożonych tych osób - tłumaczy sędzia Górszczyk. Przyznaje jednak, że bank nie jest ani instytucją społeczną, ani samorządową, w przypadku pana Krzysztofa nie ma też mowy o byciu uczniem. - Nie potrafię powiedzieć, w jaki sposób zinterpretowano ten przepis. Może chodziło o to, że udziałowcem banku jest skarb państwa - przekonuje rzeczniczka sądu.
Skąd sąd miał informacje o miejscu zatrudnienia krakowianina? - Podejrzany ma obowiązek je podać na etapie śledztwa. Jeśli odmówi, i tak sami je ustalamy - mówi prokurator Jacek Para, szef prokuratury
Kraków-Podgórze.
Zaskoczenia przesłaniem odpisu wyroku nie kryje dr Tadeusz Białek ze Związku Banków Polskich. - Nie widzę powodu, by w takiej sprawie bank był powiadamiany o wyroku - uważa Białek - W Polsce nie ma poza Bankiem Gospodarstwa Krajowego banków państwowych. Nawet te, które są z udziałem skarbu państwa, w świetle prawa traktowane są jak banki prywatne, więc artykuł, na który się powołano, nie powinien mieć tu zastosowania - dodaje. Jak podkreśla przedstawiciel ZBP, przepisy prawa nie formułują też wprost wymogu niekaralności dla pracowników banków (poza ich zarządami). - Mówią jedynie o ich nieskazitelności - zaznacza dr Białek.
PS Imię bohatera artykułu zostało zmienione.