- Jesteśmy outsiderem - stwierdził prezes Jerzy Jóźkowiak na wczorajszym spotkaniu z dziennikarzami, gdzie zarząd spółki prezentował nową strategię do 2015 roku pod hasłem "zmiana, rozwój, rentowność". Jóźkowiak w ręku trzymał smycz z tym hasłem, takie smycze mają też dostać wszyscy menadżerowie PP.
Przychody na pracownika? Średnia europejska to 72,6 tys. euro. Średnia dla Europy Środkowej - 20,3 tys. euro. A Poczta
Polska? Tylko 17,9 tys. euro. Szacunkowa liczba przesyłek listowych na pracownika? Średnia europejska: 63,6 tys.. Nasz region? 53,3 tys. Poczta Polska? Tylko 16,9 tys.
- Mamy nadwyżki ludzi którzy nic nie robią - twierdził Jóźkowiak.
Na PP będą więc zwolnienia (nie wiadomo jeszcze w jakiej wysokości), spółka chce też wprowadzić program dobrowolnych odejść, przede wszystkim dla "zasłużonych" pracowników, którzy pracowali tu 30 - 35 lat. Chce także dla części załogi wprowadzić program przekwalifikowań - tak aby mogli pracować na innych stanowiskach, ewentualnie otworzyć agencję pocztową. Na ten cel operator chce wydać w ciągu najbliższych czterech lat ok. 160 mln. zł. Na nowy "akordowy" system wynagrodzeń, premie oraz szkolenia (głównie uczące technik sprzedaży, obsługi klienta oraz menadżerskie np.
studia MBA) pójdzie w tym czasie 750 mln zł
Dziś narodowy operator gros pieniędzy - 4,14 mld zł. czyli 70 proc. przychodów zarabia na listach i ulotkach reklamowych. Ponieważ piszemy ich coraz mniej a konkurencja PP jest coraz silniejsza jej przychody z listów w 2015 mają być o 900 mln zł mniejsze niż obecnie. Na dodatek coraz więcej emerytów i rencistów chce dostawać pieniądze z ZUS bezpośrednio na konta bankowe. Za cztery lata przychody z tego tytułu mają być o 200 mln zł mniejsze niż obecnie.
Jak zasypać tą dziurę? Metod ma być kilka. Poczta - jak pisaliśmy wczoraj chce stawiać przede wszystkim na paczki - bijąc się z prywatnymi pocztami i firmami kurierskimi o rynek przesyłek internetowych. Na pocztach - w specjalnie wydzielonych stanowiskach będzie też sprzedawać usługi bankowe (spółka kontroluje
Bank Pocztowy), ubezpieczeniowe (spółka Ubezpieczenia Pocztowe oraz OFE Pocztylion). Chce być również liderem rynku usług logistyki gotówki. Chodzi o transport pieniędzy do banków i bankomatów.
Efekt zmian? Rentowność sprzedaży ma wzrosnąć z jednego proc. do czterech proc. A w 2015 ma spółka ma przynieść około 270 mln zysku brutto. Poczta Polska za dwa, trzy lata ma wejść na giełdę - w ramach przygotowań do tego procesu będzie teraz regularnie publikować swoje wyniki kwartalne.
Czy plan uda się zrealizować? Wątpliwości jest wiele. Po pierwsze nową strategię (zwłaszcza jeśli chodzi o zasady wynagrodzeń) muszą zaakceptować związki zawodowe. W sumie na Poczcie jest ich 72, w tym ok. 60 to większe organizacje.
- Jeszcze w naszej historii nie zdarzyło się aby wszystkie poparły jakieś rozwiązanie. Dlatego negocjować będziemy przede wszystkim z OPZZ i Solidarnością - mówił zarząd na konferencji.
Po drugie - nowe źródła przychodów bazują na zbudowaniu mocnej pozycji Banku Pocztowego. Czy jednak PKO BP, który jest jego mniejszościowym udziałowcem będzie chciał wspierać budowę swojego bezpośredniego konkurenta? Zarząd mówi że chce siąść do stołu ze wspólnikiem i rozmawiać na ten temat. Ze słów prezesa wnioskować jednak można również że dopuszcza myśl o rozstaniu się ze współudziałowcem.
Numer trzy to pieniądze na inwestycje. Poczta chce przebudować w dużych miastach swoje placówki tak aby urzędy były podzielone na nowe strefy: usług pocztowych i finansowych, całodobową "strefę 24" gdzie będzie można odebrać listy polecone, małe paczki, będą bankomaty, wpłatomaty, skrytki pocztowe, oraz strefę handlu. w tej ostatnie kupić będzie można oprócz znaczków także telefony oraz karty pre- paid.
Skąd pieniądze? W pierwszej kolejności ze sprzedaży
nieruchomości, później z GPW.
***
W piątek Jerzy Jóźkowiak prezes Poczty Polskiej zapowiedział w
radiu PiN, że widziałby debiut giełdowy swojej firmy na przełomie 2013-2014 roku. Wcześniej jednak jak sam przyznał Pocztę czeka potężna restrukturyzacja, zwolnienia i likwidacja nierentownych placówek. Prowadzący audycję założył się z prezesem twierdząc, że termin ten jest nierealny.