- Obecnie mamy lepszy wynik budżetowy niż zapisany w programie konwergencji. Perspektywa na rok 2011 i 2012 jest też lepsza, niż sądzą pesymiści. W takim momencie wspominanie o opóźnieniach w obniżaniu deficytu sektora finansów publicznych i wiązanie tego z obniżką perspektywy ratingu, nawet nie samego ratingu, jest nie na miejscu - powiedział Marek Belka.
Po dziewięciu miesiącach tego roku
deficyt budżetowy osiągnął poziom 21,9 mld zł. Tymczasem według planu miało to być 37,7 mld zł.
W czwartek analityk agencji
Moody's Jaime Reusche powiedział, że na przełomie tego i przyszłego roku może podjąć decyzję o zmianie perspektywy ratingu Polski do "negatywnej", jeśli opóźnienia w programie zbijania deficytu przełożą się na wyższe koszty obsługi długu. Jego zdaniem nasz
wzrost gospodarczy w przyszłym roku wyniesie 2,2-2,4 proc.
PKB, podczas gdy rząd wciąż zakłada, że będzie to 4 proc. PKB.
Belka powiedział, że prognoza banku centralnego na przyszły rok to 3,2 proc. PKB. - Nie widzę powodów, by ją teraz zmieniać. Prognozy to prognozy. Z definicji nie są w 100 proc. dokładne - dodał.
Pytany o to, czy jest możliwość ataku spekulacyjnego na złotego pod koniec roku (co zapowiadała ostatnio członkini Rady Polityki Pieniężnej Zyta Gilowska), prezes NBP zdecydowanie odpowiedział: - Nie.