Biznes Ludzie Pieniądze

Olympus 20 lat ukrywał straty na obligacjach, teraz spada na giełdzie

Mariusz Piotrowski
09.11.2011 , aktualizacja: 09.11.2011 09:06
A A A Drukuj
Znany japoński producent aparatów przyznał we wtorek, że przez 20 lat trzech członków zarządu firmy ukrywało ogromne straty finansowe z inwestycji w obligacje. Akcje Olympusa poleciały w dół o ponad 30 proc.
Nowy prezes Olympusa Shuichi Takayama
Fot. Hiro Komae AP
Nowy prezes Olympusa Shuichi Takayama
SONDAŻ
Czy informacje o nierzetelnym działaniu firm wpływają na Twoje wybory jako konsumenta?

Tak, celowo wybieram produkty innego producenta
Nie, liczy się dla mnie jakość produktu, nie polityka firmy
Nie wiem

Od połowy października wartość 92-letniej firmy zmniejszyła się o 70 proc., czyli o ponad 60 mld dol. Zaczęło się od zwolnienia w połowie października szefa koncernu Michaela Woodforda - oficjalnie przyczyną był styl zarządzania Brytyjczyka. Ten jednak odpowiedział, że prawdziwym powodem był raport audytorski oskarżający firmę o defraudację blisko 1,5 mld dol.

Przez kilka tygodni spółka zaprzeczała zarzutom, ale potwierdziła je we wtorek, szokując inwestorów. Olympus przyznał w komunikacie, że ukrywał milionowe straty z inwestycji, zawyżając wielkość transakcji przejęcia innych spółek. Chodzi m.in. o brytyjskiego Gyrusa w 2008 r., za którego Olympus zapłacił 2,2 mld dol. Za pomoc przy tej transakcji dwie firmy doradcze dostały aż 687 mln dol. W tym samym roku Olympus zapłacił 773 mln dol. za trzy niewielkie krajowe firmy (m.in. producenta kosmetyków), po czym dokonał w księgach odpisu, zmniejszając ich wartość o 586 mln dol.

Umowy podpisywał Tsuyoshi Kikukawa, prezes rady nadzorczej, który zastąpił Woodforda, jednak pod naporem oskarżeń złożył rezygnację ze sprawowanej funkcji. Jego następca Shuichi Takayama jako winnych wieloletnich malwersacji wskazuje właśnie jego, a także wiceprezesa Hisashiego Moriego i szefa wewnętrznego audytu Hideo Yamadę. Na specjalnie zwołanej konferencji zapowiedział, że wszyscy stracą stanowiska i dostaną kryminalne zarzuty. Na konferencji Takayama sprawiał wrażenie zaszokowanego rozmiarami procederu, przekonywał, że sam dowiedział się o nim dopiero dzień wcześniej.

- Wiceprezydent Mori poinformował mnie wczoraj wieczorem, że straty firmy były tuszowane od początku lat 90. - powiedział, dodając, że całkowita wysokość poniesionych przez firmę strat będzie znana po zakończeniu prac specjalnego zespołu.

To jedna z największych afer japońskich firm w ostatnich latach, która może fatalnie odbić się na przyszłości Olympusa, uznanego producenta sprzętu medycznego (jest m.in. światowym liderem w produkcji endoskopów) i aparatów fotograficznych. I choć firmie daleko do pozycji liderów rynku, czyli Canona i Sony, to utrzymuje solidną pozycję. W 2010 r. globalny udział Olympusa w rynku aparatów cyfrowych wyniósł 6,1 proc.

We wtorek akcje Olympusa spadły o prawie 30 proc., do najniższego poziomu od 1995 r. i w końcu notowania spółki zawieszono. Rykoszetem dostała też cała giełda w Tokio, a także Nomura, największy bank inwestycyjny i ubezpieczyciel w Japonii, którego akcje spadły o 15 proc. do najniższego poziomu od 1974 r. To efekt plotki, że bank był zaangażowany w ciemne interesy Olympusa. Spadków nie zahamowały zapewnienia członków zarządu banku, że Olympus był jedynie jednym z klientów Nomury.

Głos zabrał Josh Shores, prezes Southeastern Asset Managemen, największego zagranicznego akcjonariusza Olympusa (ma 5 proc. akcji), który zażądał wymiany całej rady nadzorczej. - To ogromny wstyd, ale też dopiero początek dochodzenia do prawdy. Wciąż jest jeszcze wiele pytań, np. jak duże były straty firmy? - mówił Woodford w rozmowie z japońską telewizją NHK.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów