Ile kosztuje lokata - to pytanie na pierwszy rzut oka abstrakcyjne i bez sensu, bo przecież idea lokaty bankowej polega na tym, że to bank nam płaci, a nie my bankowi. Ale jeśli się głębiej zastanowić, to można dojść do wniosku, że lokata też może nas sporo kosztować. Choćby w formie utraconych korzyści oraz spadku realnej wartości pieniędzy, który następuje w czasie ich "leżakowania" na depozycie. Może się okazać, że naliczane przez bank oprocentowanie nie rekompensuje tych kosztów.
Niestety, pytanie o to, ile kosztuje lokata, staje się tym bardziej aktualne, że w zeszłym tygodniu rząd zapowiedział zamknięcie furtki, która pozwala dziś nie płacić podatku od niektórych lokat - tych, do których odsetki są dopisywane codziennie. A przecież już dziś, choć wielu z nas nie zdaje sobie z tego sprawy, aż dwie trzecie pieniędzy, które trzymamy na bankowych lokatach, realnie traci na wartości. A to oznacza, że trzymanie lokat bankowych sporo nas kosztuje. Po zmianie reguł podatkowych będzie nas kosztowało jeszcze więcej.
Jak wyliczyć czy na lokacie zarabiamy, czy to ona zarabia na nas? Po pierwsze, należy sprawdzić, ile wynosi
inflacja. Według danych wrześniowych w ciągu minionego roku (czyli od września 2010 r.) ceny w sklepach wzrosły średnio o 3,9 proc. To oznacza, że jeśli ktoś rok temu założył lokatę oprocentowaną niżej niż na te 3,9 proc. w skali 12 miesięcy, ma pewne jak w banku, że jego pieniądze są dziś warte mniej, niż były. Co prawda z każdego ulokowanego 1000 zł wyciągnął, powiedzmy, 1030 zł (biorąc przykładowe oprocentowanie 3 proc.), ale może za to kupić mniej niż rok temu za 1000 zł, bo ceny wzrosły tak, że ówczesny tysiąc jest wart tyle, ile 1039 zł.
Główny problem z inflacją polega na tym, że gdy deponujemy w banku pieniądze, nie wiemy, ile wyniesie inflacja. A więc trudno z góry powiedzieć, czy np. oprocentowanie rzędu 4 proc. w skali roku da realny zarobek, czy nie. To trochę jak zakład - albo będziemy na wozie, albo pod wozem.
Inflacja to jednak nie wszystko. Jest jeszcze
podatek Belki. Jeśli nasza lokata jest nim objęta, to niestety szansa na to, że poniesiemy na zdeponowanych w banku pieniądzach stratę, jest jeszcze większa. Podatek obejmuje 19 proc. zysku z lokaty, bank odprowadzi go automatycznie, wypłacając nam odsetki już po opodatkowaniu. Jeśli więc mamy naszą lokatę na 3 proc., to nasz zysk wcale nie wyniesie 3 proc., tylko o jedną piątą mniej. Podatek od 30 zł zysku wyniesie ok. 6 zł, co oznacza, że do ręki bank wypłaci nam ledwie 1024 zł. Oprocentowanie naszej lokaty netto wynosi więc nie 3 proc., ale 2,4 proc.
Przy inflacji rzędu 3,9 proc. i oprocentowaniu lokaty na poziomie 3 proc. łatwo wyliczyć, że po opodatkowaniu
podatkiem Belki nasze oszczędności realnie stopniały o 15 zł na każdym zainwestowanym tysiącu, czyli o 1,5 proc. od pierwotnej wartości. Tyle kosztowała nas lokata. W ostatnim roku oprocentowanie pomniejszone o podatek Belki nie pokryło nawet inflacji, nie mówiąc już o jakichkolwiek realnych zyskach.