Na konto w tym banku emerytury otrzymuje ok. 60 tys. osób., a ok. 20 tys. dostaje pensje. W niektórych miastach Krajbanka był jedyną instytucją, z której ludzie wypłacają pieniądze. Dostępu do swoich środków nie ma nawet miasto
Ryga, które ma tu zdeponowane 10 mln łatów (20 mln dol.). Kurs akcji banku został wstrzymany.
Wszystko to jest pokłosiem zatrzymania prezesów zarządu spółki. W zeszłym tygodniu
policja wykryła dziurę w bilansie banku. Niewiele wcześniej na kontach prezesów pojawiły się nagle bardzo duże pieniądze. Łotewski nadzór finansowy podejrzewa, że wyprowadzali oni pieniądze na własne cele.
- Na tę chwilę możemy mówić o zaginięciu ok. 100 mln łatów (równowartość ok. 190 mln dol.) - powiedziała cytowana przez agencję
Bloomberg Irena Krumane z łotewskiego nadzoru finansowy. Dlatego nadzorca postanowił zawiesić wszystkie operacje finansowe, powołując się na "niedobór środków". Irena Krumane zapewniła jednak, że w środę klienci będą mogli wypłacić pieniądze z
bankomatów, ale w ograniczonej wysokości. Ze względu na ogromną dziurę w
budżecie rząd znacjonalizował Krajbanka.
Jednym z głównych podejrzanych jest Władimir Antonow, właściciel banku Snoras, do którego należał także Krajbanka. W ubiegłym tygodniu nadzór finansowy wykrył, że wyciągał on z banku pieniądze na własne wydatki, m.in. na kupno udziałów w szwedzkim koncernie motoryzacyjnym SAAB. Za Antonowem
Łotwa ma wydać list gończy. Poprosi też inne kraje o pomoc prawną.