Skomentuj:
Komentarze (2)
-
@blust
NIe do końca rozumiem ten mechanizm, nie jestem ekonomistą. W przypadku obligacji amerykańskich dodatkowo dochodzi jednak fakt oparcia w największej i najbardziej elastycznej gospodarce, która z różnych przyczyn i gospodarczych i polityczno wojskowych nie powinna zbyt łatwo zbankrutować. W przypadku Japonii nie do pominięcia jest fakt lojalności wobec własnego państwa a więc wszelkie oszczędności są lokowane w papiery Japonii. Poza tym Japonia pełni taką rolę w Azji jak USA na świecie czy Niemcy w Europie. Gdyby rozrachunki przeszły z USD na inną walutę to obligacje amerykańskie nie znalazłyby tanio nabywców. To zresztą było podłożem wszystkich ostatnich wojen USA. Ja to rozumiem tak: Na samym końcu jest nabywca zewnętrzny który chce lub nie chce kupić papierów po zadanej cenie. Amerykanie jednak mogą drukować pieniądze i kupować je sami od siebie a impuls inflacji jest dzielony ze światem proporcjonalnie do zasobów dolarowych w świecie. To samo mógłby robić EBC ale niemal cały impuls inflacyjny pozostanie w Europie. Na tym chyba ostatecznie polega idea euroobligacji (o ile zostaną sprzedane poza Unię).
Wszystkie działania Europy są uzasadnione. Prawdziwą gospodarkę należy prowadzić przy zerowym deficycie (jak Estonia). Rozwój za długi jest zwodniczy co widać naokoło. W końcu zarabiają tylko banki.
Długów świata nie da się spłacić. Rentowności są wyższe niż mozliwy wzrost PKB a więc długi muszą narastać z tytułu odsetek, nawet beż żadnych nowych wydatków. Jedyną możliwością jest anulowanie lub redukcja długu. W sposób naturalny robi to duża wojna i w tym sensie jest to realne zagrożenie. Można również zredukować długi. Umową światową (w co nie wierzę) lub popsuciem pieniądza - co robią skutecznie Amerykanie i było istota propozycji Francji. Dług zredukowany o połowę a rentowności ograniczone przez skup europejskich papierów przez EBC do zamrażarki. To razem z poprawą dyscypliny dałoby oddech na jakiś czas. -
Monti, biedaku, zmien system monetarny w ktorym operujesz a "dzikie bestie" beda bezsilne.
Polska czy USA nie moze sie znalezc w sytuacji Wloch czy Grecji bo ma inny system monetarny, to nie ma nic wspolnego z kultura ani nawet z produktywnoscia.
Euro bylo utworzone w sposób który gwarantował ze w razie recesji slabe kraje zbankrutuja. Neoliberalowie nie rozumieja jak działa pieniądz państwowy i kredytowy i tego po prostu nie wiedzieli. Myśleli ze Euro jest podobnym systemem do dolara i jena, a jest fundamentalnie inne: to dlatego Japonia ma 2x większy deficyt i dług niz Grecja i spokojnie sprzedaje obligacje placac 1%, zaden neoliberal tego nie rozumie. Podobnie USA - wlasnie im oprocentowanie spadło, a popyt 3x większy niz podaz nowych obligacji. Natomiast Niemcy widza jak popyt na ich obligacje wysycha.
Rożnica tkwi w systemie monetarnym.
Deficyt tworzy nadmiarowe rezerwy których system bankowy nie moze sie pozbyc, chyba ze kupi cos *od rzadu* (transakcje wewn. sektora prywatnego tylko przekladaja rezerwy z konta na konto ale nie moga ich nadwyzki zlikwidowac). Wiec sektor prywatny moze ganiac mozliwosci inwestycyjne dajace 10% zwrotu czy iles jak dlugo chce a rezerw bedzie tyle ile przedtem. Dlatego obligacje nie konkuruja z zewnetrzynmi inwestycjami a *jedynie* z innymi produktami oferowanymi przez bank centralny - w tym wypadku z rezerwami miedzybankowymi. Tak wiec rzad z wlasna waluta nie musi konkurowac oprocentowaniem z rynkiem tylko z oprocentowaniem rezerw miedzybankowych (ktore *sam* ustala, np. obecnie w USA 0.25%), wiec jakby zaoferowali 0.26% to sprzedadza wszystko. W USA popyt na obligacje jest 3x wiekszy od emisji, w Niemczech 2x nizszy, bo Niemcy konkuruja z rynkiem a USA nie. Roznica jest w systemie monetarnym a nie wielkosci dlugu itp.
Kraje Euro *najpierw* pozyczaja Euro na rynku (Euro które bylo wcześniej wykreowane "z niczego" przez ECB), potem moga je wydac.
USA *najpierw* kreuje z niczego dolary (nie moze ich pozyczyc ani zabrać podatkiem zanim jej nie wyemituje, bo jest jedynym zrodlem dolarów we Wszechswiecie) a *potem* powstałe w tej operacji rezerwy miedzybankowe zamienia na obligacje. Chetni sie znajda niezaleznie od oferowanych stop procentowych bo owe nadwyżkowe rezerwy sa marginalnie mniej warte niz jakiekolwiek obligacje. To tłumaczy dlaczego np. Japonia ma niskie stopy mimo dlugu 2x większego niz Wlochy - stopy ustala tam bank centralny, nie rynek. Nawet jakby rynek wolal poniesc stratę i nie chciał obligacji to nie szkodzi, bo jak widac z powyzszego obligacje NIE finansują wydatków państwa (jak to jest w przypadku krajow Euro) - bo pieniądz juz został stworzony.
Wyjaśnienie mechanizmu:
neweconomicperspectives.blogspot.com/2009/11/what-if-government-just-prints-money.html
bilbo.economicoutlook.net/blog/?p=12176
www.atimes.com/atimes/Global_Economy/MG27Dj02.html
www.gurufocus.com/news_print.php?id=147269
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX









