Komentując ostatni szczyt w Brukseli, stojący na czele łotewskiego rządu Dombrovskis przyznaje, że to, co osiągnięto, nie jest idealne, bo Wspólnocie grozi podział na Europę dwóch prędkości. Zapewnia jednak, że mimo kłopotów
strefy euro Łotwa nadal chce przyjąć wspólną walutę.
- Nasz kurs walutowy jest ściśle związany z euro. W przyszłym roku nasz
deficyt budżetowy będzie poniżej 2,5 proc. W ten sposób spełnimy kryteria członkostwa i zgodnie z planem wprowadzimy euro na początku 2014 roku - wyjaśnia premier. Dombrovskis nie ukrywa, że Łotwa będzie bazować na doświadczeniach sąsiada. W Estonii po przystąpieniu do wspólnej waluty na początku 2011 roku odnotowano pozytywne skutki dla rozwoju inwestycji i gospodarki.
"FAZ" pyta też, jaką radę może dać wzorcowa Łotwa gospodarce greckiej. Przede wszystkim reagować szybko i zdecydowanie, wprowadzać ostre cięcia, wszystko, by jak najszybciej odzyskać zaufanie rynków, wymienia premier. Gospodarka Łotwy w 2009 roku skurczyła się o 18 proc., ale w już w tym roku odnotowała wzrost o 5 proc.
Gazeta przypomina, że zdaniem wielu krytyków łotewskie wyjście z kryzysu było możliwe głównie dzięki wysokiej emigracji. Podczas gdy Łotysze opuszczali swój kraj, Grecy po prostu wyszli na ulice.
- To uproszczone podejście. Mamy problem z emigracją. Mieliśmy go jednak także wcześniej. Jeśli utrzyma się
wzrost gospodarczy, to ten trend się odwróci - zapewnia Dombrovskis i przyznaje, że choć wielu Łotyszy nie zgadzało się z cięciami, to zasadniczo społeczeństwo zrozumiało, że nie ma innej drogi.