Biznes Ludzie Pieniądze

Rywal Sarkozy'ego: EBC kluczem do walki z kryzysem

fila
16.12.2011 , aktualizacja: 16.12.2011 12:49
A A A Drukuj
Jedyną instytucją, która może ocalić euro, jest Europejski Bank Centralny, twierdzi lider socjalistów François Hollande - o propozycjach kandydata opozycji na prezydenta Francji pisze "Wall Street Journal"
To właśnie François Hollande jest liderem przedwyborczych rankingów. Kandydat socjalistów twierdzi, że kluczem do walki z kryzysem jest Europejski Bank Centralny. Tylko ta instytucja ma wystarczającą wiarygodność i możliwości finansowe, by przywrócić zaufanie inwestorów i powstrzymać kryzys zadłużenia.

- Każdy wie, że bez silnej interwencji ze strony EBC nie będzie możliwe przywrócenie spokoju na rynkach - twierdzi Hollande.

Pogląd kandydata opozycji jest odległy od obecnej europejskiej polityki walki z kryzysem, w ramach której członkowie strefy euro starają się utrzymać jak największą niezależność od EBC. Na ostatnim szczycie prezydent Francji Nicolas Sarkozy, kanclerz Niemiec Angela Merkel i premier Włoch Mario Monti zgodzili się między innymi, by Europejskiego Banku Centralnego nie angażować w kryzys wspólnej waluty.

Hollande, choć zdaje sobie sprawę, że jego propozycja spotka się ze sprzeciwem Niemiec, to zapewnia, że będzie dążył do zwiększenia roli EBC w zwalczaniu kryzysu w ramach przyjętego już planu. Jego zdaniem europejski bank mógłby kupić na przykład więcej obligacji państwowych.

ECB do tej pory odmawiał stawiania go na pozycji pożyczkodawcy ostatniej instancji, nawet w obliczu coraz poważniejszych problemów gospodarek strefy euro, przypomina "WSJ". Bank zaakceptował wprawdzie zakup obligacji emitowanych przez większość członków, jednak we wtorek prezes Mario Draghi powtórzył, że nie był to program "ani wieczny, ani nieskończony". Powołany przecz państwa członkowskie w zeszłym roku fundusz ratunkowy nie działa jeszcze w pełni, a inwestorzy obawiają się, że nie będzie mieć takiej siły jak EBC, przypomina gazeta.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (2)

  • blust

    0

    Hollande ma racje.

    Jak rosnie chec oszczednosci to emitent pieniadza MUSI je wyemitowac, inaczej wydatki i tym sammym PKB spada na leb.

    Problem w tym ze kraje takie jak USA i Japonia moga to robic, bo maja wlasna walute, i nie musza sie bac ze im odsetki od dlugu wzrosna, bo sami je kontroluja.

    Kraje Euro *najpierw* pozyczaja Euro na rynku (Euro które bylo wcześniej wykreowane "z niczego" przez ECB), potem moga je wydac.
    USA *najpierw* kreuje z niczego dolary (nie moze ich pozyczyc ani zabrać podatkiem zanim jej nie wyemituje, bo jest jedynym zrodlem dolarów we Wszechswiecie) a *potem* powstałe w tej operacji rezerwy miedzybankowe zamienia na obligacje. Chetni sie znajda niezaleznie od oferowanych stop procentowych bo owe nadwyżkowe rezerwy sa marginalnie mniej warte niz jakiekolwiek obligacje. To tłumaczy dlaczego np. Japonia ma niskie stopy mimo dlugu 2x większego niz Wlochy - stopy ustala tam bank centralny, nie rynek. Nawet jakby rynek wolal poniesc stratę i nie chciał obligacji to nie szkodzi, bo jak widac z powyzszego obligacje NIE finansują wydatków państwa (jak to jest w przypadku krajow Euro) - bo pieniądz juz został stworzony.

    Deficyt tworzy nadmiarowe rezerwy których system bankowy nie moze sie pozbyc, chyba ze kupi cos *od rzadu* (transakcje wewn. sektora prywatnego tylko przekladaja rezerwy z konta na konto ale nie moga ich nadwyzki zlikwidowac). Wiec sektor prywatny moze ganiac mozliwosci inwestycyjne dajace 10% zwrotu czy iles jak dlugo chce a rezerw bedzie tyle ile przedtem. Dlatego obligacje nie konkuruja z zewnetrzynmi inwestycjami a *jedynie* z innymi produktami oferowanymi przez bank centralny - w tym wypadku z rezerwami miedzybankowymi. Tak wiec rzad z wlasna waluta nie musi konkurowac oprocentowaniem z rynkiem tylko z oprocentowaniem rezerw miedzybankowych (ktore *sam* ustala, np. obecnie w USA 0.25%), wiec jakby zaoferowali 0.26% to sprzedadza wszystko. W USA popyt na obligacje jest 3x wiekszy od emisji, w Niemczech 2x nizszy, bo Niemcy konkuruja z rynkiem a USA nie. Roznica jest w systemie monetarnym a nie wielkosci dlugu itp.

    Wyjaśnienie mechanizmu:
    neweconomicperspectives.blogspot.com/2009/11/what-if-government-just-prints-money.html

    tak, to prawda ze zwiekszajac deficyt kraje Euro zabankrutuja - bo to Euro jest problemem. USA i Japonia spokojnie maja 2x wiekszy dlug niz wiekszosc krajow Euro i nic sie nie dzieje, roznica tkwi w systemie monetarnym, ale tworcy Euro nie maja o tym zielonego pojecia.

    Ciecie deficytow w razie recesji jest pewna droga zeby recesje poglebic -a wtedy deficyt WZROSNIE. Tak dokladnie to sie stalo w Wielkiej Brytanii. I dokladnie dlatego Grecja dzieki cieciom wydatkow ma coraz wiekszy defricyt i spada im PKB. Polak Kalecki rozumial to 60 lat temu, ale ekonomisci probuja budowac ekonomie lamiaca zasady arytmetyki.
    bilbo.economicoutlook.net/blog/?p=12473

    ekonomisci neoklasyczni nie przewidzieli kryzysu 2008r i nie mieli pojecia ze Euro sie rozpadnie, choc ludzie rozumiejacy systemy monetarne przepowiedzieli to w 1992r.
    neweconomicperspectives.blogspot.com/2011/11/to-those-who-got-it-right-we-salute-you.html
    pragcap.com/mmt-the-euro-the-greatest-prediction-of-the-last-20-years

    bilbo.economicoutlook.net/blog/?p=12176
    www.atimes.com/atimes/Global_Economy/MG27Dj02.html

  • msedziwoj

    0

    Brakuje pieniędzy, to dodrukujmy je, bardzo rozsądne.
    To tylko przesunie kryzys na przyszłość i będzie większy do tego.
    Ale ktoś na tym zyska, bo sprzeda obligacje, zamiast utopić w nich pieniądze, nie dziwię się że dają się niektórzy przekupić za takie pieniądze.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX