Biznes Ludzie Pieniądze

Zrzutka na ratunek euro idzie jak po grudzie

Tomasz Bielecki, Bruksela
20.12.2011 , aktualizacja: 19.12.2011 20:37
A A A Drukuj
Euroland z ogromnym trudem ciuła składki na wzmocnienie MFW, któremu na ostatnim unijnym szczycie obiecano 200 mld euro pożyczek. - Wierzę w siłę i trwałość wspólnej waluty - zapewniał w poniedziałek prezes EBC Mario Draghi
Mario Draghi, szef EBC
Fot. Michael Probst AP
Mario Draghi, szef EBC
Wczoraj minął termin, który przywódcy eurolandu dali sobie na wypracowanie klucza podziału pożyczki dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego, która miałaby mu pozwolić na skuteczniejsze ratowanie strefy euro, w tym na ewentualne pożyczki pomocowe dla Włoch i Hiszpanii. Pod naciskiem szefowej MFW Christine Lagarde ostatni szczyt zapowiedział "do 200 mld euro" pożyczek, z czego - jak nieoficjalnie informowano - 150 mld euro miało przypaść na kraje euro, a reszta, czyli ok. 50 mld euro, na pozostałe kraje Unii. Przed kilku dniami w Brukseli zaczęto rozważać doproszenie do tej pożyczki państw spoza Unii. Rosja nie wykluczyła dorzucenia ok. 15 mld euro.

- Polska udzieli Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu pożyczki w wysokości rzędu 6 mld euro. Kwota pozostanie w rezerwach NBP, a MFW będzie ciągnął pożyczkę w transzach w miarę potrzeb - poinformował wczoraj minister finansów Jacek Rostowski w rozmowie z RMF FM. Natomiast wczoraj wieczorem nadeszły nieoficjalne informacje z Londynu, że Brytyjczycy na razie odmawiają dużego udziału z zrzutce na MFW, choć wcześniej oczekiwano od nich ok. 30 mld euro.

Kiedy zamykaliśmy to wydanie "Gazety", trwała telekonferencja unijnych ministrów finansów, której celem było potwierdzenie pożyczki co najmniej 150 mld euro (czyli części pochodzącej ze strefy euro) przed północą. Jednak wczoraj wieczorem brukselscy dyplomaci coraz głośniej powątpiewali, że dojdzie do szybkiej zgody.

Gwarancje pożyczkowe dla MFW mają pochodzić z dwustronnych umów z bankami centralnymi, co zasadniczo powinno uchylić obowiązek zatwierdzania ich przez parlamenty, ale z drugiej strony oddaje niezależnym bankierom centralnym ogromny wpływ na ostateczną decyzję. Tymczasem Jens Weidmann, prezes niemieckiego Bundesbanku, z którego miałaby pochodzić największa "składka", czyli ok. 45 mld euro, zaczął w ostatnich dniach stawiać warunki. Zadeklarował, że Bundesbank ma odpowiednie rezerwy, ale będzie gotów oddać je do dyspozycji MFW, pod warunkiem że mocno zaangażują się także inni członkowie MFW.

- Jeśli duże kraje należące do MFW, jak na przykład Stany Zjednoczone, powiedzą "nie bierzemy w tym udziału", to będzie to bardzo problematyczne z naszego punktu widzenia - mówił przed kilku dniami Weidmann. Sęk w tym, że Waszyngton istotnie na razie nie zamierza przykładać ręki do zwiększania zasobów MFW na potrzeby strefy euro. Amerykańscy dyplomaci uparcie powtarzają, że euroland ma pieniądze na ratowanie unii walutowej, a tylko brak mu woli politycznej, by ich solidarnie użyć na wspieranie krajów w kłopotach przez Niemcy i innych graczy ze stosunkowo małymi kłopotami gospodarczymi.

Natomiast ani pożyczki dla MFW, ani wcześniejsze pakiety pomocowe dla Grecji, Irlandii i Portugalii nie wywołują znaczącej dyskusji w głównych partiach politycznych we Francji czy we Włoszech, choć wedle nieoficjalnych i bardzo wstępnych przymiarek miałby one pożyczyć MFW odpowiednio ok. 30 mld i 23 mld euro.

Ministrowie eurogrupy rozmawiali też wczoraj o nowym funduszu ratunkowym eurolandu ESM, który ma zacząć działać w połowie 2012 r., czyli o rok wcześniej niż pierwotnie planowano. Obecny fundusz EFSF oraz ESM mają mieć łącznie 500 mld zdolności pożyczkowej. Teraz EFSF ma 440 mld euro zdolności, z czego tylko ok. 250 mld zostało wolne po odliczeniu planów pomocowych dla Aten, Dublina oraz Lizbony.

Prezes EBC Mario Draghi zaprzeczał wczoraj "niezdrowym spekulacjom", jakie miały powstać po jego wywiadzie dla dziennika "Financial Times", w którym ostrzegał o potężnych kosztach rozpadu strefy euro, czyli złamał tabu, bo szef EBC nigdy wcześniej publicznie nie rozważał takiej możliwości. Podczas wystąpienia w Parlamencie Europejskim prezes EBC dystansował się od takich "nadinterpretacji" i zapewniał, że "nie ma wątpliwości co do trwałości euro". Znów nie dał żadnego sygnału, że EBC rozważa zwiększenie skali swej interwencji na rynku obligacji zagrożonych krajów euro, by zahamować wzrost kosztów ich obsługi.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (34)

  • blust

    0

    Euro nie da sie uratowac, Euro bylo skazane na zaglade od momentu powstania, tylko kreatorzy nie chcieli o tym slyszec.

    Juz w 1992 *dokladnie* ten scenariusz ktory sie realizuje zostal przewidziany (notabene przez szkole ekonomii ktora przewidziala tez kryzys w 2008r, w przeciwienstwie do ekonomistow neoklasycznych):
    neweconomicperspectives.blogspot.com/2011/11/to-those-who-got-it-right-we-salute-you.html
    pragcap.com/mmt-the-euro-the-greatest-prediction-of-the-last-20-years
    Kreatorzy Euro myśleli ze Euro jest podobnym systemem do dolara i jena, a jest fundamentalnie inne: to dlatego Japonia ma 2x większy deficyt i dług niz Grecja i spokojnie sprzedaje obligacje placac 1%, zaden neoliberal tego nie rozumie. Podobnie USA - wlasnie im oprocentowanie spadło, a popyt 3x większy niz podaz nowych obligacji. Natomiast Niemcy widza jak popyt na ich obligacje wysycha.

    Rożnica tkwi w systemie monetarnym.

    Kraje Euro *najpierw* pozyczaja Euro na rynku (Euro które bylo wcześniej wykreowane "z niczego" przez ECB), potem moga je wydac.
    USA *najpierw* kreuje z niczego dolary (nie moze ich pozyczyc ani zabrać podatkiem zanim jej nie wyemituje, bo jest jedynym zrodlem dolarów we Wszechswiecie) a *potem* powstałe w tej operacji rezerwy miedzybankowe zamienia na obligacje. Chetni sie znajda niezaleznie od oferowanych stop procentowych bo owe nadwyżkowe rezerwy sa marginalnie mniej warte niz jakiekolwiek obligacje. To tłumaczy dlaczego np. Japonia ma niskie stopy mimo dlugu 2x większego niz Wlochy - stopy ustala tam bank centralny, nie rynek. Nawet jakby rynek wolal poniesc stratę i nie chciał obligacji to nie szkodzi, bo jak widac z powyzszego obligacje NIE finansują wydatków państwa (jak to jest w przypadku krajow Euro) - bo pieniądz juz został stworzony.

    Deficyt tworzy nadmiarowe rezerwy których system bankowy nie moze sie pozbyc, chyba ze kupi cos *od rzadu* (transakcje wewn. sektora prywatnego tylko przekladaja rezerwy z konta na konto ale nie moga ich nadwyzki zlikwidowac). Wiec sektor prywatny moze ganiac mozliwosci inwestycyjne dajace 10% zwrotu czy iles jak dlugo chce a rezerw bedzie tyle ile przedtem. Dlatego obligacje nie konkuruja z zewnetrzynmi inwestycjami a *jedynie* z innymi produktami oferowanymi przez bank centralny - w tym wypadku z rezerwami miedzybankowymi. Tak wiec rzad z wlasna waluta nie musi konkurowac oprocentowaniem z rynkiem tylko z oprocentowaniem rezerw miedzybankowych (ktore *sam* ustala, np. obecnie w USA 0.25%), wiec jakby zaoferowali 0.26% to sprzedadza wszystko. W USA popyt na obligacje jest 3x wiekszy od emisji, w Niemczech 2x nizszy, bo Niemcy konkuruja z rynkiem a USA nie. Roznica jest w systemie monetarnym a nie wielkosci dlugu itp.

    Wyjaśnienie mechanizmu:
    neweconomicperspectives.blogspot.com/2009/11/what-if-government-just-prints-money.html

    bilbo.economicoutlook.net/blog/?p=12176
    www.atimes.com/atimes/Global_Economy/MG27Dj02.html
    www.gurufocus.com/news_print.php?id=147269

  • sammler

    0

    @miguell

    Nie odpowiedziałeś merytorycznie. Nie dziwię się, bo argumentów po prostu nie masz...

    S.

  • miguell

    0

    @sammler @andrzejto1

    OK Poczekajmy Obligacje 10ki Włoch chodzą dzisiaj po 6.88, Hiszpanii około 5,30
    Włochy idą w recesję . Jeżeli przez pół roku oprocentowanie nie spadnie to Włochy proszą o pomoc

    Oprocentowanie Hiszpanii, Belgii skacze do 9%
    w kolejce do pomocy ustawiają się kolejno Irlandia, Grecja, Portugalia, Włochy, Belgia, Hiszpania, Węgry, Rumunia, Słowenia.

    W tym momencie Francuskie banki mają poziom śmieciowy
    Francja albo prosi o pomoc albo nie gwarantuje wyplat z tych banków i Europa na 20 lat je obierki
    I my także

    Ja się do EU nie pchałem
    Ale jestem odpowiedzialny.
    Polacy widzę że nie są i jak się europejska wioska pali, to szepczą radośnie "Moja chata z kraja"

  • sammler

    Oceniono 1 raz 1

    @miguell

    > MFW prosi o pożyczkę aby ratować Unię - zaraz drą się ryje "DLACZEGO K... MY?!"

    Problem, misiu pysiu, ma strefa euro, której członkiem w żadnym razie nie jesteśmy. Po drugie, w podobnych przypadkach zawsze należy się zastanowić, czy określony wydatek ma sens i czy pieniądze nie zostaną po prostu wyrzucone w błoto. Tak się akurat składa, że poza żądaniem wsparcia MFW nie otrzymaliśmy żadnych gwarancji, że pożyczone środki zostaną nam zwrócone, ani nawet że zostaną dobrze spożytkowane. Że będzie to inwestycja w przyszłość euro, a nie wyrzucenie pieniędzy w błoto (a przy okazji osłabienie własnych możliwości obrony wartości złotego). Dlaczego nie dziwi cię to, że przy pożyczce (kredycie) z banku, żąda się od ciebie przedstawienia celu pożyczki (kredytu) oraz stosownych zabezpieczeń?

    S.

  • andrzejto1

    0

    @miguell
    W UE jest jeszcze większy burdel niż w RWPG. Poza tym co to znaczy upadek Włoch? Myślisz, że co? zaorają ten kraj?? I tu się mylisz. Po prostu przestaną spłacać odsetki i wykupować obligacje. Kraj nie upadnie. Po prostu ci, którzy kupili ich obligacje są w plecy. Emeryci itp. Wbrew pozorom upadłość państwa to nie to samo co upadłość firmy. Albo przejdą z powrotem na liry i rynek w ciągu kilku miesięcy wyreguluje kurs lira do innych walut. I tyle. Będzie pół roku zamieszania. Ale Fiaty dalej będą produkowane, pomidory dalej będą rosły itp. Część ludzi straci swoje oszczędności i finito,.

  • andrzejto1

    0

    @antybiurokrata
    Starałem się używać prostych pojęć, aby "euroentuzjaści" byli w stanie je pojąć. Nie wnikałem w schemat działania UE, kto co ile i komu, bo to przekracza ramy dyskusji o pożyczce.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX