Biznes Ludzie Pieniądze

EBC napompował banki trzyletnimi pożyczkami

Tomasz Prusek
22.12.2011 , aktualizacja: 21.12.2011 21:07
A A A Drukuj
Banki komercyjne pożyczyły tanio od Europejskiego Banku Centralnego aż 489 mld euro, które mogą przeznaczyć na akcję kredytową dla firm i zakupy obligacji krajów pogrążonych w kryzysie.
Mario Draghi
AP
Mario Draghi
SONDAŻ
Czy EBC postępuje słusznie pożyczając bankom 489 mld euro?

Tak
Nie
Nie mam zdania
Nie interesuje mnie to

Europejski Bank Centralny po raz pierwszy w historii ruszył z długoterminową pomocą finansową dla banków komercyjnych, oferując im aż trzyletnie pożyczki. Zrobił to, bo banki nie chcą pożyczać sobie nawzajem pieniędzy, ponieważ brakuje zaufania na rynku międzybankowym. Wolą lokować swoje nadwyżki w banku centralnym na nisko oprocentowanych lokatach.

Banki komercyjne wprost rzuciły się na supertanie pożyczki, bo ich odsetki wynoszą ledwie 1 proc. Skala zainteresowania przebiła oczekiwania. Zgłosiły się aż 523 banki ze strefy euro. Analitycy prognozowali, że apetyt na kapitał sięgnie z grubsza 300 mld euro, a wyniósł blisko pół biliona.

EBC ma już doświadczenia z podobną masową pomocą dla banków, bo w czerwcu 2009 roku pożyczył w ten sposób 442 mld euro, ale tylko na rok. Wówczas chodziło o zapewnienie bankom wypłacalności po upadku Lehman Brothers.

Bankierzy chwalą działanie EBC.

- To zdecydowanie poprawiło płynność w europejskim sektorze bankowym - powiedział agencji Reuters szef niemieckiego związku banków German BdB Michael Kemmer. Jego zdaniem zapobiegnie to załamaniu kredytowemu w strefie euro.

Otwarte pozostaje pytanie, co banki zrobią z taką górą świeżej gotówki? Część z pożyczek EBC może zostać przeznaczona na zakup obligacji rządowych, podnosząc ich ceny i obniżając koszty finansowania długu. W ten sposób banki zarobią na różnicy w oprocentowaniu między niskim kosztem pożyczki a wysokimi odsetkami od obligacji. Zatem EBC może rękami banków komercyjnych doprowadzić do spadku rentowności obligacji państw strefy euro, zamiast w tym samym celu kupować je samodzielnie. Taki skup prowadzi od lata, aby zapobiec kłopotom z wypłacalnością np. Hiszpanii i Włoch. Jednak szef EBC Mario Draghi wielokrotnie deklarował, że skupowanie obligacji jest prowadzone w ograniczonym zakresie i krótkoterminowo, i nie ma mowy o masowym skupie. Draghi rozwiał nadzieje rynków finansowych, że EBC dodrukuje euro, czyli dopisze je księgowo do swojego bilansu, aby sfinansować na wzór amerykańskiego Fed nieograniczony skup obligacji.

Oferując trzyletnie pożyczki bankom EBC, pośrednio pomaga państwom Eurolandu, bo oficjalnie za żadne skarby chce bezpośrednio wspierać rządów. Mając dużo nowego kapitału, banki komercyjne będą chętniej zamieniały stare obligacje na nowe (tzw. rolowanie), emitowane przez zadłużone państwa strefy euro. Jak podał niemiecki tygodnik "Der Spiegel", tylko w I kwartale przyszłego roku Francja musi znaleźć chętnych na obligacje warte 106 mld euro, Włochy - 113 mld, a Hiszpania - 32 mld. W sumie w całym 2012 roku potrzeby pożyczkowe państw strefy euro sięgają astronomicznej kwoty 1,6 bln euro.

Ale zyskać może nie tylko rynek obligacji. Pieniądze pożyczone bankom komercyjnym mogą także zostać spożytkowane na zwiększenie akcji kredytowej, aby europejskie firmy więcej inwestowały i gospodarka nie wpadła w recesję. Temu samemu celowi służy też obniżanie stóp procentowych w Eurolandzie. Na początku grudnia EBC już drugi raz z rzędu obciął główną stopę do najniższego w historii poziomu 1 proc.

Reakcja giełd i rynku walutowego na ruch EBC była niejednoznaczna. Początkowo zapanował entuzjazm i indeksy poszybowały w górę - nasz WIG20 zyskiwał 1,5 proc. Ale szybko inwestorzy rozpoczęli wyprzedaż, bo doszli do wniosku, że skoro europejskie banki potrzebowały znacznie więcej kapitału niż sądzono, to ich wypłacalność musi być rzeczywiście w kiepskim stanie. Dlatego na zamknięciu sesji w Warszawie indeks największych spółek ograniczył zwyżkę do 0,9 proc. Akcje potaniały we Frankfurcie, Paryżu i Londynie, mimo że chwilowo indeksy zyskiwały tam nawet 1-2 proc.

Zastrzyk euro wpłynął też na notowania na rynku walutowym. Początkowo dolar się osłabiał do euro, ale szybko kurs poszedł w drugą stronę. Podobnie jak na rynku akcji górę wzięły obawy, że akcja EBC nie zażegna kryzysu. Europejskie banki potrzebują bowiem nie tylko pożyczek na zapewnienie bieżącej wypłacalności, ale przede wszystkim podniesienie kapitałów. Bez tego nie pokryją strat, jakie poniosły np. na greckich obligacjach. A dopóki nie będą bezpieczne kapitałowo, dopóty będą się bały pożyczać sobie pieniądze na rynku międzybankowym. W takim scenariuszu EBC zostanie zmuszony do udostępniania kolejnych tanich pożyczek, bo wziął na siebie na rynku finansowym rolę pożyczkodawcy ostatniej szansy. Na razie nie dla państw, ale dla banków komercyjnych, które zawsze chętnie tanio biorą pożyczki.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (8)

  • lewyprawydlazabawy

    0

    Na jednym z forów niejaki ~adrian2767 napisał:
    Mieszkam w Niemczech,poczytajcie prase niemiecka... Ekonomiści biją na alarm! Komisja Europejska chce ratować zagrożone kryzysem zagraniczne banki kosztem... oszczędności Polaków. Proponowane przepisy umożliwią bowiem obcym bankierom wykorzystanie pieniędzy z należących do nich polskich banków na uzupełnienie strat poniesionych w krajach macierzystych.Przygotowany przez Komisję Europejską dokument "Unijne ramy zarządzania w sytuacji kryzysu w sektorze finansowym" pomoże zagranicznym bankom wyciągać pieniądze ze swoich polskich oddziałów. KE chce, żeby można było w ramach grupy bankowej swobodnie przerzucać środki z dobrze prosperującego banku w Polsce do będącego w tarapatach banku w innym kraju. To oznacza, że gromadzone przez lata oszczędności Polaków mogą ulotnić się jak kamfora.Zachodnie banki mogą przenieść koszty kryzysu na Polskę - To bardzo realne i poważne zagrożenie dla naszych banków, bo będzie sprzyjało rozprzestrzenianiu się i przenoszeniu kosztów kryzysu na inne kraje - potwierdza jego obawy Ireneusz Jabłoński, ekspert ds. bankowości Centrum im. Adama Smitha.Przepływ pieniędzy ma się odbywać na zasadach nierynkowych, czyli z "pokrzywdzeniem" banku przekazującego swoje środki. Nie ma też żadnych mechanizmów rekompensowania poniesionych strat dla kraju, z którego zostały przekazane pieniądze. Dlatego konieczne jest wręcz wprowadzenie zakazu swobodnego przekazywania pieniędzy w ramach jednej grupy bankowej w różnych krajach.Szykuje się nie Irlandia nie Węgry a Rumunia.Śmiejcie się.A będzie wam do śmiechu jak bank nie będzie wam chciał wypłacić depozytu ?

  • blust

    0

    Czyli ECB zamiast pomagac krajom ktore wepchnieto w gorset bezsensownego systemu Euro, pomaga sie bankom. Jakos nie jestem zaskoczony.

    ECB powinien pomagac bezposrednio krajom kupujac ich obligacje, ale wtedy Niemcy by krzyczeli hiperinflacja! Teraz dzieje sie to samo, tylko banki zbieraja prowizje. Cale to bankrutowanie Grecji ma na celu tylko to zeby uratowac niemieckie banki.

    Euro nie da sie uratowac, Euro bylo skazane na zaglade od momentu powstania, tylko kreatorzy nie chcieli o tym slyszec.

    Juz w 1992 *dokladnie* ten scenariusz ktory sie realizuje zostal przewidziany (notabene przez szkole ekonomii ktora przewidziala tez kryzys w 2008r, w przeciwienstwie do ekonomistow neoklasycznych):
    neweconomicperspectives.blogspot.com/2011/11/to-those-who-got-it-right-we-salute-you.html
    pragcap.com/mmt-the-euro-the-greatest-prediction-of-the-last-20-years
    Kreatorzy Euro myśleli ze Euro jest podobnym systemem do dolara i jena, a jest fundamentalnie inne: to dlatego Japonia ma 2x większy deficyt i dług niz Grecja i spokojnie sprzedaje obligacje placac 1%, zaden neoliberal tego nie rozumie. Podobnie USA - wlasnie im oprocentowanie spadło, a popyt 3x większy niz podaz nowych obligacji. Natomiast Niemcy widza jak popyt na ich obligacje wysycha.

    Rożnica tkwi w systemie monetarnym.

    Kraje Euro *najpierw* pozyczaja Euro na rynku (Euro które bylo wcześniej wykreowane "z niczego" przez ECB), potem moga je wydac.
    USA *najpierw* kreuje z niczego dolary (nie moze ich pozyczyc ani zabrać podatkiem zanim jej nie wyemituje, bo jest jedynym zrodlem dolarów we Wszechswiecie) a *potem* powstałe w tej operacji rezerwy miedzybankowe zamienia na obligacje. Chetni sie znajda niezaleznie od oferowanych stop procentowych bo owe nadwyżkowe rezerwy sa marginalnie mniej warte niz jakiekolwiek obligacje. To tłumaczy dlaczego np. Japonia ma niskie stopy mimo dlugu 2x większego niz Wlochy - stopy ustala tam bank centralny, nie rynek. Nawet jakby rynek wolal poniesc stratę i nie chciał obligacji to nie szkodzi, bo jak widac z powyzszego obligacje NIE finansują wydatków państwa (jak to jest w przypadku krajow Euro) - bo pieniądz juz został stworzony.

    Deficyt tworzy nadmiarowe rezerwy których system bankowy nie moze sie pozbyc, chyba ze kupi cos *od rzadu* (transakcje wewn. sektora prywatnego tylko przekladaja rezerwy z konta na konto ale nie moga ich nadwyzki zlikwidowac). Wiec sektor prywatny moze ganiac mozliwosci inwestycyjne dajace 10% zwrotu czy iles jak dlugo chce a rezerw bedzie tyle ile przedtem. Dlatego obligacje nie konkuruja z zewnetrzynmi inwestycjami a *jedynie* z innymi produktami oferowanymi przez bank centralny - w tym wypadku z rezerwami miedzybankowymi. Tak wiec rzad z wlasna waluta nie musi konkurowac oprocentowaniem z rynkiem tylko z oprocentowaniem rezerw miedzybankowych (ktore *sam* ustala, np. obecnie w USA 0.25%), wiec jakby zaoferowali 0.26% to sprzedadza wszystko. W USA popyt na obligacje jest 3x wiekszy od emisji, w Niemczech 2x nizszy, bo Niemcy konkuruja z rynkiem a USA nie. Roznica jest w systemie monetarnym a nie wielkosci dlugu itp.

    Ostatnio USA sprzedaly obligacje oferujac... 0%! Chetnych bylo 7x tyle co obligacji. W przypadku Grecji czy nawet Niemiec jest to nierealne.
    mikenormaneconomics.blogspot.com/2011/12/phony-debt-crisis.html
    Wyjaśnienie mechanizmu:
    neweconomicperspectives.blogspot.com/2009/11/what-if-government-just-prints-money.html

    Latwe, choc madre artykuly:
    www.atimes.com/atimes/Global_Economy/MG27Dj02.html
    www.gurufocus.com/news_print.php?id=147269
    bilbo.economicoutlook.net/blog/?p=12176

  • anemusek

    0

    To początek zażegnania kryzysu w strefie euro i sposób na obejście zakazu nieograniczonego skupowania obligacji krajów euro przez ECB. Niestety problem w tym, ze prezes ECB spanikował za wcześniej bo plan był taki by najpierw założyć kaganiec nieodpowiedzialnym krajom, a później robić dodruk pieniędzy by nie nabijać zbytnio inflacji dodrukiem i nie doprowadzić w dłuższym okresie do katastrofy i hiperinflacji

  • oelefante

    Oceniono 1 raz 1

    I to by było na tyle jeśli chodzi o niezależność EBC. :D Zwykła drukarka pieniędzy na życzenie socjalistów.
    Przygotujmy się na nadejście coraz większego zamordyzmu. Z obecnego burdelu wyjścia są dwa, albo liberalizm (czyli koniec z drukowaniem pustych pieniędzy, kreowaniem pieniądza z powietrza przez banki, zadłużaniem przyszłych pokoleń itp. itd.) albo zamordyzm. Politycy nigdy nie zgodzą się na liberalizm, bo miłościwie panujący nam keynesizm daje im jak i ich kumplom, banksterom, zbyt dużo korzyści. Czeka nas więc stopniowe ograniczanie praw obywatelskich. Demokracja stanie się jeszcze bardziej fasadowa.

  • l666

    0

    Zarowno Unia jak i EBC pomagaja Grecji od roku 2008 /mowie tylko o pomocy w redukcji zadluzenia/. I co to dalo?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX