Spór o objęcie nadzorem bankowym Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych (w skrócie
SKOK-ów) trwa już od kilku lat. Od początku swojej historii przed 20 laty kasy są autonomiczną organizacją, która - w odróżnieniu od banków - nie musi się spowiadać ze swoich działań ani nadzorowi finansowemu, ani Narodowemu Bankowi Polskiemu. Tyle że kiedyś SKOK-i były małymi, lokalnymi spółdzielniami działającymi przy parafiach i zakładach pracy. Dziś obsługują prawie 2,3 mln Polaków, opiekują się portfelem 14 mld zł oszczędności, a największy SKOK Stefczyka ma placówki w całym kraju i kilkaset tysięcy klientów.
Ustawę poddającą SKOK-i nadzorowi bankowemu uchwaliła w zeszłej kadencji parlamentu koalicja PO-PSL przy sprzeciwie posłów PiS. Nowe prawo nie weszło w życie, bo ponad 90 jego zapisów zakwestionował ówczesny prezydent Lech Kaczyński, przez lata związany ze SKOK-ami (w przeszłości m.in. był szefem rady fundacji działającej przy Krajowej SKOK).
Zmianom w SKOK-ach sprzeciwiała się też Krajowa SKOK, czyli kierowana przez prezesa Grzegorza Biereckiego centrala rządząca systemem kas (obowiązkowo muszą się w niej zrzeszać wszystkie SKOK-i). Po reformie "krajówka" straciłaby większość kompetencji nadzorczych. Dziś Krajowa SKOK skupia w sobie funkcje właściciela, zarządu i nadzorcy.
Mniej pytań do Trybunału Dziś Trybunał Konstytucyjny nie musiał rozstrzygać wszystkich zastrzeżeń Lecha Kaczyńskiego, bo jego następca Bronisław Komorowski wycofał większość z nich. Spod oceny Trybunału wypadły wszystkie kluczowe elementy ustawy, czyli ograniczenie władzy Krajowej SKOK i poddanie kas nadzorowi bankowemu. Prezydent Komorowski pozostawił tylko dwie wątpliwości: czy w SKOK-ach, zamiast zgromadzenia wszystkich członków, ma występować - jak chce nowa ustawa - zebranie wybranych przedstawicieli oraz czy tzw. fundusz stabilizacyjny, na który składają się wszystkie kasy, może w latach 2009-10 r. pójść na pokrycie roszczeń oszczędzających tracących swoje pieniądze w przypadku upadłości którejś z kas.
Trybunał podzielił w obu punktach zastrzeżenia prezydentów Kaczyńskiego i Komorowskiego. Uznał, że zlikwidowanie przez ustawę możliwości podejmowania decyzji przez zgromadzenie wszystkich członków SKOK-ów "narusza autonomię i samorządność oraz wolność zrzeszania się w ramach spółdzielni". Co do drugiego przepisu Trybunał uznał, że przepis jest po prostu przeterminowany (bo dotyczy lat 2009-10 r.), więc nie spełnia swojej funkcji zabezpieczania interesów członków SKOK-ów.
Ustawa ważna, dwa przepisy wykreślone Po orzeczeniu Trybunału piłeczka jest po stronie prezydenta. Może on podpisać ustawę bez dwóch zakwestionowanych przepisów bądź też - po zasięgnięciu opinii marszałka Sejmu - poprosić parlament o jej poprawienie. W tym drugim przypadku wejście SKOK-ów pod nadzór bankowy zostanie odroczone o kilka tygodni lub miesięcy (w zależności od tego, jak szybko Sejm i Senat uporają się z poprawieniem zakwestionowanych przepisów.
Na razie nie znamy reakcji szefów centrali SKOK na orzeczenie Trybunału. Konferencję prasową poświęconą wyrokowi Trybunału zapowiedzieli oni dziś na godz. 16. Ale nie ma wątpliwości, że orzeczenie Trybunału jest kolejnym krokiem w kierunku zakończenia ery pozostawania SKOK-ów poza państwowym nadzorem finansowym.
SKOK-i wyrosły na potęgę m.in. dlatego, że przez lata cieszyły się preferencjami, o których banki mogły tylko pomarzyć. Uzyskały np. zwolnienie z podatku, bo deklarowały, że prowadzą działalność niezarobkową. A i dziś nie podlegają nadzorowi bankowemu, nie muszą płacić składek do NBP. Nie są też objęte systemem
gwarancji depozytów, omija je więc obowiązek zrzucania się na
Bankowy Fundusz Gwarancyjny, do którego banki wpłacają co roku prawie miliard złotych.
Co dalej ze SKOK-ami? Po wejściu ustawy w życie do gry wkroczą audytorzy, którzy będą musieli sporządzić "bilans otwarcia" systemu przed jego objęciem przez nadzór bankowy. Od wyników tego raportu zależy, czy SKOK-i będą mogły funkcjonować w dotychczasowej formie, czy będą musiały się zrestrukturyzować.
W zeszłym roku "Gazeta" ujawniła, iż w ramach kontroli za 2008 r. urząd skarbowy zarzucił niektórym SKOK-om zaległości we wpłatach na własne fundusze zapewniające bezpieczeństwo pieniędzy klientów oraz zbyt niski poziom kapitałów w stosunku do depozytów. Z kolei w sprawozdaniu finansowym SKOK Stefczyka za 2009 r. niezależny biegły rewident zwracał uwagę na "wysoki stan kredytów przeterminowanych".
W zeszłym roku Bank Światowy ostrzegał, że SKOK-i w niewystarczającym tempie dostosowywały poziom własnych kapitałów do wartości zarządzanych aktywów. Według statystyk Banku Światowego ta relacja nie przekraczała w zeszłym roku w SKOK-ach 3 proc. W bankach minimalny współczynnik wypłacalności to 8 proc. O objęcie SKOK-ów skuteczniejszym nadzorem apelował też
Europejski Bank Centralny.