- Jeśli gazociągi to historyczny skarb, jak słychać na Ukrainie, to ich miejsce jest w muzeum - powiedział szef Gazpromu Aleksiej Miller, strasząc, że Gazprom nie będzie korzystał z ukraińskich gazociągów.
Miller wypowiadał się w przeddzień wznowienia negocjacji nowej umowy gazowej z Ukrainą. Kijów chciałby płacić taniej za rosyjski gaz i jest gotów dopuścić Gazprom do zarządzania ukraińskimi gazociągami. Rozmowy stanęły jednak w martwym punkcie z powodu sporów o podział udziałów w konsorcjum zarządzającym gazociągami. Kijów chce mieć 34 proc. i oferuje po 33 proc. Gazpromowi oraz koncernom z UE, ale Moskwa chce kontroli nad ukraińskimi rurami. - Rosja nalega, by Gazprom miał minimum 50 proc. udziałów w konsorcjum - powiedział przedstawiciel ukraińskiego ministerstwa energetyki cytowany w poniedziałek przez dziennik "Kommiersant Ukrainy".
Od początku roku Ukraina o dwie trzecie zmniejszyła import gazu z Rosji, stawiając w trudnym położeniu Gazprom. Z powodu wyjątkowo ciepłej zimy spada zużycie gazu w Rosji i w UE, a na dodatek w Europie Zachodniej rosyjski gaz traci w konkurencji z tańszymi dostawcami skroplonego gazu.