Zaczęło się jeszcze jesienią zeszłego roku od pomysłu kongresmena Lamara Smitha (Republikanie) i propozycji ustawy Stop Online Piracy. Kontrowersyjnej, bo nakazywałaby dostawcom internetu blokowanie zagranicznych stron internetowych. O ile służyłoby one do łamania prawa autorskiego (np. nielegalnego rozpowszechniania plików z muzyką, grami czy filmami).
Ale im dłużej trwały debaty nad ustawą, tym większy sprzeciw budziła ona wśród firm internetowych i telekomunikacyjnych, a także wśród internautów. Gdy GoDaddy.com, największa na świecie firma rejestrująca domeny internetowe znalazła się na liście podmiotów popierających SOPA, w ramach protestu część klientów zaczęła przenosić domeny do konkurencji. Inną formę protestu zapowiedziały serwisy internetowe - np. popularny Reddit miał zniknąć na jeden dzień z sieci (konkretnie w środę, 18 stycznia, nie wiadomo jednak, jak jego właściciele zareagują na wieści).
W piątek oświadczenie wydała administracja Obamy. Można je streścić tak: prezydent popiera wszelkie nowe ustawy, które chroniłyby prawa twórców. Ale nie poprze legislacji, która "zmniejsza wolność wypowiedzi, zmniejsza poziom cyberbezpieczeństwa lub podważa dynamiczny, innowacyjny, globalny internet".
W oświadczeniu czytamy też, że nowa ustawa "musi dotyczyć tylko stron, które są w zasięgu obecnego prawa amerykańskiego, i dotyczyć tylko aktywności wyraźnie zakazanych w amerykańskim prawie". Biały Dom zaprotestował, bo SOPA szła też na przekór idei DNSSEC, czyli zwiększenia bezpieczeństwa w sieci dzięki szyfrowaniu domen. W świetle nowych propozycji szyfrowanie byłoby fikcją. Po komunikacie Białego Domu Lamar Smith ogłosił, że fragmenty o blokowaniu stron zostają usunięte. "Będziemy szukali sposobów na to, by zagraniczne serwisy nie mogły sprzedawać lub dystrybuować nielegalnych treści wśród amerykańskich konsumentów". Wygląda na to, że rakiem wycofują się też twórcy podobnej ustawy PIPA (Protect IP Act), która powstała w amerykańskim Senacie. Przed weekendem jej główny promotor Patrick Leahy zaproponował, by "pozytywne i negatywne efekty zapisów o blokowaniu stron przestudiować, zanim zostaną wdrożone, aby móc skupić się na innych ważnych zapisach ustawy".