Biznes Ludzie Pieniądze

To koniec legendy fotografii? Kodak chce upadłości

pcyl, tigi, jam
19.01.2012 , aktualizacja: 19.01.2012 09:47
A A A Drukuj
Eastman Kodak złożył w czwartek wniosek o upadłość. Tak zakończyła się walka o zachowanie płynności po latach spadków sprzedaży. Miliarda dolarów kredytu na utrzymanie płynności w trakcie procesu upadłościowego udzielił Citigroup.
Nowy Jork, reklama Kodak nocą
Fot. Franciszek Mazur / AG
Nowy Jork, reklama Kodak nocą
Pomnik założyciela  spółki Eastman Kodak George'a Eastmana na terenie uniwersytety w Rochester w stanie Nowy Jork
Fot. ADAM FENSTER/REUTERS
Pomnik założyciela spółki Eastman Kodak George'a Eastmana na terenie uniwersytety w Rochester w stanie Nowy Jork
- Zarząd i całe kierownictwo wyższego szczebla jednomyślnie uważają, że jest to niezbędny krok i rzecz właściwa, którą trzeba zrobić dla przyszłości Kodaka - oświadczył prezes firmy Antonio M. Perez.

Kodak poinformował, że także jego spółki zależne z USA złożyły w amerykańskim sądzie upadłościowym wniosek o reorganizację działalności. Spółki zależne spoza Stanów nie zostały objęte tym wnioskiem.

Firma jeszcze niedawno próbowała dokonać restrukturyzacji. Na początku stycznia ogłosiła, że zamierza skupić się na dwóch segmentach biznesu, zamiast uprzednich trzech. Powstać miały segmenty komercyjny i sprzedaży oraz konsumencki. Na czele tego pierwszego stanął Philip Faraci, dotychczasowy prezes i dyrektor operacyjny. Drugi przejęła Laura Quatela, wiceprezes spółki. Po tych informacjach kurs Kodaka wystrzelił w górę ponad 50 proc.

Historia jednej z najbardziej znanych marek świata zaczęła się od innowacji - gdy urzędnik bankowego George Eastman zorientował się, że zamiast niewygodnych tzw. mokrych płyt fotograficznych można wykorzystać płyty z żelatyny, i zaczął je wytwarzać na nowojorskim poddaszu.

Kodak był wszędzie - produkował filmy do fotografii i kinematografii (np. jako pierwszy zastąpił łatwopalne błony innym rodzajem celulozy), maszyny i odczynniki chemiczne do ich wywoływania. Od niego zaczęła się amatorska fotografia, bo sprzedawał aparaty po przystępnych cenach, zarabiając na filmach. W latach 60. niepodzielnie rządziły aparaty Instamatic - w ciągu siedmiu lat Kodak sprzedał ich ponad 50 mln. W szczytowym okresie dla koncernu pracowało ponad 140 tys. osób, żółto-czerwone logo stało się symbolem fotografii, także dla mas. W 100 lat firma bankowego urzędnika stała się kolosem. A potem... Potem coś się zacięło.

W mediach często kwituje się historię Kodaka zdaniem, że koncern spóźnił się z przesiadką z pociągu analogowego do cyfrowego.

To zdanie jest tym bardziej bolesne, że to w laboratoriach Kodaka już w 1975 r. opracowano pierwszy na świecie aparat cyfrowy. Prototyp był wielki niczym toster i robił czarno-białe zdjęcia o rozdzielczości 10 tys. pikseli (kilkaset razy mniejszej niż dzisiejsze podstawowe modele). Jednak moment był wyjątkowo niełaskawy. Kodak miał wówczas 90 proc. rynku filmów i 85 proc. rynku aparatów, które - jak już wiemy - służyły głównie do zarabiania na filmach.

To nie tak, że Kodak miał uraz do cyfry. Przeciwnie, na początku XXI w. jego aparaty cyfrowe sprzedawały się w USA najlepiej. Problem polegał na tym, że ważniejsze były filmy do zdjęć. To był klejnot firmy, jeszcze w 2004 r. przynoszący Kodakowi ponad połowę przychodów. A wtedy od kilku lat trwał już najazd firm japońskich - najpierw Fujifilm, potem Canon, Nikon i Sony konsekwentnie podbierały Kodakowi rynek.

Dopiero w 2004 r. spółka zabrała się do bolesnej restrukturyzacji - zamykała fabryki, zwalniała pracowników. Proces odchudzania i trzy lata strat opłaciły się na tyle, że w 2007 r. miała w końcu zysk netto w wysokości 676 mln dol. Potem przyszedł kryzys gospodarczy, a Kodak znów wpadł w dołek.

- Nie zgadzam się z tym, że zaspaliśmy, zajęliśmy się po prostu czymś innym - mówił rok temu "Gazecie" John O'Grady , wiceprezes Eastman Kodak. I dodawał, że firma stawia na drukarki cyfrowe. - Chcemy wprowadzić na rynek sprzęt, który pozwoli w domu drukować książki, magazyny i inne dokumenty w wysokiej jakości, niczym nieodbiegające od komercyjnych odpowiedników. Wierzymy, że będzie to rewolucja na rynku drukarek - dodawał.

W pierwszych dniach stycznia dziennik "Wall Street Journal", powołując się na nieoficjalne źródła, podał, że jeśli Kodakowi nie uda się sprzedać patentów, to złoży wniosek o ogłoszenie upadłości. Ten ruch miał ułatwić firmie restrukturyzację i pozwolić jej przetrwać. Niedawno akcje spółki osiągnęły tak niski poziom, że dostała ostrzeżenie od władz nowojorskiej giełdy. Bo przez 30 dni z rzędu akcje spółki kończyły notowania poniżej 1 dolara. Zgodnie z zasadami NYSE Kodak miał sześć miesięcy, by wyjść z dołka. Aby władze nowojorskiej giełdy cofnęły ostrzeżenie, na koniec każdego miesiąca papiery Kodaka muszą być droższe niż jeden dolar za akcję. Powyżej jednego dolara powinna być też średnia cena zamknięcia z danego miesiąca.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy