KE miała zdecydować o podziale bezpłatnych uprawnień do emisji CO2 na początku tego roku, jednak ten termin został wydłużony o 6 miesięcy, ponieważ polski rząd dopiero 16 stycznia przesłał jej odpowiedzi na dodatkowe pytania Komisji. - Po rozpatrzeniu polskiego wniosku zdecydujemy, czy przyjmiemy propozycję Polski w całości, częściowo, czy odrzucimy - powiedział Isaac Valero-Ladron rzecznik KE ds. klimatu.
Chodzi o listę elektrowni uprawnionych do darmowych pozwoleń na emisję, jaką polski rząd przesłał do Brukseli pod koniec września. Aby takie otrzymać, elektrownia musi rozpocząć prace modernizacyjne na rzecz obniżania emisji. Na liście tej miały znaleźć się nie tylko istniejące elektrownie, ale też te, których proces inwestycyjny "fizycznie" rozpoczął się przed 2009 r. Interpretacja tego terminu była przedmiotem sporu między Polską a KE.
Komisja Europejska chciała zawęzić definicję fizycznie rozpoczętych inwestycji do instalacji faktycznie już budowanych w grudniu 2008 r., a
Polska zabiegała o uwzględnienie także tych, które były zaplanowane w tym czasie.
Według organizacji ClientEarth polskie władze chcą objąć darmowymi pozwoleniami 13 planowanych elektrowni węglowych, które jej zdaniem są wciąż tylko "na papierze" i przydzielenie im bezpłatnych pozwoleń na emisję byłoby niezgodne także z polskim prawem. Powołując się na publicznie dostępne dokumenty, ClientEarth poinformowała, że jej zdaniem do darmowych emisji dla rozpoczętych inwestycji kwalifikuje się tylko instalacja w Bełchatowie.
Jak informowało Ministerstwo Gospodarki, we wniosku wymienione są inwestycje, w ramach których do 2018-20 roku w polskiej energetyce powstanie ok. 9 tys. megawatów nowych zdolności wytwórczych.
Darmowe uprawnienia do emisji CO2 to element kompromisu, jaki Polska i inne kraje z energetyką węglową wynegocjowały w ramach pakietu energetyczno-klimatycznego z 2008 r. Kompromis polega na tym, że od 2013 r., od kiedy unijne elektrownie i zakłady przemysłowe muszą kupować uprawnienia do emisji CO2 na aukcjach, m.in. polskie elektrownie będą mogły korzystać z pewnej ilości darmowych uprawnień. Jednak od 2020 r. również polskie elektrownie będą musiały kupować wszystkie uprawnienia do emisji na aukcjach.