Ewa Siedlecka: Izba Wydawców Prasy wydała oświadczenie, w którym stwierdza, że ACTA nie niesie zagrożenia dla praw i wolności człowieka ani dla wolności internetu, bo nie narusza polskiego prawa. Wojciech Wiewiórowski, generalny inspektor ochrony danych osobowych: Ja też rozumiem traktat ACTA w ten sposób, że nie zawiera on żadnych przepisów możliwych do stosowania bezpośrednio w prawie polskim. W szczególności takich, które umożliwiałyby stworzenie alternatywnej sieci wymiany informacji i danych osób, które są podejrzane o naruszanie praw autorskich lub są w szerokim kręgu takiego podejrzenia, np. jako potencjalni świadkowie.
Dopóki takie dane może pozyskiwać
policja, to wszystko w porządku. Natomiast jeśli organizacje czy wynajęte firmy, które zajmują się ochroną praw autorskich, chciałyby w oparciu o ACTA stworzyć alternatywną drogę pozyskiwania takich informacji, to jako GIODO protestuję. Jestem przeciwko tworzeniu takiej prywatnej policji do ścigania naruszeń praw autorskich. Szczególnie jeśli miałaby to czynić na potrzeby zaspokajania roszczeń cywilnych. Jeśli chodzi o naruszenia praw autorów zagranicznych, to umowa o współpracy z organami ścigania za granicą daje policji wystarczające podstawy do przekazywania danych osób podejrzanych o naruszenie praw autorskich za granicę.
Ja mogę uważać, że ACTA tego nie umożliwia. Ale jestem przekonany, że jest wiele organizacji i innych podmiotów w Polsce, które uważają inaczej. I będą się powoływać na ACTA, kiedy za kilka miesięcy albo lat spotkamy się w sądzie. Chciałbym więc, żeby ci, którzy podpisują i ratyfikują ACTA, oświadczyli wyraźnie, że ACTA na terenie Polski nie daje takich uprawnień. Żeby to oficjalnie zastrzegł polski rząd i polski parlament.
Ale internet nie ma granic i jeśli ja coś chronionego prawem autorskim ściągnę z serwera za granicą, to obejmie mnie prawo kraju, w którym ten serwer się znajduje. A tam traktat ACTA może być interpretowany inaczej. - Tu zastrzeżenia polskiego rządu nie pomogą. Ani nawet to, że
Polska nie przystąpi do ACTA. Ale ja bym chciał, by rząd dał gwarancję, że jeśli Polska przystąpi do ACTA, to polscy operatorzy internetowi nie będą musieli wydawać danych osobowych internautów firmom i organizacjom zagranicznym powołującym się na ACTA.
Ale tego chyba rząd zagwarantować nie może. Bo jeśli przystąpimy do umowy międzynarodowej i ją ratyfikujemy, to będzie ona miała pierwszeństwo nad prawem polskim. - Dlatego tym ważniejsze jest, żeby rząd złożył deklarację, jak rozumie skutki przystąpienia do ACTA.
Co o ACTA napisał GIODO do ministra cyfryzacji • „niewątpliwie w systemie prawa polskiego zajdą zmiany spowodowane pojawieniem się nowego aktu prawa międzynarodowego. Zmiany te mogą spowodować, (...) że normy konwencji ACTA jako wystarczająco precyzyjne wprowadzą nowe obowiązki spoczywające na podmiotach publicznych i - przede wszystkim - prywatnych. GIODO przewiduje również, że niektóre istniejące w Polsce podmioty - w szczególności organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi - będą domniemywały wprost z treści konwencji ACTA posiadanie nowych uprawnień do przetwarzania danych osobowych.
• Konwencja dotyczy spraw uregulowanych w ustawach i normy z niej wywodzone będą wchodziły w interakcję z normami prawa polskiego. (...) przy wykorzystaniu normy kolizyjnej lex derogat legi inferiori (na podstawie art. 91 Konstytucji RP) wykluczone będzie zastosowanie norm wynikających z ustawy”.
Pełna opinia: http://www.giodo.gov.pl/plik/id_p/2557/j/pl/