- Od czterech lat wiedzieliśmy o wykorzystywaniu pracowników w fabrykach. Od tego czasu nic się nie zmieniło. Dlaczego? To proste - ten system działa na naszą korzyść. Dostawcy od jutra mogliby wszystko zmienić, wystarczy, by
Apple tego zażądał. Wtedy nie mieliby innego wyjścia - mówił dziennikarzom "The New York Timesa" jeden z byłych dyrektorów w Apple'u, który chce pozostać anonimowy.
Informacje dotyczące złego traktowania pracowników w fabrykach Foxconn wychodziły na jaw od dłuższego czasu. Ostatnio do mediów przedostały się kolejne doniesienia o nieludzkich warunkach, jakie panują przy produkcji najnowszych modeli
iPhone'ów i iPadów. Wśród 430 tys. osób, które zatrudnia chiński Foxconn, miały znaleźć się nawet 13-letnie
dzieci.
- Jeśli widzimy takie działania w kolejnych latach, oznacza to, że firma ignoruje problem, zamiast go rozwiązać. Nieprzestrzeganie prawa jest jednak tolerowane przez nas tak długo, jak długo dostawca obiecuje poprawić panującą sytuację. Jeżeli widzimy poważne zamiary, mamy podstawy wierzyć, że proceder zniknie - tak na zarzuty dotyczące zatrudniania dzieci przez Foxconn odpowiedział jeden z obecnych dyrektorów w Apple'u.
Niedawno wyszła na jaw sprawa domniemanej próby zbiorowego samobójstwa pracowników fabryki pragnących w ten sposób zaprotestować przeciw niskim zarobkom w Foxconnie. Zachodnie koncerny wydają się nie zauważać doniesień o traktowaniu pracowników. Foxconn pozostaje jednym z największych producentów komponentów do urządzeń Apple'a.