Facebook to największy portal społecznościowy na świecie, z którego korzysta 800 mln osób. Na giełdę miałoby trafić niewiele, bo 10 proc. akcji wycenianych na 10 mld dol. Ale to oznaczałoby, że wartość całego portalu może wynieść astronomiczna sumę 100 mld dol., czyli dwa razy więcej, niż wynoszą dochody polskiego budżetu. Debiut planowany jest na drugi kwartał.
- Przy tej wycenie nawet
Apple wypada blado -
napisał w serwisie Tweeter magnat medialny Rupert Murdoch. Dla porównania debiutujący w 2004 roku
Google zebrał skromne 1,7 mld dol.
Według najnowszych informacji koordynatorem oferty ma być bank Morgan Stanley, a sama jej wartość ma wynieść 5 mld dol. Jeśli informacje się potwierdzą byłoby to znacznie mniej niż mówiły wcześniejsze spekulacje.
Inne serwisy internetowe zdecydowały się na debiut już w zeszłym roku. Zaczęło się 18 maja od debiutu serwisu społecznościowego LinkedIn, który zebrał na nim 350 mln dol. Miesiąc później debiutowała Pandora (235 mln dol.). To cieszące się ogromną popularnością w USA radio internetowe, które słynie z tego, że dostosowuje się do preferencji słuchacza. Debiut był w centrum uwagi także z powodu tego, że spółka nie wypracowała w swojej historii zysku...
Kolejną dużą spółką był hegemon zakupów grupowych
Groupon, który debiutował 4 listopada (oferta warta 700 mln dol.). Następny w kolejce na giełdę jest producent gier internetowych Zynga, która na debiucie wzrosła 10 proc. Niestety, z perspektywy kilku miesięcy akcje spółek technologicznych nie wyglądają za dobrze. Wiele z nich jest poniżej ceny emisyjnej.
Facebook na giełdę - nie chciał, ale musiał Facebook wcale nie chciał wybierać się na giełdę, jednak stał się tak dużą spółką, że musiał to zrobić, by pozostać w zgodzie z amerykańskim prawem.
"Wall Street Journal" przypominał niedawno, że firmy często decydują się na wejście na giełdę po uzyskaniu przychodów na poziomie 100 mln dol., Facebook planuje debiut przy przychodach wynoszących prawdopodobnie kilka miliardów dolarów.
Na czym można wyciągnąć takie pieniądze? Firma zarabia głównie na sprzedaży reklam w postaci bannerów. Z przecieków, które pojawiają się w branżowych blogach, wynika, że w ubiegłym roku firma mogła zarobić 1-1,5 mld dol. przy przychodach na poziomie 3,8 mld dol.
Inwestorów ogarnia gorączka, bo będzie to największa oferta publiczna w USA w tym roku. Poprzednio tak duży pakiet akcji sprzedawał wchodzący ponownie na giełdę w 2010 roku koncern General Motors, który sprzedał akcje za 23,1 mld dol.
Analitycy jednym chórem powtarzają, że pieniądze pozyskane z emisji mają pozwolić firmie na utrzymanie wiodącej pozycji na rynku. Problem w tym, że już teraz Facebook jest hegemonem. - To dojrzała spółka, a dalszy potencjał wzrostu jest już mocno ograniczony - komentują analitycy.
Dzięki emisji akcji wielu pracowników Facebooka stanie się z dnia na dzień milionerami. - Zamienią swoje T-shirty na garnitury, wyremontują
domy, kupią nowe samochody. W Dolinie Krzemowej nastanie krótka prosperity - powiedział "Wall Street Journal" były pracownik Facebooka.
Jak mogą zachowywać się akcje firmy? Od debiutu w 2004 r. Google dało zarobić ponad 500 proc. Jednak spółki, które pojawiły się na giełdzie w zeszłym roku nie mogą pochwalić się oszałamiącymi wynikami. Największa z nich - Groupon - zaraz po debiucie skoczył z 20 do 34 dol, by spaść do 15 dol...
- Co z tego, że Groupon jest ulubieńcem konsumentów. Jak inwestorzy spojrzeli na wyniki firmy, to zorientowali się, że firmie jeszcze dużo brakuje -
czytamy w serwisie MarketWatch.
Czy można się zapisać na akcje Facebooka? - To zależ od zapisów w prospekcie emisyjnym. Ale teoretycznie nie ma przeciwwskazań. Trzeba posiadać rachunek inwestycyjny w biurze maklerskim, które będzie w konsorcjum organizującym ofertę lub będzie z takim biurem współpracować - tłumaczy Robert Kosowski z Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska.