Biznes Ludzie Pieniądze

Maleje optymizm branży motoryzacyjnej w Polsce

qub
02.02.2012 , aktualizacja: 02.02.2012 10:33
A A A Drukuj
Mamy zły system podatków od aut, ale firmy z branży motoryzacyjnej nie wierzą, by wprowadzono jakiekolwiek zachęty dla nabywców nowych samochodów - wynika z badań firmy doradczej Deloitte.
Po pierwszej fali kryzysu w zeszłym roku poprawiła się sytuacja polskich firm z branży motoryzacyjnej - wynika z badań ankietowych przeprowadzonych przez firmę Deloitte w ostatnim kwartale 2011 r. wśród 80 firm. Aż 71 proc. ankietowanych informowało o zwiększeniu, a jedna trzecia wskazywała na znaczący wzrost produkcji. - Dotyczyło to głównie produkcji na rynki zagraniczne, przede wszystkim dla odbiorców w Niemczech - powiedział dziennikarzom Tomasz Pałka, menedżer Deloitte Polska.

Ponad połowa ankietowanych firm motoryzacyjnych spodziewała się wzrostu sprzedaży także do połowy tego roku, ale w tej branży coraz trudniej rozmawia się o działalności w dalszej perspektywie. - Obecnie te firmy tworzą plany na dwa-trzy miesiące, choć wcześniej układano plany roczne - zauważył Pałka.

Ta niepewność już odbija się na rozwoju firm branży motoryzacyjnej, czyli na inwestycjach. Za możliwe w 2012 r. uważa je dwie trzecie ankietowanych, a jedna trzecia - za bardzo prawdopodobne. Przed rokiem w branży optymizm był większy - trzy czwarte przedsiębiorców uważało inwestycje za możliwe, a niemal 50 proc. oceniła, że są bardzo prawdopodobne.

- O bardzo prawdopodobnych inwestycjach mówią firmy, które już je negocjują. W pozostałych przypadkach to deklaracja gotowości do inwestycji - powiedział Marek Turczyński, partner Deloitte Polska. Innymi słowy - spada liczba polskich firm motoryzacyjnych, które mają realne widoki na inwestycje i rozwój.

Tę niepewność potwierdzają ostrożne plany zatrudniania. Jedna trzecia ankietowanych firm spodziewała się w tym roku wzrostu zatrudnienia, ale 13 proc. nastawiało się na jego zmniejszenie. Jednak ten wskaźnik może nie mówić całej prawdy o planowanych zwolnieniach w branży samochodowej. - Coraz więcej firm korzysta z usług agencji pracy tymczasowej i kiedy rezygnują z tego pośrednictwa, to wpisują do kategorii zmniejszonych kosztów usług, a nie redukcji zatrudnienia - zauważył Turczyński.

Dwie trzecie przedsiębiorców z firm motoryzacyjnych nie ma wątpliwości, że na wprowadzeniu przez państwo rozwiązań zachęcających Polaków do zakupu nowych aut skorzystałaby nie tylko ich branża, ale także cała gospodarka - dzięki wzrostowi zatrudnienia i zwiększeniu wpływów z podatków. Dwie trzecie firm ankietowanych przez Deloitte uważa też, że obecny system naliczania akcyzy od aut negatywnie wpływa na sprzedaż nowych pojazdów i ogranicza rozwój rynku motoryzacyjnego. Akcyza jest naliczana od wartości pojazdu, co faworyzuje import jak najtańszych używanych samochodów, a więc często mocno wyeksploatowanych lub w kiepskim stanie technicznym. Jednocześnie jednak aż 80 proc. firm ankietowanych przez Deloitte nie spodziewa się, by w Polsce wprowadzono jakiekolwiek ulgi czy zachęty do rozwoju branży motoryzacyjnej.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (7)

  • buhaj_z_rogiem

    0

    Wystarczy przeczytać sygnaturę autora tego "artykułu", żeby nie czytać dalej.
    Od lat to samo.
    Kublik, znajdź sobie jakąś uczciwą pracę. Chyba że się do żadnej nie nadajesz?

  • wmc-33

    Oceniono 1 raz 1

    Niniejszym przyznaje się Andrzejowi Kublikowi nagrodę im Ireny Falskiej (polskiego antypulicera) za niezwykle systematyczne, bezrefleksyjne i tendencyjne informowanie o sytuacji w polskiej motoryzacji. Przyznając nagrodę uwzględniono, że głoszenie absolutnie bzdurnych tez przez redaktora Kublika nie wynika z jego niedoinformowania, ale z poświęcenia swojej reputacji dla interesów importerów i producentów. Mamy nadzieję, że nagroda osłodzi redaktorowi niedogodności i dyskomfort wynikający z jawnej nienawiści zmotoryzowanych czytelników, którą to nienawiść sobie zaskarbił.

  • Gość: Tom Bombadil

    Oceniono 1 raz 1

    Idąc tą drogą trzeba koniecznie nałożyć ekstra podatki na lumpeksy. Wtedy na pewno Polacy masowo będą kupować w markowych sklepach odzieżowych.
    Jak widać do niektórych nie dociera, że Polacy są po prostu za biedni na nowe auta.
    Firmy też potrafią liczyć i auta zmienia się często np. po 8 latach zamiast po 4. W przypadku aut firmowych system VAT nie obowiązuje, wtedy podatek VAT jest po prostu podatkiem obrotowym.

  • thegreatmongo

    Oceniono 2 razy 2

    Jesli rzad wprowadzi zachety do kupna nowych aut to znaczy, ze nikt tam nie mysli....

    To absurd...

    Auto to bardzo szybko tracaca na wartosci inwestycja... do tego nie mamy zadnych wlasnych marek i zyski ida za granice...

    Pomagajmy malym firmom a nie koncernom !!!

  • tenochtitlan3

    Oceniono 1 raz 1

    Jak płace przeciętnego Polaka z poziomu Rumunii dobiją chociaż do poziomu Grecji to sprzedaż się zwiększy. Nie rozumiem jak w obecnym czasie gdy większość firm tnie koszty: obcina płace i zwalnia pracowników, liczy na to, że ci sami pracownicy zaczną wydawać więcej pieniędzy.

  • prac124

    0

    Jest dobry i skuteczny sposób na zachętę do kupowania nowych samochodów: korzystając z przepisów unijnych ustalić minimalne wynagrodzenie w wysokości 1000 euro miesięcznie. Sprzedaż nowych aut znacznie się poprawi.

    • thegreatmongo

      0

      @prac124
      Nie poprawi sie bo bezrobocie dojdzie do 50 % .

      Przy polskiej biurokracji i male ilosci dobr kapitalowych nie ma szans na taka wydajnosc pracy, ktora by pozwalalal na takie wynagrodzenie.....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX