Strach przed porażką? To dla Thiela obce uczucie. Miliarder inwestuje miliardy dolarów, kierując się ideą - nie ma zysku bez ryzyka. Nie żałuje też pieniędzy na badania dotyczące nieśmiertelności, bo jeśli Thiel się czegoś boi - pisze
"Spiegel Online" - to śmierci.
Amerykański miliarder niemieckiego pochodzenia należy do kasty Doliny Krzemowej, która z prowokacyjną niedbałością gromadzi miliardy, oscylując równocześnie między geniuszem a szaleństwem. Gdzieś między tymi dwoma biegunami pojawił się pomysł na Facebooka, pisze niemiecki portal.
Thiel zainwestował w serwis Marka Zuckerberga jako jeden z pierwszych w 2004 roku 500 tys. dolarów. Początkowa
pożyczka została z czasem przekształcona w udziały. Thiel ma dziś 2,5 proc., co po wejściu Facebooka na giełdę może dać mu ok. 2 mld dol. Sam majątek inwestora według zeszłorocznego rankingu magazynu "Forbes" szacuje się na 1,5 mld dol. - Nie chodzi tylko o pieniądze - mawia Thiel. Celem jest przyszłość i jej kreowanie. - Kto ma bezpieczne pomysły, ma nieciekawe pomysły - twierdzi Niemiec.
Thiel urodził się w 1967 roku we Frankfurcie nad Menem. Kiedy był jeszcze dzieckiem, mieszkał wraz z rodzicami w RPA, Namibii i Kalifornii, gdzie ostatecznie rodzina się osiedliła. Ukończył prawo i filozofię na prestiżowym uniwersytecie Stanford. Pracował jako prawnik oraz diler instrumentów pochodnych w Credit Suisse. W 1998 roku przeniósł się do Kalifornii i rozpoczął karierę inwestora. Dziś stoi na czele funduszu hedgingowego Clarium Capital.
Już na samym początku kariery Thiel okazał się inwestorem z nieomylnym instynktem. W 1998 roku, po spotkaniu z Maxem Levchinem, zgadza się zainwestować ćwierć miliona dolarów w jego pomysł na start up. Tak oto powstaje PayPal. Thiel stoi na czele firmy aż do pęknięcia bańki internetowej. W 2002 roku spółka trafia na giełdę i jeszcze w tym samym roku, za 1,5 mld dol., do kieszeni Ebay. Zysk Thiela z tej transakcji szacowany jest na 60 mln dol.
Miliarder lubi być postrzegany jako prowokator, pisze "Spiegel Online". Rocznie wspiera on 20 utalentowanych studentów poniżej 20. roku życia. Każdy z nich dostaje 100 tys. dol. Zadanie - w ciągu dwóch lat rzucić
studia i rozpocząć
pracę nad własnym biznesem.
Niewiele wiadomo o życiu prywatnym Thiela. "Spiegel Online", powołując się na nieokreślone strony internetowe, pisze o nim, że to libertarianin, właściciel McLarena i homoseksualista, określający dziennikarzy jako terrorystów. Nie dziwi też, pisze serwis, najśmielszy pomysł Thiela, czyli próba pokonania chorób, starości i śmierci. Miliarder inwestuje bowiem w biotechnologiczną firmę Halcyon. - Musi pan to zrobić, w przeciwnym razie wszyscy będziemy musieli umrzeć - miał powiedzieć na jednym z przyjęć prezes Halcyona.