Biznes Ludzie Pieniądze

Emerytura czy zasiłek

Leszek Kostrzewski, Piotr Miączyński
06.02.2012 , aktualizacja: 05.02.2012 19:55
A A A Drukuj
W tym tygodniu rząd ujawni projekt ustawy podnoszącej wiek emerytalny do 67 lat. O tym, co powinno się w ustawie znaleźć, a co nie ma prawa się w niej pojawić - piszą Leszek Kostrzewski, Piotr Miączyński

fot. Shutterstock 'Solidarność' sprzeciwia się podniesieniu wieku emerytalnego. Zebrała już
milion podpisów za referendum w tej sprawie. Na zdjęciu: ubiegłoroczny protest
'S' w Gdańsku przeciwko niskim emeryturom
Fot. Dominik Werner
'Solidarność' sprzeciwia się podniesieniu wieku emerytalnego. Zebrała już milion podpisów za referendum w tej sprawie. Na zdjęciu: ubiegłoroczny protest 'S' w Gdańsku przeciwko niskim emeryturom

Fot. Jarosław Kubalski / AG
To najbardziej ambitna ustawa tej ekipy. Zdecyduje o przyszłości kraju. O tym, czy będziemy za kilkanaście lat dopłacać dziesiątki miliardów złotych z budżetu na emerytury, czy przeznaczymy te pieniądze np. na innowacyjną gospodarkę, drogi, edukację i opiekę zdrowotną.

Zmiana jest bolesna. Oznacza, że kobiety będą pracować o siedem lat dłużej, mężczyźni o dwa. Niewielkim pocieszeniem jest to, że cała Europa idzie w podobnym kierunku. To, co planują Polacy, zrobili już Niemcy, Wielka Brytania, Norwegia, Islandia, Hiszpania.

Od podwyższania wieku emerytalnego nie ma ucieczki (chyba że chcemy sobie zafundować np. 28-proc. stawkę VAT). Nie przybywa dzieci, a długość życia będzie rosnąć. Od 2050 r. 65-letnia Europejka będzie żyć przeciętnie jeszcze 24 lata, czyli o cztery lata dłużej niż dziś. O cztery lata dłużej będą także żyć mężczyźni.

Dziecko, które urodzi się w tym roku, będzie żyło w kraju 38-milionowym. Kiedy skończy studia, Polska będzie mieć aż o 2 mln mieszkańców mniej. A gdy zbliży się do sześćdziesiątki, nad Wisłą żyć będzie ledwie 31 mln Polaków.

Według Komisji Europejskiej, aby uniknąć eksplozji wydatków emerytalnych, wiek odchodzenia z rynku pracy kobiet i mężczyzn powinien do 2060 r. wzrosnąć w UE nawet do 70 lat!

Związkowców statystyki nie obchodzą. Zbierają podpisy pod referendum o odrzucenie ustawy. Podobnie zachowuje się opozycja, u której zamiast merytorycznej dyskusji dominuje polityczna demagogia.

Sprawę komplikuje to, że do tej gry dołącza koalicyjny PSL. Proponuje, aby za każde urodzone dziecko Polka mogła odchodzić na emeryturę o trzy lata wcześniej. W przypadku kobiet z piątką dzieci oznaczałoby to skrócenie stażu o 15 lat.

Trudno sobie wyobrazić dzisiejszą 30-latkę, która decyduje się na dziecko, bo pójdzie szybciej na emeryturę. Wydaje się, że bardziej w posiadaniu dzieci przeszkadza niepewność na rynku pracy i brak żłobków oraz przedszkoli.

PSL nie dodaje też, że takie rozwiązanie oznaczałoby dla kobiety na emeryturze życie w skrajnej biedzie za 300, 400 zł miesięcznie. Ewentualnie mogłaby liczyć na najniższe świadczenie (dziś 728 zł brutto). Takie są zasady nowego systemu, w którym dotacje państwa raz na zawsze się skończyły. Liczą się tylko nasze odłożone w czasie pracy składki.

Na razie premier nie dopuścił, aby w projekcie ustawy znalazł się pomysł PSL. Czy będzie jednak tak twardy, kiedy projekt ustawy zderzy się z parlamentem? Oby tak. Dla dobra matek.

Sama ustawa o podwyższeniu wieku emerytalnego to jednak za mało. Państwo musi pokazać ludziom, że zdaje sobie sprawę z ich obaw: czy będą mieli pracę do 67. roku życia? Co z tego, że wydłużymy wiek emerytalny, skoro ludzie będą na bezrobociu? Budżet zamiast zyskać na podatkach, będzie musiał wypłacać zasiłki.

W ustawie (nie w innych przepisach wprowadzonych za rok czy dwa lata, ale teraz) musi być cały pakiet zmian, które ułatwią ludziom podnoszenie lub zmianę kwalifikacji. Bez tego zwiększanie wieku nie ma sensu. Jeśli dziś 50-latka ma wielkie problemy ze znalezieniem pracy, to jakie problemy będzie miała 62-latka?

Rząd musi pokazać, co dalej z programem Solidarność Pokoleń 50 plus? Jak na razie odniósł on niewielki sukces. Wskaźnik zatrudniania osób między 55. a 64. rokiem życia wzrósł do 34 proc. W 2008 r. wynosił 31,6 proc. Średni wiek przechodzenia na emeryturę w ciągu dwóch ostatnich lat przesunął się z 57 do 59 lat. To nie wystarczy.

Niedawno zadzwonił do nas budowlaniec z Warszawy. - Mam 50 lat, chciałbym zdobyć nowe umiejętności, chcę nauczyć się angielskiego. Czy państwo może mi jakoś pomóc? Gdzie mam pójść? Do ZUS? Urzędu pracy? Urzędu miasta? Wojewody? Są jakieś dotacje unijne?

Potrzebujemy narodowego programu umożliwiającego na wielką skalę zmianę czy podnoszenie kwalifikacji. Pieniądze na to są m.in. z Europejskiego Funduszu Społecznego.

Jeżeli mamy dłużej pracować, musimy poprawić warunki tej pracy w naszych zakładach, firmach. Według badań Centralnego Instytutu Ochrony Pracy mamy w kraju 2 mln osób pracujących w zagrożeniu, czyli w warunkach przekraczających dopuszczalne wartości, np. hałasu. Trzeba premiować zakłady, które chcą coś poprawiać, udoskonalać, zmieniać na lepsze. Dziś nie mają w tym interesu.

Efekt? ZUS wydaje na renty i odszkodowania z tytułu nieodpowiednich warunków pracy co roku ok. 5 mld zł. Państwo - co zapisano w odpowiedniej ustawie - na prewencję wypadkową może dać do 1 proc. wpływów ze składki wypadkowej. W 2011 r. z tej składki wpłynęło 6,3 mld zł. Na prewencję można by więc przeznaczyć 63 mln zł. Przeznaczono... 3,5 mln zł. A przecież z tych pieniędzy można by stworzyć programy, dzięki którym wypadków będzie mniej, a schorowani ludzie zamiast uciekać na rentę, będą mogli dłużej być w pracy.

Aby ludzie mogli pracować tak długo, trzeba też wzmocnić nasz system edukacji. Czasy, gdy jeden człowiek w jednej firmie bądź jednym zawodzie pracował do emerytury, się kończą. Szkoły muszą zacząć przygotowywać ludzi do elastycznych zmian zawodu i nieustannego podnoszenia kwalifikacji. Dziś jednak nikt w naszym kraju nie wie, jakie zawody będą miały wzięcie za 20 czy 30 lat. Efekt? Typowy absolwent polskiej uczelni to kiepsko wykształcony humanista. Kilkanaście procent Polaków wybiera co roku kierunki pedagogiczne, wiedząc z góry, że większość nie znajdzie pracy w swoim zawodzie. Powinniśmy mieć, jak Niemcy, instytucję przy Ministerstwie Pracy, która będzie badała trendy dotyczące zatrudnienia w przyszłości.

W polskich szkołach, w liceach musi się pojawić preorientacja zawodowa z dużym naciskiem położonym na nauki ścisłe. Ba, Związek Rzemiosła Polskiego mówi nawet o tym, że wiedzę o zawodach powinniśmy propagować już na etapie przedszkola.

Wiek emerytalny musimy podnieść. Ale musimy to zrobić z głową.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    28 głosów

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (9)

  • Gość: veer

    0

    "Czasy, gdy jeden człowiek w jednej firmie bądź jednym zawodzie pracował do emerytury, się kończą" - Dlaczego? Jeśli pracownik pracuje wydajnie i spełnia wymogi to dlaczego ma zmienić pracę? A wracając do meritum - jak można przy tak wysokim bezrobociu żądać, by pracownik okupował miejsce pracy gdy w tym czasie młodzi nie mogą znaleźć zatrudnienia? Efekt? - Młodzi będą uciekać coraz częściej do innych krajów w poszukiwaniu pracy i problem nadal pozostanie nierozwiązany, bo główne obciążenie spadnie znów na starsze pokolenie, które będzie zmuszane do dalszej pracy. Najpierw należy ograniczyć bezrobocie, zapewnić młodym miejsca pracy, a dopiero później żądać by pracowano do późnej starości!

  • kedaison49

    Oceniono 2 razy 2

    Mam 62 lata pracuję od 16 roku życia więc już mam 46 lat stażu pracy. Za 3 lata jeżeli dożyję 65 lat i będę nadal miał pracę będę miał 49 lat stażu pracy i Tusk chce mi jeszcze przedłużyć o 6 miesięcy czas pracy i płacenia haraczu na 40 letnich uprzywilejowanych emerytów z wysokimi ponadprzeciętnymi emeryturami. Dziś mamy w Polsce więcej 40 letnich emerytów niż pracujących 64 letnich mężczyzn oraz mamy więcej 50 letnich emerytek niż pracujących 59 letnich kobiet. To politycy rozdawali przez 20 lat przywileje emerytalne aby oszukując wyborców trwać po 5 kadencji przy publicznej kasie i pobierać niezasłużenie wysokie apanaże. A teraz tym Polakom którzy najdłużej pracują chcą jeszcze przedłużyć o 2 lata okres pracy a tym którzy otrzymują wysokie emerytury po zaledwie 15, 25, czy 30 latach pracy tym kosztownym pasożytom chcą ich przywileje pozostawić. Fuj! to ohydna niesprawiedliwość to nie my pracujący do 65 lat powodujemy, że brak środków na emerytury. To rozdawnictwo przywilejów emerytalnych to puchnąca liczebnie co rok i co kadencja sejmu kosztowna kasta urzędasów (w poprzedniej kadencji Tusk zwiększył zatrudnienia w administracji rządowej o 65tys. osób) to pożera nasze podatki i składki. Najpierw trzeba radykalnie ograniczyć i docelowo zlikwidować wszelkie przywileje emerytalne a kto nie jest zdolny do pracy temu normalnie dać na ogólnych zasadach rentę a gdy już wszyscy będą pracowali do 65 roku życia wtedy można zacząć podwyższać wiek emerytalny powyżej 65 lat. Jeżeli tego rząd i sejm nie potrafi zrobić to niech się poda do dymisji a prezydent niech rozpisze nowe wybory.

  • kedaison49

    Oceniono 2 razy 2

    W POLSCE DZIŚ JEST ZA DUŻO TYCH, KTÓRYCH UTRZYMUJE PAŃSTWO A ZA MAŁO JEST TYCH KTÓRZY SWOJĄ SAMOFINASUJĄCĄ SIĘ PRACĄ UTRZYMUJĄ POLSKIE PAŃSTWO.
    PSL zawsze gdy mowa o emeryturach to wyskakuje z jakimiś durnymi propozycjami tylko po to aby odwracać uwagę od przywilejów obszarników ubezpieczanych w KRUS. KRUS trzeba wpierw zlikwidować i obszarników mających powyżej 50ha a wielu ma powyżej 500ha ubezpieczyć i opodatkować na zasadach ogólnych takich jakie obowiązują drobnych rzemieślników i drobnych sklepikarzy oraz wszystkie osoby samozatrudnione. A kobietom które urodziły więcej niż 1 dziecko jeżeli w dniu ich 65 urodzin to dziecko nadal żyje i pracuje płacąc podatki i składki dać trzeba dodatek do emerytury a nie posyłać je wcześniej na emeryturę. Nowymi przywilejami emerytalnymi nie naprawi się zepsutego przez złe prawo państwa. W Polsce jest za dużo tych których państwo utrzymuje a za mało jest tych którzy utrzymują nasze państwo. A skoro znów jest deficyt w budżecie to nie wypłacać 13-stek posłom, senatorom wszystkim urzędasom ministerialnym od premiera zaczynając. Pracownicy przedsiębiorstw mają niższe pensje i nie dostają 13-stek to i urzędasy z 12 wysokich wypłat miesięcznych dobrze będą żyć. To sfera budżetowa generuje deficyt więc również musi zacząć go spłacać.

  • roman43210

    Oceniono 1 raz 1

    Czasami mam wrażenie, że Gazeta realizuje politykę władz. Przecież nie da się porównać warunków w Niemczech i Polsce. To są dwie tak samo różne gospodarki i warunki życia jak w Polsce i w Wietnamie. Chociażby to, że Niemcy średnio żyją o 4 lata dłużej niż Polacy, więc powinni pracować i cztery lata dłużej. Albo to, że Polacy na emeryturze dostaną to, co sami oszczędzą, a w Niemczech jest "stary" system emerytalny. Więc o czym tu mowa?

  • serwolatka5

    0

    Gdzie stali Polacy jak żydowski Bóg rozdawał ROZUM ?

  • cleomenes

    0

    liczac na panstwo, to obudzimy sie z reka w przyslowiowym nocniku niestety. jezezli nie zabierzemyu sie za iwnestowanie i oszczedzanie juz dzis, to moze byc bardzo slabo pozniej. chociaz niestety i tak dobrali sie juz do naszych oszczedznosci na lokatach antybelkowych. mozna jeszcze troche wyskrobac w idea banku, ale nie ma pewnosci, ze to dlugo potrwa

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX