Trzy największe agencje ratingowe - Standard & Poor's,
Moody's oraz
Fitch - stwierdziły, że niezależna
Szkocja nie będzie miała automatycznie zapewnionego najwyższego ratingu AAA, którym cieszy się obecnie
Wielka Brytania. Wręcz przeciwnie: "powinna spodziewać się obniżenia oceny wiarygodności kredytowej o kilka stopni" - oceniła anonimowo jedna z agencji w rozmowie z "Financial Times". Agencje nie chciały podawać dokładnego ratingu, na jaki mogłaby liczyć Szkocja.
W metodologii obliczania ratingu Moody's zaznacza, że czas, przez jaki ocena jest wystawiana, ma znaczenie dla jej wysokości. "Niedoświadczone gospodarcze i polityczne instytucje podnoszą ryzyko nieprzewidzianego zachowania w sytuacji kryzysowej, co wpływa negatywnie na ocenę wiarygodności kredytowej" - czytamy w dokumencie dotyczącym metodologii Moody's, cytowanym przez "Financial Times".
Politycy Szkockiej Partii Narodowej uznali sugestie
agencji ratingowych za "niestosowne" i ocenili, że obawy o podniesienie kosztu obsługi długu w niezależnej Szkocji są bezzasadne. John Swinney, szkocki sekretarz finansów, ujawnił, że kraj ten nie wystąpił do żadnej z agencji ratingowych o ocenę, ale jest spokojny o najwyższy rating. - Trudno zaprzeczyć efektywności i sile naszej gospodarki - ocenił.
Debata na temat niepodległości Szkocji rozgorzała z dużą siłą w styczniu. Alex Salmond, pierwszy minister Szkocji, który gorąco wspiera wystąpienie Szkocji z Wielkiej Brytanii, ocenił, że referendum jest możliwe za dwa lata.
- Referendum powinno odbyć się jesienią 2014 roku. To ma być najważniejsza decyzja, jaką Szkocja podejmie w ciągu ostatnich 300 lat. Jeśli wszystko ma się odbyć w prawidłowy sposób i przeprowadzona ma być na ten temat rzetelna debata, to to jest najbardziej realna data - powiedział Salmond, ostrzegając brytyjski rząd przed próbami zakulisowych rozgrywek.
Premier Wielkiej Brytanii David Cameron ogłosił, że niepewność co do przyszłości Szkocji "zagraża stabilności brytyjskiej gospodarki". Dodał, że oczekuje, że referendum będzie rozpisane w najbliższym możliwym terminie.
Wypowiedzi agencji ratingowych podchwyciła brytyjska prasa. Jak sugeruje "Daily Mail", zmiany ratingu Szkocji odczuliby posiadacze kredytów, których koszty by wzrosły, a co za tym idzie - z powodu zmniejszonych wydatków konsumpcyjnych wyhamowałaby cała szkocka gospodarka.
Przy gorszej ocenie agencji ratingowych Szkocji przy oddzielaniu się od Wielkiej Brytanii groziłoby także przejęcie większej części brytyjskiego długu narodowego - ocenia gazeta.
W ostatnim, niedzielnym sondażu za niepodległością opowiada się 37 proc. Szkotów, a 42 proc. chce pozostać w Wielkiej Brytanii. 21 proc. ankietowanych przez Panelbase wciąż jednak nie ma jeszcze zdania. Główną obawą ankietowanych związaną z niepodległością jest podniesienie podatków, którego spodziewa się 43 proc. pytanych. W Szkocji trwają spory co do waluty, jaką powinien przyjąć wolny kraj. Aż 75 proc. pytanych odrzuca możliwość przyjęcia euro.