Biznes Ludzie Pieniądze

Polskie galerie handlowe idą do liftingu. Potrzebują remontów

Piotr Miączyński; Leszek Kostrzewski
07.02.2012 , aktualizacja: 06.02.2012 20:50
A A A Drukuj
Polskie centra handlowe są coraz starsze. Pierwsze "świątynie" naszego kapitalizmu mają już kilkanaście lat i wymagają potężnych przeróbek, remontów oraz wymiany najemców
Duże bistro wewnątrz sklepu to jeden z charakterystycznych elementów w przebudowanych marketach Tesco
Fot. Grzegorz Bobrowski
Duże bistro wewnątrz sklepu to jeden z charakterystycznych elementów w przebudowanych marketach Tesco
Czy w Polsce jest miejsce na kolejne centra handlowe? - Nie ma już miasta powyżej 70 tys. mieszkańców, gdzie nie byłoby galerii handlowej. Bardziej widzę potencjał w modernizacji już istniejących obiektów niż w budowie nowych. Z wyjątkiem Warszawy - odpowiada Przemysław Dwojak, dyrektor działu analiz klientów i strategii sprzedaży w firmie badawczej GfK Polonia.

Kiedy w połowie lat 90. do Polski weszły zagraniczne sieci handlowe, stawiały hipermarkety z galeriami handlowymi, gdzie było 10 do 30 sklepów (to tzw. centra pierwszej generacji). Kilka lat później nowi inwestorzy stawiali centra handlowe z setką sklepów, kolejni po kilku latach budowali centra z jeszcze większą ilością sklepów i na dodatek z kinami. Następni - z kinami, klubami fitness, przychodniami etc. A hipermarket jest tam właściwie przy okazji. Tyle że te starsze obiekty zaczęły nagle cierpieć na odpływ klientów. Opatrzyły się. Jak twierdzi branża, są... nieświeże.

Kiedy takie obiekty projektowano, w sercu centrum, czyli hipermarkecie, kupowało się wszystko: rzeczy do ogrodu, materiały remontowe i artykuły spożywcze. Na same kasety i płyty było 100 regałów. Teraz sprzedają się tylko muzyczne i filmowe nowości, ale na nie wystarczą dwa, trzy regały. Rzeczy szkolne? Dzieci jest coraz mniej. Materiały do remontu, elektronika? Są sklepy specjalistyczne.

Centra handlowe pierwszej generacji zajmują ok. 3,5 mln m kw. w całym kraju. To z grubsza jedna trzecia wszystkich tego typu obiektów. - To one mają największy potencjał i potrzebę modernizacji - twierdzi Joanna Mroczek, dyrektor działu doradztwa i badań rynku CBRE.

Liftingu wymaga właściwie każde centrum, która ma ponad dziesięć lat. Eksperci różnią się tylko w jednej rzeczy: czy proces ich modernizacji/remontów już się rozpoczął na wielką skalę, czy jeszcze nie. - Łącznie w ubiegłym roku na ok. 700 tys. m kw. oddanej do użytku powierzchni obiektów handlowych aż 20 proc. stanowiły rozbudowy. Oczekujemy, że zjawisko to będzie narastać w najbliższych latach - opowiada Katarzyna Michnikowska, starszy analityk z działu wycen i doradztwa w firmie Cushman & Wakefield.

- Proces rewitalizacji dopiero się rozpocznie - uważa jednak Mroczek i wylicza, że obecnie w budowie jest ok. 950 tys. m kw. powierzchni centrów handlowych. Wśród nich jest dziewięć obiektów w rozbudowie lub modernizacji.

- W planach na następne trzy-cztery lata jest ponad 200 tys. m kw., o które powiększą się istniejące centra handlowe - opowiada Mroczek.

Jak centra się zmieniają?

• Przez gruntowną przebudowę. Tu nasi rozmówcy jako przykład podają firmę Tesco, która systematycznie dostosowuje swoje centra do formatu Tesco Extra. Hipermarket po przeróbkach jest tu podzielony na mniejsze sklepy, tzw. światy: kosmetyków, zwierząt, parafarmacji, dziecka. Są też optyk, serwis telefonów komórkowych. Plus duże bistro wewnątrz sklepu. Na razie przebudowano dziewięć takich obiektów.

Podobną rewitalizację, np. w swoim sklepie w warszawskim centrum Arkadia, zrobił też Carrefour. Obroty od razu wzrosły o 15 proc.

• Przez rozbudowę. Tak robią centra, nawet dość nowe, jeśli mają dużą konkurencję w okolicy. W 2011 r. rozbudowano o 19 tys. m kw. Silesia City Centre w Katowicach i o 40 tys. m kw. Galerię Echo w Kielcach.

• Przez wymianę najemców. Jeszcze do niedawna każde centrum handlowe miało taką samą grupę najemców, którzy bez problemu dobrze funkcjonowali. Każde kolejne powstające centrum było kalką poprzedniego. Obecnie w średniej wielkości mieście sa trzy centra handlowe, które sprzedają dokładnie to samo. Teraz zmieniają najemców, aby się wyróżnić. Idą z ofertą w górę albo w dół. W jednym mieście znajdzie się miejsce na jedno centrum sprzedające drogie rzeczy, jedno ze średniej półki i jedno tanie.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 3
  • 1
  • 2
  • 1
  • 1
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (17)

  • Gość: yui

    0

    W Elblągu mieszka ponad 120 tysięcy ludzi i nie ma ani jednej galerii handlowej

  • jansoch

    0

    Pierwsze "świątynie" naszego kapitalizmu. To dobre określenie. Tylko czy tu nie chodzi o Świątynię Salomona?

  • pi_rez

    0

    @milkboxer: co chciałeś udowodnić przez swoją wypowiedź ? to może ja napisze inaczej
    " wielkie galerie handlowe buduje się już nawet na wsiach np. Janki pod Warszawą... (790 mieszkańców)
    nawet jeśli nie ma nić w jaworznie to w przeciągu 10 minut można dojechać autem pewno do kilku galerii handlowych, no powiedz że tak nie jest. z centrum warszawy do janek jedzie się 40 minut, a kto ci powie że jest to centrum w które wybudowano analizując potencjał np. niedalekiego Raszyna. Rozmawiałem z facetem, który je lokalizował tam i uwierz mi , naprawdę chodziło o Warszawę.

  • milkboxer

    Oceniono 2 razy 0

    "- Nie ma już miasta powyżej 70 tys. mieszkańców, gdzie nie byłoby galerii handlowej. (...) - odpowiada Przemysław Dwojak, dyrektor działu analiz klientów i strategii sprzedaży w firmie badawczej GfK Polonia."
    No to chyba nie wie o czym mówi. Ja z miejsca mogę wymienić co najmniej kilka: Siemianowice Śląskie (84 tys.), Jaworzno (95 tys.), Tychy (130 tys.), Chorzów (110 tys.).

  • y.y

    0

    Szkoda, że autorzy (kolejni już) nie rozróżniają ilości i liczby;/

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX