Biznes Ludzie Pieniądze

Grecy mają dość zaciskania pasa. Co z nowymi cięciami?

Leszek Baj, Tomasz Prusek
08.02.2012 , aktualizacja: 08.02.2012 09:41
A A A Drukuj
Grecję sparaliżował strajk generalny i fala protestów przeciwko kolejnym oszczędnościom narzuconym przez Unię Europejską i Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Mają one sięgnąć 1,5 proc. greckiego PKB, czyli ponad 3 mld euro, a ich wprowadzenie jest warunkiem uzyskania kolejnej pomocy finansowej sięgającej 130 mld euro
Grecja
Grecja
Protesty związkowców na placu przed parlamentem w Atenach
Yannis Behrakis/Reuters
Protesty związkowców na placu przed parlamentem w Atenach
"Nie dla zwolnień w sektorze publicznym!", "Nie dla obniżania pensji minimalnej" - to niektóre z transparentów związkowców protestujących na placu przed parlamentem w Atenach. Zebrały się tam tysiące ludzi, spalono niemiecką flagę. Grecy mają za złe niemieckiemu rządowi, że narzuca mu ostrą dyscyplinę fiskalną.

Grecję sparaliżował strajk generalny, który ogłosiły największe centrale związkowe z sektora prywatnego oraz publicznego. Nie działały największe porty, utrudniony był transport. W szpitalach czy szkołach była tylko minimalna obsada.

Grecy po raz kolejny wyszli na ulice, bo mają dość oszczędności i podwyżek podatków. W ostatnich dwóch latach władze w Atenach zostały zmuszone m.in. do podniesienia VAT z 19 do 23 proc., podniesienia wieku emerytalnego kobiet z 60 do 65 lat. Ograniczono pensje i emerytury (koszty pracy spadły od początku 2010 roku o ponad 14 proc.), pracę straciło tysiące ludzi, a bezrobocie przekroczyło już 19 proc. Wprowadzono też nowe podatki m.in. od nieruchomości, którego stawka wynosi od 3 do 16 euro za metr kw. powierzchni.

- Nie sprzeciwiałbym się wyrzeczeniom przez kolejne dwa lata, gdyby te oszczędności prowadziły do czegoś. Ale ten kryzys zdaje się nie mieć końca - powiedział Reutersowi urzędnik Leto Papadopoulou.

Rozmowy greckiego rządu z przedstawicielami tzw. trojki, czyli Komisji Europejskiej, Europejskiego Banku Centralnego oraz MFW, w sprawie oszczędności zakończono wczoraj nad ranem. We wtorek mieli o nich rozmawiać także liderzy największych greckich partii wspierający rząd Lukasa Papadimosa, ale ostatecznie rozmowy przełożono na dziś. Nowe oszczędności mają sięgnąć 1,5 proc. PKB, czyli 3,3 mld euro. Rząd może m.in. zwolnić 15 tys. urzędników i obniżyć nawet o 20 proc. minimalną pensję - obecnie 751 euro.

UE i MFW przekonują Greków, że tylko dodatkowe oszczędności pozwolą na odblokowanie 130 mld euro pomocy finansowej dla Grecji. Od wiosny 2010 r. państwo funkcjonuje dzięki pożyczce od MFW i strefy euro wartej 110 mld euro. Tymczasem już 20 marca grecki rząd musi wykupić obligacje warte ok. 14,5 mld euro. Jeśli nie znajdzie pieniędzy, grozi mu bankructwo i opuszczenie eurolandu.

Wiele firm i ekonomistów już dawno wzięło pod uwagę scenariusz wyjścia Grecji ze strefy euro. Jednak politycy do tej pory mówili "nie", strasząc destabilizacją całej strefy. Wczoraj głośnym echem odbił się głos komisarz UE ds. agendy cyfrowej Neelie Kroes, która powiedziała w holenderskiej gazecie "De Volkskrant", że wyjście Grecji ze strefy wcale nie byłoby katastrofą. - Mówi się, że wyjście jednego kraju spowoduje załamanie całej struktury. Ale to nie prawda - powiedziała Kroes.

Sytuację łagodził przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso. - Chcemy Grecji w strefie euro - powiedział. - Koszty wyjścia Grecji ze strefy byłyby wyższe niż koszty dalszego wspierania Grecji - dodał.

Grecja nadal nie porozumiała się w sprawie redukcji zadłużenia z prywatnymi instytucjami finansowymi. W sumie dług publiczny Grecji sięga 347,2 mld euro, czyli 159,1 proc. PKB. Zgodnie z planem banki czy fundusze inwestycyjne, które kupiły greckie obligacje, miałyby darować ok. 100 mld euro długów (np. poprzez zastąpienie starych obligacji nowymi o dłuższym terminie wykupu i niższym oprocentowaniu), a dług spadłby do poziomu, który Grecja mogłaby sama obsługiwać. Docelowo miałaby odzyskać wiarygodność kredytową, bo teraz ma ratingi "śmieciowe", czyli jest niepewnym dłużnikiem.

- Osiągnięcie porozumienia z wierzycielami ustabilizuje sytuację. Jednak powrót Grecji do ratingu inwestycyjnego to melodia dalekiej przyszłości. Przykład Tajlandii, której zabrało sześć lat, aby wrócić na minimalny poziom inwestycyjny, pokazuje, że droga do odzyskania wiarygodności kredytowej jest długa. Taka jest natura inwestorów: gdy raz się sparzą, odzyskać ich zaufanie jest trudno - powiedział nam Przemysław Hewelt, menedżer z firmy doradczej Grand Thornton Frąckowiak.

- Przed Grecją stoją zadania na wiele lat: obniżenie wydatków, wprowadzenie dyscypliny budżetowej, ustabilizowanie sytuacji na scenie politycznej oraz zwiększenie zatrudnienia. Nawet po porozumieniu z prywatnymi wierzycielami oraz "trojką" Grecja nie prędko powróci do ratingów na poziomie inwestycyjnym - uważa Szymon Zajkowski, analityk z DM TMS Brokers.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 6
  • 8
  • 4
  • 7
  • 3
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (114)

  • blust

    Oceniono 1 raz -1

    Grecy maja racje - ciecia to idiotyzm

    Planowane "oszczednosci" poglebia kryzys i spowoduja ze w 2013 beda slyszec ze musza... jeszcze wiecej "oszczedzac". To spirala bez konca. Grecja musza wyjsc z Euro zeby jej uniknac. Nawet glupi MFW ostatnio to zrozumial: bilbo.economicoutlook.net/blog/?p=17906 S&P tez obcial krajom EU rating WLASNIE DLATEGO ze ciecia spowoduja ze NA PEWNO ZBANKRUTUJA.

    Fakt 1:

    Grecja maja bezrobocie.

    Fakt 2:

    PKB = wydatki.

    (dla analfabetow: PKB = C + I +G +NX = WYDATKI na konsumpcje, inwestycje, rzadowe, plus export netto)

    Bezrobocie powstaje gdy wydatki sa mniejsze niz mozliwy PKB. Tak wiec Grecy nie zyja "ponad stan", zyja "ponizej stanu". Wydatki powinny byc wieksze zeby zatrudnic 10% bezrobotnych i zapewnic Grekom poziom zycia o 10% WYZSZY niz obecnie. A ciecia wydatkow spowoduja obnizenie i... wzrost deficytu. Genialne!

    Fakt 3:

    deficyt rzadu = nadwyzka sektora prywatnego.

    Gadanie ze maly deficyt to "dobry wynik" to idiotyzm.

    Problem jest taki ze rzad Grecji moze zbankrutowac bo Grecja sa w zlym systemie monetarnym: Euro.

    Grecja i Wlochy *najpierw* pozyczaja Euro na rynku (Euro ktore bylo wczesniej wykreowane "z niczego" przez ECB), potem moga je wydac.
    USA czy Japonia *najpierw* kreuja z niczego dolary i jeny (nie moga ich pozyczyc ani zabrac podatkiem zanim jej nie wyemituja, bo sa jedynym zrodlem dolarow/jenow we Wszechswiecie) a *potem* powstale w tej operacji rezerwy miedzybankowe zamienia na obligacje. Chetni sie znajda niezaleznie od oferowanych stop procentowych bo owe nadwyzkowe rezerwy sa marginalnie mniej warte niz jakiekolwiek obligacje.

    Jeszcze raz:
    System miedzybankowy nie moze sie pozbyc rezerw chyba ze kupi cos *od rzadu* (transakcje wewn. sektora prywatnego tylko przekladaja rezerwy z konta na konto ale nie moga ich nadwyzki zlikwidowac). Wiec sektor prywatny moze ganiac mozliwosci inwestycyjne dajace 10% czy iles ile chce a rezerw bedzie tyle ile przedtem. Dlatego obligacje nie konkuruja z zewnetrzynmi inwestycjami a *jedynie* z innymi produktami oferowanymi przez bank centralny - w tym wypadku z rezerwami miedzybankowymi. Tak wiec rzad z wlasna waluta nie musi konkurowac oprocentowaniem z rynkiem tylko z oprocentowaniem rezerw miedzybankowych (ktore *sam* ustala, obecnie w USA 0.25%), wiec jakby zaoferowali 0.26% to sprzedadza wszystko. W USA popyt na obligacje jest 3x wiekszy od emisji, w Niemczech 2x nizszy, bo Niemcy konkuruja z rynkiem a USA nie. Roznica jest w systemie monetarnym a nie wielkosci dlugu itp.

    To tlumaczy dlaczego np. Japonia ma niskie stopy mimo dlugu 2x wiekszego niz Grecja - stopy ustala tam bank centralny, nie rynek. Nawet jakby rynek wolal poniesc strate i nie chcial obigacji to nie szkodzi, bo jak widac z powyzszego obligacje NIE finansuja wydatkow panstwa (jak to jest w przypadku krajow Euro).

    Wyjasnienie mechanizmu:
    neweconomicperspectives.blogspot.com/2009/11/what-if-government-just-prints-money.html

    Rzad emitujacy wlasna walute nie moze zbankrutowac, powinien wlewac do gospodarki tyle pieniadza az popyt bedzie na tyle duzy ze zniknie bezrobocie. Ostatni raz jak sprawdzalem bezrobocie bylo pow. 10% wiec deficyt jest ZA MALY. Jak bedzie recesja to deficyt trzeba zwiekszyc a nie zmiejszac.

    Polak Kalecki rozumial to 60 lat temu.
    bilbo.economicoutlook.net/blog/?p=12473

    W kraju z wlasna waluta deficyty nie powoduja wzrostu stop procentowych. I nie moga wyprzec oszczednosci, sa ich jedynym zrodlem! To rachunkowosc, nawet nie ekonomia. bzdura jest tez ze emisja obligacji chroni magicznie przed inflacja, jest tak naprawde (nieco) bardziej inflacyjna. Ale trzeba wiedziec jak dzialaja banki zeby to zobaczyc.

    hir.harvard.edu/debt-deficits-and-modern-monetary-theory

  • wuwu-zel

    0

    Mam takie poczucie jakby usłyszał sprawiedliwy wyrok dla drobnego złodziejaszka, nie za surowy ale jednak dotkliwy. Dlaczego spytacie ano dlatego że drobny kanciarz i oszust musi liczyć się wcześniej czy później że kiedyś odpokutuje swoją głupotę. Podobnie jest z obywatelami Grecji, wybierali populistów którzy obiecywali im gruszki na wierzbie, co gorsza to dawali im te gruszki tylko z kredytów. Nawet średniorozgarnięty zdaje sobie sprawę z tego że kiedyś trzeba spłacić dług.

  • Gość: Harry

    Oceniono 2 razy 0

    powinni umrzeć z głodu!Dla ratowania ich tłustych południowych d*p zarzyna się europejską gospodarkę a oni i tak maja to gdzieś,niech oddadzą to co dostali....

  • malwina666

    Oceniono 3 razy 3

    Czy Leszek Baj i Tomasz Prusek odróżniają darowiznę od oprocentowanej pożyczki? Bo piszą o "pomocy finansowej", piszą, że "130 mld euro przejdzie Grekom koło nosa" (!). Przecież te pieniądze są de facto dla wierzycieli Grecji, a nie dla niej samej!

    • m2rket

      0

      @malwina666
      powiedz mi jak to mozliwe ze w tym kraju w zeszlym roku wzrosla o 20% sprzedaz nowych samochodow?

  • kloceklego

    0

    ładujcie dalej bezmyślnie kasę w Grecję. za parę lat wszyscy będziemy za to płacić a Grecy będą się śmiać.

  • dawaj.flaszkie

    Oceniono 2 razy 2

    Kiedy i u nas będzie taki kryzys?
    Te zwolnienia urzędników, obcinanie im pensji. Jak to miło brzmi.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX