Izba przedstawiła wczoraj raport na temat skutków dla naszej gospodarki wdrożenia "Planu działań dla gospodarki niskoemisyjnej do 2050 r.". Dokument przygotowany przez unijną komisarz ds. klimatu Connie Hedegaard zakłada obniżenie emisji CO2 do tego czasu o 80 proc. Nie jest on aktem prawnym, ale jest o tyle ważny, że jeśli zostanie przyjęty, to będzie brany pod uwagę przy sporządzaniu unijnych dyrektyw.
Plan został zawetowany przez Polskę w zeszłym roku. Nasza gospodarka opiera się na węglu i tak pozostanie jeszcze długo, rząd uznał więc, że plan niesie ze sobą zbyt wiele zagrożeń. W czasie naszej prezydencji w UE nie poruszaliśmy tego tematu. Jednak od stycznia przewodnictwo w UE przejęła Dania, dla której kwestie klimatyczne są priorytetem (Connie Hedegaard jest Dunką). Duńczycy prą do przyjęcia planu. Trwają właśnie gorączkowe negocjacje przed zaplanowanym na 9 marca posiedzeniem Rady UE, która ma przyjąć bądź odrzucić dokument.
Polska szuka sojuszników i argumentów. Na domiar złego Komisja Europejska chce zwiększyć redukcję CO2. Na razie UE planuje zgodnie z pakietem klimatycznym zmniejszenie emisji CO2 o 20 proc. do 2020 r.
Bruksela chciałaby, aby było to 25 proc.
Krajowa Izba Gospodarcza dostarczyła wczoraj armat rządowi. Z opracowanego przez ekspertów Izby raportu wynika, że już w 2015 r. koszty obniżenia emisji CO2 dla naszego przemysłu sięgną 5 mld zł rocznie. Do 2030 r. będzie to aż 13 mld zł rocznie.
Jeśli UE weźmie na siebie zobowiązania wykraczające poza pakiet, to w roku 2030 koszty sięgną aż 22 mld zł rocznie. To aż połowa zysku brutto polskich przedsiębiorstw w 2009 r. Najbardziej dotknie to sektory, w których Polska jest silna - hutnictwo, przemysł papierniczy i chemiczny.
Współautor raportu Bolesław Jankowski z firmy EnergSys zwracał uwagę, że sytuacja naszego kraju jest zupełnie inna od Wielkiej Brytanii czy Danii, w których praktycznie nie ma wielkiego przemysłu.
Komisja Europejska przygotowuje ocenę wpływu zwiększonej redukcji emisji CO2 m.in. dla Polski. Z przecieków wynika, że jej argumentem będzie to, że polski
budżet dostanie spore kwoty ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 dla elektrowni w 2013 r., które będzie mógł przeznaczyć na unowocześnienie przemysłu.