- To niewiarygodny cios - powiedział w
radiu holenderski minister gospodarki Maxime Verhagen, gdy we wtorek japoński koncern Mitsubishi Motors ogłosił, że tylko do końca roku będzie produkować samochody w swojej fabryce aut NedCar w mieście Born. To faktycznie stawia pod znakiem zapytania przyszłość tej jednej fabryki samochodów osobowych w Holandii. To jednocześnie jedyna fabryka aut Mitsubishi w Unii Europejskiej i do tej pory nie zdarzyło się, by japoński koncern porzucił fabrykę aut w Europie. Na dodatek odpowiedzialnością za tę decyzję Mitsubishi obarczyło pogrążoną w tarapatach gospodarkę Unii.
"Postanowiliśmy do końca roku wycofać się z produkcji aut w Europie, gdyż nie ma tu dla nas sprzyjającego otoczenia biznesowego" - wyjaśnił w komunikacie japoński koncern. Mitsubishi przewiduje, że w kończącym się w marcu roku obrotowym będzie miało 287 mln euro strat operacyjnych w Europie. W znacznej mierze te straty są spowodowane przez nierentowną fabrykę w Holandii, która od kilku lat produkuje tylko ok. 50 tys. aut rocznie, wykorzystując swój potencjał zaledwie na ćwierć gwizdka.
Mitsubishi dodało, że będzie nadal sprzedawać auta w Europie, sprowadzając je ze swoich fabryk w Japonii i Tajlandii.
- Fabrykę w Holandii możemy sprzedać za 1 euro temu, kto zapewni dalsze płace dla około 1 500 robotników NedCar - zadeklarował prezes Mitsubishi Motors Osamu Masuko cytowany przez rzecznika koncernu. Holendrzy są zaszokowani. - Ta fabryka to nasz skarb. Jej zamknięcie będzie katastrofą - powiedział agencji AFP Henk van Rees z centrali związkowej FNV Bondgenoten, skupiającej około połowy pracowników NedCar. Fabryka ta znajduje się na południu Holandii, gdzie już teraz jest większe bezrobocie niż na północy kraju. - W regionie o tak dużym bezrobociu pracownikom naszej fabryki będzie wyjątkowo trudno znaleźć nową pracę - tłumaczył van Rees.
Wczoraj na demonstracji zebrało się ponad 1000 robotników, którzy zablokowali wjazd do zakładów
autami ściągniętymi z fabrycznych placów. - Domagamy się, by firma jak najbardziej zatroszczyła się o swoich pracowników i na przykład przygotowała dobry plan odpraw - powiedziała Caroline Weber, rzeczniczka centrali związkowej FNV Bondgenoten.
Minister Verhagen zapowiedział, że pod koniec lutego poleci do Japonii, by rozmawiać o powstrzymaniu likwidacji fabryki. Rząd Holandii wybronił ją 20 lat temu, gdy zakład chciał zamknąć jego ówczesny właściciel - szwedzkie Volvo. Po interwencji rządu powstała spółka, której udziałowcami zostały Volvo,
Mitsubishi i Holandia. A dzięki japońskim inwestycjom NedCar stał się jedną z najnowocześniejszych fabryk aut w Europie. Ale w 1999 r. Volvo sprzedało swój dział samochodów osobowych amerykańskiemu Fordowi, kończąc kooperację z Mitsubishi. Dwa lata później japoński koncern związał się z niemieckim Daimlerem. Szykując się do tego mariażu, Mitsubishi wykupiło udziały Volvo w holenderskiej spółce i zostało jej jedynym właścicielem. Jednak japońsko-niemiecki związek po kilku latach rozpadł się, a Mitsubishi nie chciało wtedy oddać Niemcom holenderskiej fabryki. Przez kolejne pięć lat Japończykom nie udało się jednak wykorzystać w pełni potencjału NedCar.
Obecna decyzja Mitsubishi może mieć precedensowe znaczenie dla innych fabryk japońskich firm w Europie. Dwa lata temu koncern Suzuki sprzedał 20 proc. swoich akcji Volkswagenowi, ale już w zeszłym roku Japończycy zażądali rozwodu, zarzucając koncernowi z Wolfsburga łamanie umów. W Europie Suzuki ma fabrykę na Węgrzech. W Wlk. Brytanii i Hiszpanii są fabryki japońskiego
Nissana, który ponad dekadę jest pod kontrolą Renault. Wolne od związków kapitałowych z europejskimi firmami są tylko Honda i Toyota. Oba te koncerny mają fabryki aut w Wlk. Brytanii, a Toyota także we Francji i Czechach, a ponadto w Polsce fabryki silników i skrzyń biegów.