"Ważne ogłoszenie dla warszawskiej turystyki" - kusił w zaproszeniu irlandzki przewoźnik przed wczorajszą konferencją w hotelu Marriott. Prezes O'Leary wkroczył na nią spóźniony, podśpiewując, w koszuli w kratkę rozpiętej pod szyją. Osobiście wręczył każdemu dziennikarzowi listę ośmiu nowych połączeń z Modlina, po czym przystąpił do frontalnego ataku na obecne lotnisko w
Warszawie. - Okancie? Okecie? Okencie? Jak wy to wymawiacie...
- Chopin Airport - usłyszał podpowiedź.
- Chyba "shocking airport"! - wykrzyknął.
- Why? Dlaczego?
To pytanie tylko zachęciło O'Leary'ego do tyrady, w której nie przebierał w słowach: - Za drogo, obsługa naziemna się spóźnia, tam jest okropnie! Konkurencja z Modlinem powinna zmusić "shocking airport", by obniżał swoje koszty. Władze "szokującego lotniska" nie są jednak zainteresowane zachęcaniem do siebie tanich linii. Chyba chodzi o to, że chcą chronić przed upadkiem LOT. Zupełnie nie wiem, po co, bo LOT i tak w końcu upadnie - stwierdził prezes Ryanaira. Jako dobry przykład podał
Wrocław, gdzie istnieje jedyna w Polsce baza jego samolotów. Startują z niej do 22 miast, a w tym roku ma przybyć kolejnych siedem połączeń (jeszcze więcej - 26 - ma ich Kraków). - Dlatego nie musimy lądować na "shocking airport" - dodał O'Leary.
Awantury z Chopinem Z władzami Lotniska Chopina ma na pieńku od 2008 r., gdy zapadła decyzja o likwidacji terminalu Etiuda. Ponieważ przeciągało się też wtedy rozpoczęcie budowy nowego portu pod Warszawą, irlandzki przewoźnik wycofał z Okęcia swoje jedyne ówczesne połączenie - do Dublina. Od połowy lipca chce je przywrócić w Modlinie razem z siedmioma innymi: do Brukseli (Charleroi), Budapesztu, Londynu (Stansted), Mediolanu (Bergamo),
Oslo (Rygge), Rzymu (Ciampino) i Sztokholmu (Skavsta). Niestety, tylko część z tych miast można uznać za prawdziwe atrakcje turystyczne. Najwidoczniej Ryanair nastawia się też na wybierających się do pracy za granicą. Tych zaś w północnej części Mazowsza czy na pozbawionych lotnisk pasażerskich Podlasiu, Warmii i Mazurach może być całkiem sporo.
Niezbyt korzystne dla turystów wydaje się też to, że poza stolicami Irlandii i Węgier Ryanair zamierza dublować rejsy z Modlina linii Wizz Air, która zameldowała się tam jako pierwsza. W zeszłym tygodniu zaproponowała 19 kierunków, m.in. także
Paryż (Beauvais), Barcelonę,
Madryt i Bolonię oraz kilka lotnisk w Anglii, Szkocji i Norwegii. Z drugiej strony pasażerowie mogą się spodziewać korzystnych cen. Wczoraj prezes Ryanaira kusił biletami tylko za 99 zł (w sprzedaży do północy w czwartek 9 lutego), czyli dwukrotnie tańszymi od konkurenta. Trzeba jednak pamiętać o dodatkowych opłatach m.in. za bagaż czy używanie do kupna biletu karty kredytowej.
Michael O'Leary podkreślał wczoraj, że nie jest to jego ostatnie słowo w sprawie Modlina. Do końca 2012 r. ma zapaść decyzja, w którym polskim mieście Ryanair zorganizuje drugą bazę dla samolotów, a w 2013 r. mają jeszcze przybyć trzecia i czwarta. Modlin jest wśród faworytów, ale przewoźnik musi się jeszcze porozumieć z władzami portu, które dawały do zrozumienia, że negocjacje są trudne. Wczoraj O'Leary w dodatku stwierdził, że założenie takiej bazy wymaga od jego frimy dużych inwestycji, a do wyboru ma też lotniska w innych krajach, np. w Hiszpanii.
Irlandzka linia deklaruje, że chce przewozić z Modlina 700 tys. pasażerów rocznie, co pozwoli stworzyć 700 miejsc pracy przy ich obsłudze. Padło pytanie, czy pasażerów nie zniechęci odległość nowego lotniska od Warszawy? - Bez przesady, to tylko 35 km, czyli niezbyt daleko jak na stolicę - odpowiedział prezes Ryanaira. - Można dojechać w 40 minut, korki też nie są takie straszne.